Afrykańskie perły

Od kilkunastu tygodni oczy całego świata zwrócone są na Czarny Ląd. Przebudzeni po kilkudziesięciu latach dyktatury Afrykańczycy udowadniają, że nie można sprowadzać ich codziennej egzystencji do stale powtarzanych stereotypów.
Czyta się kilka minut

 

Bo Afryka niezmiennie budzi przecież te same skojarzenia: wszechobecny piasek, kurz, niebotycznie wysokie temperatury, palące słońce, ubóstwo, brak jakichkolwiek perspektyw... Można by tak wymieniać bez końca. Aż trudno sobie wyobrazić, że tak jałowa ziemia, wbrew wszystkiemu, wydaje jednak owoce. Troszczą się o nie członkowie Rodziny Dominikańskiej, którą zwykło się porównywać do stale rozrastającego się drzewa. Wśród wspólnot zasadzonych na wspólnych korzeniu – charyzmacie św. Dominika, pojawiła się nowa gałąź – Studencka Rodzina Dominikańska z Kamerunu.

 

Palący problem                   

Edukacja należy do jednego z najbardziej palących problemów krajów Afryki. Choć władze Kamerunu dokładają starań na tym polu, to wysiłki państwa nie wystarczają. Najtrudniejsza sytuacja pod względem szkolnictwa jest na wschodzie i północy kraju, gdzie pracują siostry ze Zgromadzenia św. Dominika. Szacuje się, że zaledwie 43 proc. dzieci kończy szkołę podstawową, 22 proc. szkołę średnią, a zaledwie 8 proc. młodych Kameruńczyków studiuje na wyższych uczelniach. Z powyższych danych jasno wynika, jak małą garstkę stanowią ci, którym dano szansę na kontynuowanie nauki. Z myślą o pozostałej, zdolnej młodzieży w grudniu 2009 r. grupa młodych Kameruńczyków, wywodząca się ze wspólnoty Młodzieży Dominikańskiej, założyła stowarzyszenie otaczające opieką studiującą młodzież.

Większość z nich podejmuje studia na kierunkach ogólnych, tj. socjologii, geografii, medycynie, prawie na uniwersytetach państwowych, gdyż techniczne uczelnie prywatne są dużo droższe. Choć studiują w różnych częściach kraju, to raz w roku spotykają się na wspólnych rekolekcjach, podczas których pogłębiają swoją wiarę osadzoną na duchowości dominikańskiej. Oprócz tego członkowie stowarzyszenia podzieleni są na cztery okręgi skupione wokół uniwersyteckich miast. W mniejszym gronie spotykają się co dwa tygodnie, wspólnie obchodzą święta, swoje urodziny czy imieniny. Spotkania te służą więc nie tylko omówieniu spraw organizacyjnych, ale i zawiązywaniu bliższych, przyjacielskich relacji.

 

37 pereł

Opieką stowarzyszenia objętych jest zaledwie 37 studentów. Na tylu podopiecznych pozwalają środki finansowe Studenckiej Rodziny Dominikańskiej. A chętnych do kontynuowania nauki jest znacznie więcej. By to zmienić, wystarczy przekazać dobrowolną sumę na konto stowarzyszenia. Szczegółowe informacje znajdują się na stronie www.fadostudent.com pod zakładką „Nasze akcje” (Biret akademicki). Siostra Tadeusza, dominikanka pracująca w Kamerunie od 12 lat, przekonuje, że każda, nawet najdrobniejsza, kwota ma znaczenie, bowiem darczyńcy nie są zobowiązani do wnoszenia regularnych opłat. Koszty nauki większości studentów ponosi wspólnie kilka rodzin – darczyńców.

We wrześniu, przed rozpoczęciem roku akademickiego, władze stowarzyszenia rozpatrują indywidualnie finansową sytuację każdego studenta.  – Jeśli to możliwe, część kosztów ponosi jego rodzina, tak by można przekazać środki finansowe innemu podopiecznemu. Ale wielu jest całkowicie na naszym utrzymaniu. Przekazane przez darczyńców pieniądze obejmują szkołę oraz stancję, jak również transport do domu czy w razie konieczności – opłatę za leczenie. Zdarza się, że finansujemy studentowi jedynie wyżywienie, ale jest to 4-5 tysięcy franków kameruńskich na tydzień, czyli niewiele. Często kwotę tę muszą przeznaczyć także na inne wydatki: fotokopie, transport w mieście czy na leki. Niewielka suma kieszonkowego została wyznaczona przez członków stowarzyszenia, dzięki czemu można otoczyć pomocą finansową większą liczbę młodzieży. Świadczy to o tym, że młodzi Kameruńczycy  potrafią się dzielić otrzymanym dobrem – opowiada dominikanka.

 

Trudny wybór

Rekrutacja przyszłych studentów dokonuje się najczęściej w miejscowościach, w których pracują siostry. Potrzeby w Kamerunie są tak ogromne, że niestety niemożliwe jest udzielenie pomocy wszystkim. Niesiona jest tylko tam, gdzie siostry znają mieszkańców, ich problemy i sytuację życiową. Często członkowie Studenckiej Rodziny Dominikańskiej wskazują swoich przyjaciół, którzy zmagają się z podobnymi trudnościami finansowymi. Zazwyczaj wybierane są osoby zdolne, ale najbiedniejsze, pozbawione opieki rodzicielskiej, które same nie mogą pozwolić sobie na sfinansowanie studiów.  – Ogromnym problemem w Kamerunie jest sieroctwo społeczne. Mająca oboje rodziców młodzież jest w rzeczywistości pozostawiona są sama sobie. Nikt nie troszczy się o jej edukację, więc nietrudno się dziwić, że bez żadnego wsparcia dorosłych zazwyczaj powiększa grono zrezygnowanych – zauważa s. Tadeusza. Już ukończenie szkoły średniej jest nie lada wyzwaniem dla młodych Kameruńczyków. Egzaminy te więc pośrednio stanowią weryfikację wiedzy koniecznej do rozpoczęcia nauki na wyższych uczelniach. Najważniejszym warunkiem skierowania na studia jest zatem inteligencja i zdolności Kameruńczyków.

Kontakt z darczyńcami pochodzącymi głównie z Polski, ale i z Polakami mieszkającymi w Stanach Zjednoczonych, Niemczech czy we Włoszech, utrzymuje s. Tadeusza. Studenci jednak mają świadomość, że dzięki osobie, która wpłaciła pewną sumę pieniędzy, mogą kontynuować naukę, dlatego też m.in. z okazji świąt za pośrednictwem siostry przekazują swoim opiekunom listy.

Odzyskać głos

Zdobyte wykształcenie ma ogromne znaczenie nie tylko dla samych studentów, ale dla ich rodzin i całego kraju. S. Tadeusza podkreśla niebywałą wprost empatię widoczną wśród narodów afrykańskich, które potrafią wzbogacać się z myślą o innych. Umiejętność ta jest jednocześnie ambiwalentna i niekiedy staje się niestety przyczyną biedy. Osoba wykształcona bowiem często zmuszana jest przez bliższą i dalszą rodzinę do finansowania edukacji i leczenia wszystkich swoich krewnych, co w rezultacie uniemożliwia jej awans społeczny.

Innym niezwykle ważnym problemem jest fakt, że zarówno w Kamerunie, jak i w wiele innych krajach afrykańskich, obserwuje się coraz większy wpływ islamu. Bogaci muzułmanie coraz częściej finansują wyższą edukację swoim dzieciom, by dzięki temu, drogą pokojową, objąć wszystkie strategiczne stanowiska państwowe i społeczne w Kamerunie.

Niepokojące jest też inne postępowanie. Muzułmanie chętnie oferują młodym ludziom finansowanie studiów w krajach muzułmańskich, skąd nie wracają już oni jako chrześcijanie, tylko wyznawcy islamu. W ten sposób powiększają grono zwolenników swojej religii. Dlatego też jednym z celów wyznaczonych przez stowarzyszenie jest krzewienie kultury chrześcijańskiej w krajach islamu, czego przejawem jest m.in. kształcenie własnej kadry przyszłych wykładowców. Choć obecnie opieką otoczonych przez zaledwie 37 studentów, już wkrótce może dołączyć do nich 5 nowych osób przygotowujących się właśnie do matury.  – Często zdarza się, że brakuje nam odwagi, by przekazać, w naszej opinii, małą kwotę, ale stowarzyszenie finansuje edukację młodzieży właśnie z takich nawet najdrobniejszych sum – podkreśla dominikanka.  Dlatego warto włączyć się w akcję „poławiania” pereł z Czarnego Lądu.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 11/2011