Logo Przewdonik Katolicki

Witam Was pełen młodzieńczej krasy!

PK
Fot.

Czy potrafimy wyobrazić sobie jak przed stu laty witali nowy, a żegnali stary rok nasi przodkowie? Pewnie to niełatwa sztuka. Z pomocą przychodzą nam archiwalne wydania Przewodnika Katolickiego.

 

Czy potrafimy wyobrazić sobie jak przed stu laty witali nowy, a żegnali stary rok nasi przodkowie? Pewnie to niełatwa sztuka. Z pomocą przychodzą nam archiwalne wydania „Przewodnika Katolickiego”.


 

U schyłku 1910 r. „Przewodnik Katolicki” miał już 16. rok istnienia za sobą. Bowiem pierwszy numer czasopisma założonego przez arcybiskupa gnieźnieńskiego i poznańskiego, prymasa Polski Floriana Stablewskiego, ukazał się 17 stycznia 1895 r. Już po 10 latach czasopismo miało 60 tys. stałych abonentów! Był to niewątpliwy sukces, który wysunął katolicką gazetę na pierwsze miejsce pośród polskojęzycznych tygodników, wydawanych pod zaborem pruskim. „Przewodnik” docierał też na tereny tzw. Galicji – czytany był między innymi w Krakowie. Zaś na obszar zaboru rosyjskiego, popularnie nazywanego „Kongresówką”, musiał być w zasadzie przemycany! W podtytule gazeta miała bowiem zapisany zwrot: „Pismo dla Rodzin, Bractw i Stowarzyszeń katolickich” – te ostatnie zaś były pod zaborem rosyjskim zakazane. Zatem i pismo, przeznaczone dla zakazanych przez carat stowarzyszeń, nie mogło być pod rosyjskim zaborem oficjalnie kolportowane.

 

Smutek i nadzieja

 

Wkraczając w 17. rok swego istnienia, zespół redakcyjny „Przewodnika Katolickiego” z księdzem Józefem Kłosem na czele miał już burzliwe doświadczenie konfrontacji z pruskim aparatem terroru spod znaku kulturkampfu. Za obronę nauczania religii w szkołach w języku polskim gazeta karana była finansowo, a jej redaktorowi naczelnemu groziło więzienie.

Echa tych trudności pobrzmiewały w ostatnim w 1910 r. numerze „Przewodnika Katolickiego”, który ukazał się z datą 31 grudnia 1910 r. Dzień ten przypadł w sobotę – bo ówczesny „Przewodnik”, inaczej niż dziś, wychodził zawsze z datą sobotnią. Gazeta pisała refleksyjnie: „Znowu o trzysta sześćdziesiąt i pięć dni bliżej wieczności! Przyszłość zakryta przed naszemi oczami, nikt jej przewidzieć nie zdoła, a każdy myśli i pyta: «Co mi Nowy Rok przyniesie? Czy dożyjemy następnego? Czy wszystkie nasze życzenia spełnią się? Czy ziszczą się nadzieje?»”. Jak widać, zaduma nad przemijaniem przed stu laty skłaniała ludzi do przemyśleń podobnych do tych, którym ulegamy dziś u kresu roku. Jednak inna była treść konkretnych trosk ówczesnych Polaków. W pierwszym numerze noworocznym, z 8 stycznia 1911 r., redakcja zastanawiała się nie bez poczucia niepewności: „Bóg jeden wie, co nam ten nowy rok przyniesie. Przywykliśmy już prawie od wielu lat do tego, że grom po gromie bił co roku w nasze chaty. Tyleśmy się już wycierpieli, że niejako wieniec cierniowy wrósł w naszą skroń. Wywłaszczenie, zakaz używania języka ojczystego na zebraniach, nie udzielanie konsensów na budowanie dachu nad głową, w szkołach dręczenie naszych dzieci niezrozumiałym [bo w języku niemieckim – dop. red.] wykładem katechizmu, skutkiem tego także dziczenie naszej młodzieży”.

Rzeczywiście, Polacy szczególnie pod zaborem pruskim mogli czuć się przed stu laty zgnębieni. Cała fala barbarzyńskiej polityki kulturkampfu, której symbolem stały się bite Dzieci Wrzesińskie i prześladowany Michał Drzymała, prowadziła Polaków na skraj wytrzymałości. Nie było jeszcze wyraźnych widoków na odzyskanie niepodległości, które miały ujawnić się na dziejowym horyzoncie za kilka dobrych lat, już po wybuchu I wojny światowej. Lata 1910 i 1911 należały więc do najtrudniejszych psychologicznie dla uciemiężonych Polaków.

Mimo tej deprymującej diagnozy „Przewodnik Katolicki” starał się podtrzymywać płomień nadziei. W numerze noworocznym z 1911 r. pisał: „A jednak nie godzi się tracić ducha! Musimy przetrwać, cokolwiek by na nas przyszło! Bylebyśmy zawsze mieli dosyć światła i bylebyśmy się nie lenili do pracy, to Pan Bóg nam dopomoże i lepsza dola zawita do chat wieśniaczych, zarówno jak do pałaców, do domów mieszczańskich, zarówno jak do robotniczych”. Wyczulona na kwestie społeczne gazeta starała się pisać komunikatywnym językiem i docierać do wszystkich warstw społecznych, skupiając je w duchu solidaryzmu społecznego wokół sztandaru katolickości i polskości.

 

Niezmienne słowa papieskie

 

„Przewodnik” przed stu laty zwracał też uwagę na znaczenie w życiu publicznym prasy katolickiej, przywołując słowa Piusa IX: „Żądamy, aby katolicy życzliwie popierali tych, którzy wydają pisma, przejęte duchem katolickim”, a także powołując się na przesłanie ówczesnego papieża Piusa X, który głosił, że „popieranie dobrej prasy katolickiej jest o wiele ważniejszem, niż budowanie kościołów”. Te uwagi „Przewodnika Katolickiego” o znaczeniu prasy katolickiej w życiu religijnym człowieka są kolejną nicią łączącą czasy sprzed stu  lat z dzisiejszymi. Związek ten staje się jeszcze jaśniejszy, gdy przytoczymy słowa papieża Benedykta XVI, które w październiku mijającego roku skierował do przedstawicieli współczesnej prasy katolickiej:  „Czasy, w których żyjemy, choć mają w sobie dużo dobra, bo historią kieruje Bóg i Jego odwieczny plan coraz bardziej się ujawnia, naznaczone są też wielu cieniami. Waszym, jako pracowników prasy katolickiej, zadaniem jest pomóc współczesnemu człowiekowi kierować się w stronę Chrystusa, jedynego Zbawiciela, i zachować na świecie płomień nadziei, by żyć godnie dzisiaj i odpowiednio budować przyszłość”.

„Przewodnik Katolicki” przed wiekiem drukowano na skromnym papierze i praktycznie pozbawiony był ilustracji. Otwierała go piękna winieta, ukazująca przedstawicieli różnych stanów społecznych gromadzących się pod przewodnictwem kapłana pod Krzyżem Chrystusowym. W tle majaczyły sylwetki bazylik archikatedralnych w Gnieźnie i Poznaniu. Pod winietą znajdowała się adnotacja o specjalnym błogosławieństwie apostolskim, jakie papież Pius X udzielił 22 kwietnia 1904 r. arcybiskupowi założycielowi Florianowi Stablewskiemu, redakcji i wszystkim czytelnikom „Przewodnika Katolickiego”. Gazeta składała się z ośmiu stron zbliżonych do formatu A4 i kosztowała w prenumeracie na cały kwartał - na poczcie 50 fenigów, a „z odnoszeniem do domu” - 65.  

Kończąc rok 1910 „Przewodnik Katolicki” zamieścił krótki rymowany utwór, będący rozmową pomiędzy starym a nowym rokiem:

 

 

MŁODY:

Z otchłani czasów jam przybysz nowy,

Witam Was pełen młodzieńczej krasy,

Oto z wawrzynu wieniec na głowy!

Precz troski z serca, precz życia kwasy!

Ja wam przyrzekam szczęście bez miary,

Spójrzcie tylko w moje oblicze,

Miłość Wam niosę i zapał wiary,

Nadzieje także…

 

STARY:

Mary zwodnicze…

 

W ramce:

 

 


W cyklu „Aktualności sprzed stu lat” albo „Aktualności Starego Przewodnika” raz w miesiącu będzie się ukazywać krótka rekapitulacja tego, co ukazywało się w „Przewodniku” w analogicznym czasie, tyle że przed 30, 50, 90 i więcej laty.

 

 

 


 

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki