Logo Przewdonik Katolicki

Bosko piękni

Weronika Stachura
Fot.

Wyznanie pewnej szesnastolatki nakręcone telefonem komórkowym i umieszczone na internetowym portalu YouTube doprowadziło do samobójstwa dwudziestojednolatka ze Strzegomia.

       

 

 

Szokującą i niewybredną pod względem języka szczegółową relację z intymnego spotkania nastolatków mogło obejrzeć kilkadziesiąt tysięcy internautów. Film wycofano dopiero po tragicznej śmierci ośmieszonego chłopaka. Wiadomość ta to nie jedynie kolejny głos w debacie o wolności w sieci. To również wiedza w pigułce o współcześnie dorastających młodych ludziach.

Z pewnością krzywdzące są wszelkiego rodzaju uogólnienie, nie ulega jednak wątpliwości, co podkreślają psychologowie, że tego typu zachowania są dziś na porządku dziennym. Co zaskakuje, prym w nich wiodą dziewczęta. To żadna nowość, że współczesna młodzież zewsząd bombardowana jest treściami erotycznymi o niezwykle agresywnym i wulgarnym charakterze. To, co powinno bulwersować, to fakt, że nie ma już tu miejsca na miłość, a druga osoba jest traktowana w sposób instrumentalny.

 

Pocałunek Królowej Śniegu

Tłumaczenie takiego stanu rzeczy zgubnym wpływem środków masowego przekazu na współczesnych młodych ludzi to jednak za mało. Nie wystarczająca wydaje się być również diagnoza dzisiejszego pokolenia, iż oto trawi nas aleksytymia – emocjonalny analfabetyzm będący źródłem konfliktów rodzinnych i małżeńskich. Jak podkreślają specjaliści,  niezdolnością do poprawnego rozpoznawania i nazwania stanów uczuciowych u siebie i u innych dotknięta jest co dziesiąta kobieta i co szósty mężczyzna.

Źródła tego syndromu, często metaforycznie nazywanego „pocałunkiem Królowej Śniegu”, można doszukać się w największej bolączce współczesnego człowieka – w lęku. To właśnie strach przed nie zawsze obiektywną oceną otaczających nas ludzi determinuje nasze życie. Nieustannie lękamy się, jak na nasze zachowanie zareagują inni, jak będziemy przez nich postrzegani, czy wpiszemy się w odgórnie ustalony schemat czy też nie.

W przypadku dorastającego człowieka lęk ten nierozerwalnie wiąże się z oceną wyglądu zewnętrznego. Dziś, gdy to, jak wyglądasz i co ważne, jak się ubierasz, pociąga za sobą opinię, jaki jesteś, popycha nastolatków, i to obu płci, do ślepego podążania za wyznaczonymi trendami w estetyce ciała. Gdy troska o zewnętrzne piękno osiągnęła już współcześnie swe apogeum, nastolatkom często posądzanym o małostkowość czy nawet o próżność w nadmiernym koncentrowaniu się na zabiegach upiększających, umyka właściwy obraz piękna. Na szczęście nie trzeba go daleko szukać. Wystarczy sięgnąć do starotestamentowej Księgi Pieśni nad Pieśniami.

 

Perła ukryta w muszli

Warto poświęcić czas na jej lekturę, bo jak nigdzie indziej, właśnie tutaj znajdziemy afirmację ciała ludzkiego. Niekiedy śmiałe obserwacje pana młodego, jak często utożsamia się narratora, mogą zaskakiwać dzisiejszego czytelnika: „O, jak piękna jesteś, przyjaciółko moja, jak piękna, oczy twe jak gołębice”, „Jak wstążeczka purpury wargi twe i usta twe pełne wdzięku. Jak okrawek granatu skroń twoja za twoją zasłoną” czy „Linia twych bioder jak kolia, dzieło rąk mistrza” – to tylko niektóre z nich. Ów pan młody, zasypując swą wybrankę komplementami, wprost nie może nadziwić się jej pięknem.

Zupełnie inaczej postrzega siebie narzeczona. Z powodu swej śniadej cery, będącej wynikiem fizycznej pracy na słońcu, czuje się gorsza od pozostałych kobiet. Prosi nawet: „Nie patrzcie na mnie, żem śniada, że mnie spaliło słońce”. W gruncie rzeczy zatem w trosce o wygląd zewnętrzny nie różni się zbyt wiele od wielu młodych ludzi, którym problem ten spędza sen z powiek. Ostatecznie, nie może jednak nie ulec i nie uwierzyć pełnym podziwu dla jej fizyczności słowom pana młodego i zaczyna postrzegać siebie w ten sam sposób, co jej narzeczony.

Ta niezwykle sugestywna biblijna metafora powinna znaleźć oddźwięk u współczesnego młodego człowieka, miotanego niekończącą się listą kompleksów. To zaproszenie, by spojrzeć na całą swą istotę oczami samego Boga. Nasze niezaprzeczalne piękno wypływa całkowicie z Tego, który sam stworzył człowieka nas na swój obraz i podobieństwo. Tego piękna nikt nie może zdeformować. W Nim jesteśmy bosko piękni, bowiem jak powiedziała Nancy Stafford: „piękno formy oddziałuje na wyobraźnię, ale nie wolno nam podziwiać jedynie muszli, musimy pamiętać, że owa muszla jest tylko pięknym opakowaniem dostosowanym do kształtu i wartości dużo piękniejszej perły, którą w sobie kryje”.

 


 

„W Pieśni nad Pieśniami pan młody zasypuje swoją ukochaną słowami podziwu dla jej fizycznych atrybutów. Od wieków komentatorzy Pisma Świętego dostrzegali paralelę między panem młodym i jego ukochaną, a Jezusem i Jego oblubienicą. (...) Czy Pieśń nad Pieśniami jest naszą pieśnią? Tak myślę. Jezus, zakochany w naszej duszy, patrzy na nas i myśli, że jesteśmy doskonale piękni. Mamy jednak skłonność do tego, by patrzeć w lustro i dostrzegać wady. Przeczytałam kiedyś, że gdy mężczyzna patrzy w lustro, skupia się na swych zaletach, gdy zaś w lustro patrzy kobieta, skupia się na swoich wadach. (...) Być może to Szatan wskazuje je, by odwrócić naszą uwagę od piękna Jezusa Chrystusa, który żyje w każdym z nas. Musimy jednak spoglądać w jedyne lustro, które jest tego warte, w Słowo Boże, które mówi nam, że jesteśmy piękni”.

 

Sharon Jaynes, „Marzenia kobiety”

 

 

 

 

 

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki