Logo Przewdonik Katolicki

U papieża w parafii

Paweł Piwowarczyk
Fot.

Tu został ochrzczony, tu przystąpił do Pierwszej Komunii Świętej, tu był bierzmowany. W tym kościele służył przy ołtarzu jako ministrant, potem odprawiał swoją prymicyjną Mszę św. Teraz jego parafia czeka, aż wróci tu jako błogosławiony Kościoła katolickiego.

 

 

 

Ks. infułat Jakub Gil jest proboszczem w bazylice Najświętszej Maryi Panny od 1989 r. Bycie przewodnikiem we wspólnocie parafialnej, która jest tak bliska Janowi Pawłowi II to szczególne wyzwanie zwłaszcza w najbliższych tygodniach.

 

Wspomnienia proboszcza

Ks. Gil znał Ojca Świętego jeszcze z czasów, gdy ten był jego profesorem w seminarium. Wadowicki proboszcz wspomina historię, gdy widywał przyszłego papieża odprawiającego w seminaryjnych korytarzach Drogę Krzyżową, pochylającego się nisko przy kolejnych stacjach. Odprawiał te nabożeństwa w różnych okresach roku, niekoniecznie tylko w Wielkim Poście. Już wtedy, jako przygotowujący się do kapłaństwa kleryk pierwszego roku ks. Gil widział pokorę ks. prof. Wojtyły wobec Boga. Inne wspomnienie dotyczy czasu, gdy ks. infułat należał do Rady Kapłańskiej powołanej po Soborze Watykańskim II. – Zdarzyło się, że pewnego razu zwróciłem kard. Wojtyle uwagę, mówiąc, że dobrze by było, gdyby częściej przebywał w swojej diecezji, bowiem już w tym czasie wiele podróżował. Cieszyliśmy się każdą obecnością kardynała, ale nie rozumieliśmy, dlaczego tak często wyjeżdżał. Dopiero później to zrozumiałem. A kardynał godnie i z poczuciem humoru przyjął moją uwagę, mówiąc: „Dobrze. Dobrze mną rządzisz. Będę cię chciał słuchać”. Po latach zdałem sobie sprawę, że pouczałem mojego wielkiego nauczyciela, ale on nigdy się nie uniósł, zawsze cechowała go pokora, nie pouczał mnie, choć przecież byłem młodym księdzem – wspomina ks. Gil.

 

Pielgrzymują jak papież

Wadowice zawsze wspierały Jana Pawła II swoją modlitwą. A  już po  śmierci ta modlitwa nabrała szczególnego wymiaru. Co miesiąc każdego drugiego miesiąca o godz. 20 rozpoczyna się wieczór papieski. Na tę modlitwę zapraszanych było wiele parafii i księża kustosze sanktuariów z całej Polski. Modlono się także w maju w czasie procesji wokół rynku wadowickiego noszącego imię papieża. To w Wadowicach w maju spotykają się uczniowie szkół noszących imię Jana Pawła II, a od 2001 r. każdego 16. dnia każdego miesiąca parafia organizuje wyjazd do Częstochowy na Apel Jasnogórski. Były także liczne pielgrzymki modlitewne do Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Łagiewnikach. Tradycją stały się również coroczne sierpniowe pielgrzymki do Rzymu. Biorą w nich udział przede wszystkim uczestnicy pieszej pielgrzymki z Wadowic na Jasną Górę. Można powiedzieć, że papieska parafia pielgrzymuje, a zarazem ewangelizuje – choć w mniejszym zakresie – niczym jej wielki rodak Jan Paweł II.

 

Kaplica błogosławionego

Polichromia wadowickiej świątyni obrazuje życie i nauczanie Jana Pawła II. Freski na sklepieniu ukazują życie w okresach kardynalskim i pontyfikatu. W prezbiterium widzimy wizerunki świętych wyniesionych na ołtarze przez Ojca Świętego, a w nawach głównego korpusu i kaplicach w bazylice oglądać możemy freski ilustrujące jego encykliki, listy i adhortacje. Będąc w Wadowicach w 2006 r. papież  Benedykt XVI poświęcił kaplicę przeznaczoną dla szczególnego kultu Jana Pawła II. Jest tam obraz, który miał tutaj już wcześniej swoją tradycję – ufundowali go parafianie, gdy proboszczem był ks. Edward Zacher, w darze dla Jana Pawła II. Sam papież pobłogosławił swój portret, ale pozostawił go w rodzinnej parafii. Na ścianach kaplicy znajdują się malowidła obrazujące papieską encyklikę o Eucharystii: rozmnożenie chleba, łamanie chleba i Ostatnią Wieczerzę. Wystrój kaplicy stanowią elementy wadowickiego ołtarza polowego z pielgrzymki Benedykta XVI w 2006 r. – Wierzę w to, że w kaplicy znajdą się również jakieś relikwie Ojca Świętego. To miejsce urodzenia papieża, to znaczące miejsce – mówi ks. prałat Jakub Gil.

 

 

W ścisku, ale na „weselu”

Dziewięć dni przed beatyfikacją w Wadowicach codziennie odbywać się będą Apele Jasnogórskie. 30 kwietnia od godz. 13 do 19 prowadzone będzie czuwanie młodzieży, które zakończy występ teatralny szkoły z Kalwarii Zebrzydowskiej. Wielu mieszkańców udaje się do Rzymu. Ks. infułat Gil uważa, że kto ma tylko możliwości, powinien jechać na uroczystości. – To nie jest tak, że będzie tam ścisk, a najważniejsze pytanie ma dotyczyć miejsca, gdzie będę tam stał i co będę widział. To dzień chwały, to jest wielkie wesele i na tym weselu powinienem być. Porównałbym to do sytuacji, gdy Justyna Kowalczyk biegła po medal w Vancouver. Jej zwycięstwo przyjechali z daleka oglądać rodzice, by razem z nią się cieszyć. Byli z nią najbliżsi. Uważam, że 1 maja trzeba przeżyć nawet ten ścisk, bo trzeba być blisko Jana Pawła II w tak ważnym dniu.

 

 

 

 


Szczególny hołd

 

Mówi ks. infułat Jakub Gil, proboszcz wadowickiej bazyliki Najświętszej Maryi Panny

 

– Papież miał wielki charyzmat przywiązania człowieka do siebie. Byłem przekonany, że Ojciec Święty kocha mnie w jakiś szczególny sposób. Wiem, że inni również mieli podobne uczucia, i to była wielkość serca Jana Pawła II. Wielu ludzi miało świadomość tej wyjątkowości. Tak wielu pomieściło jego kochające serce. Nieraz miałem zaszczyt być w Rzymie, zasiadać z papieżem przy jednym stole. Pamiętam kiedyś, gdy Ojciec Święty był już bardzo schorowany, jak w dzień poświęcony św. Piotrowi celebrowałem z nim Mszę św. W Ewangelii padły słowa „Ty jesteś Piotr Opoka”. Pomyślałem wtedy, że ten kruchy, słaby człowiek, ale człowiek ogromnej wiary jest opoką, na której Bóg buduje Kościół. Nie tylko na mocarzu fizycznym, na młodości, ale Kościół jest budowany właśnie na słabości. Siłą jest Chrystus, a nie ludzka siła. To było dla mnie duże przeżycie.

 

Jak wspomina ksiądz ostatnią chwilę z Janem Pawłem II?

– Przyjechaliśmy na pogrzeb Ojca Świętego. Długo czekaliśmy, żeby oddać hołd Janowi Pawłowi II. Wieczorem, dwa dni przed pogrzebem, weszliśmy do bazyliki. Modliliśmy się długo i głośno śpiewaliśmy. Moim wielkim pragnieniem było wtedy, aby podejść do papieża i ucałować jego stopy z wdzięczności, że mogłem spotkać się z nim i przeżyć tak wiele lat życia kapłańskiego w pewnym sensie razem z nim. Myślałem, ile mam wdzięczności w sobie, i wtedy zjawił się kard. Dziwisz, by także się modlić. Podszedłem do niego, prosząc o pomoc, bym mógł wyrazić swoją wdzięczność. Kardynał zasugerował mi pocałować papieża w ręce. W imieniu Wadowic w taki sposób wyraziłem wdzięczność Janowi Pawłowi II. Miałem świadomość, że jako proboszcz wadowicki muszę złożyć szczególny hołd. Całowałem ręce błogosławionego papieża i do dziś w sobie noszę w swoim sercu tę szczególną chwilę.

 

Jakie przesłanie zostawił polski papież?

Ojciec Święty był zarazem blisko Boga i blisko człowieka. Miał wielką miłość do świata, w którym żył, ale równocześnie do świata nadprzyrodzonego. Mówi się, że trudno godzić sprawy tego świata i sprawy Boga, ale Jan Paweł II to potrafił. Chciałbym, żeby nowy błogosławiony dawał nam łaskę, byśmy byli znakami Boga we współczesnym świecie.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki