Logo Przewdonik Katolicki

Era krwiopijców

Weronika Stachura
Fot.

Sukces poprzednich produkcji w reżyserii Juliusza Machulskiego pozwala sądzić, że i najnowsza komedia Kołysanka zostanie przychylnie oceniona przez widownię.

 

 

Sukces poprzednich produkcji w reżyserii Juliusza Machulskiego pozwala sądzić, że i najnowsza komedia „Kołysanka” zostanie przychylnie oceniona przez widownię.

 

Wystarczy przypomnieć „Seksmisję” czy „Killera” – kanon polskiej komedii, które do dziś bawią kolejne pokolenia. Tym razem jednak reżyser nie tylko zadbał o odpowiednią dawkę dobrego humoru. Sięgnął po motyw z jednej strony dobrze znany w historii kina, zawsze przyciągający widzów przed ekrany, a z drugiej przeżywający w ostatnich miesiącach prawdziwe odrodzenie – motyw wampira.

Wampiromania, bo bez wahania tak można już nazwać to zjawisko społeczne, narodzona w Stanach Zjednoczonych, zatacza coraz szersze kręgi, również europejskie. Z sukcesem szturmuje rynek wydawniczy i filmowy. Na listach bestsellerów królują książki o wampirach, detronizując jeszcze do niedawna najbardziej poczytnych autorów. Co zatem intrygującego kryje w sobie mit wampira, który uchodzi przecież za jeden z najbardziej powszechnych, nazwanym przez Charlesa Nodiera za „najbardziej uniwersalny spośród naszych przesądów”? Co w rzeczywistości przyciąga i ciekawi rzesze nastolatków w historiach ludzi o stalowym spojrzeniu?

 

Cień wampira

Takie zainteresowanie w gruncie rzeczy nie powinno dziwić. Uznany za najpotężniejszy mit literacki XX w., wampiryzm doczekał się wielu opracowań. Badacze zajmujący się tym zagadnieniem zgodnie podkreślając jego uniwersalność, wskazują, że legendy o zmarłych przychodzących pić ludzką krew znaleźć można w prawie każdej kulturze. Za sukcesem popularności wampira stoi jego ambiwalentna natura. Z jednej bowiem strony budzi przerażenie, z drugiej zaś przyciąga i fascynuje. Jak dalece jest frapujący, dobrze wiedzieli romantycy, na czele z Johannem Wolfgangiem Goethe, którego „Narzeczona z Koryntu”, nazwana przez samego autora utworem wampirycznym, uchodzi za pionierskie opracowanie zagadnienia, otwierając równocześnie nowy rozdział w literaturze. W jego ślady poszli i pozostali twórcy romantyczni. W ich gronie znajduje George Byron z „Giaurem”, jak również i słowiańscy poeci: Juliusz Słowacki czy Adam Mickiewicz. Mit wampira nie pozostawił obojętnym także literaturę współczesną. W twórczości Czesława Miłosza czy cieszącego się dużą popularnością Andrzeja Sapkowskiego z łatwością znajdziemy jego pierwiastki. Na istną epidemię wampiryczną zapadła cała masowa kultura amerykańska, w której powstała osobna dziedzina twórczości obejmująca gry komputerowe, powieści i oczywiście popularne filmy i seriale o tematyce wampiryzmu.  Nad wyraz więc aktualne zdają się słowa Aleksandra Duma: „dokądkolwiek pójdziemy, [wampir] będzie szedł za nami”.    

 

Alternatywna historia ludzkości

Obiektywnie trzeba powiedzieć, że na pierwszy rzut oka nie budzą sympatii. Należą nawet do tych nieprzyjemnych postaci, które z reguły omija się szerokim łukiem. Są mroczne, budzą strach i w każdym ich działaniu kryje się ukryta strategia. Nie przeszkadza to jednak współczesnemu człowiekowi niemalże oszaleć na ich punkcie. Choć, jak zostało to już wspomniane, w historii kina wampir nie należy do debiutantów, pojawił się w takich filmach jak „Wywiad z wampirem” czy „Blade”, to odnoszące oszałamiający sukces ostatnie produkcje różnią się od swoich poprzedników. O ile we wcześniejszych filmach na pierwszy plan wysuwały się nadprzyrodzone umiejętności bohaterów, to w najnowszych produkcjach pokazuje „ludzką twarz”. Wyjaśnienie takiego stanu rzeczy podaje Maria Janion w „Wampirze. Biografii symbolicznej” stwierdzając, że „opowieść o wampirach tworzy alternatywną historię ludzkości”, szczególnie atrakcyjną dla młodego pokolenia nastolatków. Śledząc seriale i filmy fabularne, których bohaterami są właśnie wampiry, można zauważyć, że są one bardzo bliskie współczesnej młodzieży: przeżywają podobne kłopoty i rozterki. Taki sposób bardziej ludzkiego wampiryzmu po raz pierwszy został przedstawiony w serialu telewizyjnym „Buffy postrach wampirów”. Prawdziwy jednak boom na wampiromanię narodził się pod wpływem napisanej przez Stephenie Meyer czterotomowej sagi pt. „Zmierzch”, przez wielu okrzykniętą współczesną wersją historii Romea i Julii. Mimo że seria powieści spotkała się z umiarkowaną reakcją krytyków, autorce zarzucano schematyczność postaci, to dotychczasowa ekranizacja dwóch pierwszych części „Zmierzchu” oraz „Księżyca w nowiu” bija rekordy oglądalności. „Zmierzch” całkowicie zawładną wyobraźnią nastolatków. Za kinowym hitem poszli producenci gadżetów, plakatów, koszulek, a nawet fast foodów. W internecie aż roi się od stron poświęconych filmowym bohaterom. Nie brakuje i amatorów-pisarzy przedstawiających własną wersję kinowego hitu. Konkurencja jednak nie śpi. Na rynku ukazała się seria komiksów Matsuri Hino „Vampire Knight”, w której nietrudno doszukać się motywów podobnych, co w „Zmierzchu”. Tutaj akcja rozgrywa się w szkole zdominowanej przez ludzi i wampiry. I tu czytelnik wraz z bohaterami przeżywa dylematy okresu dojrzewania. Nie zmienia to jednak faktu, że i ta seria skazana jest na sukces.

 

Gdzie jest haczyk?

anującą obecnie wampiromanię można spojrzeć z  filmowym bohaterom. nieoć w serialu telewizyjnym "ezardzo bliskie współczesnej mNa panującą obecnie wampiromanię można spojrzeć z przymrużeniem oka. Przeżyliśmy już globalną modę na „Harry'ego Pottera”, przeżyjemy więc i modę na krwiopijców. Nie ulega jednak wątpliwości, że mania na krwiopijców doskonale zapełniła komercyjną niszę. Boom na wampiry stanowi idealne uzupełnienie ruchu emo. Wpływ ery wampirów widać również w zmieniających się gustach żywieniowych: odkąd świat opanował „Zmierzch”, nastolatki nagminnie piją sok pomidorowy... imitujący krew. Wampirom nie oparł się także świat mody. Marki odzieżowe wprowadzają specjalne linie ubrań utrzymane w mrocznych kolorach, prezentowane przez modelki stylizowane na wampirzyce. Telewizyjni producenci kują żelazo póki gorące i już zapowiadają kolejne seriale. Jak to często bywa, sięgają do dobrze sprawdzoną strategię: przemoc i seks. Zalicza się do nich „Czystą krew”, dziś święcący sukces w Stanach Zjednoczonych. Amerykański rynek reklamy aż ocieka od motywu wampirów przedstawianych jako obiekty seksualne. Czy tak nagminne w ostatnim czasie propagowanie wampiryzmu ma czemuś służyć? Trudno nie zauważyć, że oprócz ciekawej, wartkiej fabuły, produkcje treścią wyraźnie wkraczają na tren, który świadomy chrześcijanin powinien omijać wielkim łukiem. Niepostrzeżenie magia wkracza w naszą codzienność. Oczywiście można powiedzieć, że to jedynie rozrywka i wytwór wyobraźni reżysera. Sama Biblia jednak ostrzega nas w jednoznaczny sposób przed takimi praktykami. Zarówno w Starym, jak i w Nowym Testamencie znajdziemy wyraźny zakaz spożywania krwi: „Jeżeli kto z domu Izraela albo spośród przybyszów, którzy osiedlili się między nimi, będzie spożywał jakąkolwiek krew, zwrócę oblicze moje przeciw temu człowiekowi spożywającemu krew i wyłączę go spośród jego ludu” (Kpł 17, 10-13); a św. Łukasz napisze:  „(...) aby wstrzymywali się od pokarmów ofiarowanych bożkom, od nierządu, od tego, co uduszone, i od krwi” (Dz 15, 20).

Trudno dziś ocenić, jak długo potrwa jeszcze trend na wampiry, czy aby nie okaże się jedynie trwającym sezon zabiegiem marketingowym. O jego skuteczności zadecydujemy my sami, dając się ponieść lub nie modzie na krwiopijców.

 

 

 

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki