„Grzechów było wiele, dobrze wiem, że nie jestem święty. Jak każdy napotykam na życiowe zakręty. Miewam czasami chwile, że się czuję za bardzo pewny. I takie, w których mój rozdział wydaje się zamknięty” - śpiewa hiphopowy zespół Gramatik. I co dalej?
Dalej może być różnie! I rzeczywiście rozdział może zostać zamknięty: równia pochyła i taplanie się we własnym błotku. Dzieje się to według zasady, że im dalej w las, tym więcej drzew, gdyż kiedy mówisz „a” to musisz powiedzieć „b”, a później przychodzi „d” – dół, „r” – rozpacz i „z” - załamanie. Przykładem może być świadectwo jednej z dziewczyn, która dzieląc się swoim stanem ducha po sprofanowaniu Najświętszego Sakramentu, napisała: „Czuję, że Czarne Skrzydła zamykają się nade mną i pode mną. Mogę się wznieść tylko na nich, bo inaczej umrę. Nikt mnie nie zapyta, czy ja chcę rozgrzeszenia, czy ja wierzę w Niego, czy chcę tego nawrócenia. Mam Mu uwierzyć, choć tyle razy mnie oszukał. Zniszczę Go, po raz kolejny to zrobię. Może wtedy mnie znienawidzi i odczepi się ode mnie, da mi spokój i pozwoli być taką, jaką naprawdę mnie stworzył, złą i czarną w środku, bez możliwości powrotu”.
Egzystencja w ciemności czy droga nadziei?
Oczywiście, dotyczy to każdego grzechu, który pojawia się w naszym życiu. Może się on wydawać bardzo niewinny, wręcz być dobrą zabawą, ale później przychodzą konsekwencje i trzeba coś zrobić. Jeśli nic się z tym nie uczyni, to - jak widać w przypadku wspomnianej dziewczyny - pozostaje egzystencja w ciemności. „A w ciemności nic nie widać i można sobie głowę rozbić wnet, bo stajesz się ślepy jak kret” – mówią słowa piosenki, którą nieraz śpiewam na koncertach. Dzięki Bogu, istnieje inna droga! Można powiedzieć, że jest to droga nadziei! Człowiek idący tą drogą, musi sobie dobrze wbić w łepetynę, że nie chodzi tutaj o zasady, normy czy o to wszystko, czego nauczają księża na religii. Tutaj chodzi o życie! Bóg nie chce, byś się wykańczał w sali tortur, którą urządziłeś sobie na własne życzenie. Bóg chce cię wyciągnąć z więzienia własnych ograniczeń i przez łaskę, która dostajesz w sakramencie pojednania, postawić cię do pionu. Już niejeden raz widziałem łzy w oczach osób, które odchodziły od kratek konfesjonału, ze słowami: „Przecież to jest takie oczywiste”. Oczywiste jest wtedy, kiedy przestaniesz traktować konfesjonał jak zło konieczne dwa razy do roku, ale jako miejsce spotkania z Kimś, komu zależy na twoim życiu. Bóg nie chce, abyś przez grzech „wypruwał z siebie flaki”. On chce twojego szczęścia i dlatego powiedział do apostołów: „Komu grzechy odpuścicie, będę odpuszczone”. Przecież ja sobie tego nie wymyśliłem! To On mocą swojej miłości chce umacniać nas wszystkich, abyśmy się nie zagubili w świecie, który coraz bardziej pokazuje nam dalekie strony bez Boga i wartości. Tu czeka On na ciebie ze swoją miłością.
Wyznanie...
Łaciny nie lubię, ale słowo konfesjonał pochodzi właśnie z łacińskiego słowa confessio, czyli wyznanie. Ty wyznajesz swoje grzechy! Co wyznaje Bóg? Bóg wyznaje swoją miłość, która jest tak wielka, że twoje grzechy niczym kropla wody spadająca na rozgrzaną blachę pieca znikają w mgnieniu oka i stajesz się znów Jemu bliski. Bóg przez kratki konfesjonału wylewa swoją ożywiającą miłość, która daje nowe życie. Gdybyśmy byli świadomi ogromu tej miłości, każdy z nas szedłby do konfesjonału z pontonem lub co najmniej z kołem ratunkowym. Dlatego nie ma się tutaj czego bać! Widzę nieraz młodych ludzi, którzy klękają i konfesjonał zaczyna się razem z nimi trząść jak galareta, tak jakby to była średniowieczna machina kaźni, a nie miejsce przebaczenia. Dlaczego? Ponieważ nie rozumieją, że przebaczenie, czyli miłość miłosierna, może płynąć tylko ze źródła miłości, jakim jest Bóg. Nieprzypadkowo święty Jan napisał: „Bóg jest miłością”! Chciał w ten sposób pokazać, że Ten, który jest miłością, może dawać tylko miłość. Nie potępienie! Nie ból! I nie cierpienie! Cierpienie, potępienie i ból są owocami naszych złych wyborów i to właśnie nie kto inny, ale Bóg stara się w czasie spowiedzi uzdrowić nas i ochronić od złego. Dlatego nie można się Go bać, ale natychmiast – niczym dobremu lekarzowi – opowiedzieć, gdzie się zraniliśmy, aby On mógł nam postawić dobrą diagnozę i rozpocząć proces leczenia. Zatem jeśli stajesz przy konfesjonale, stawaj w prawdzie! Nie zatajaj, nie przemilczaj, nie licz na głuchego księdza, ale „wal prosto z mostu” o tym, co się dzieje w twoim życiu. Adam Nowak, wokalista zespołu Raz, dwa, trzy śpiewa, że trzeba nazwać rzeczy po imieniu, a zmienią się w oka mgnieniu. I właśnie konfesjonał jest takim miejscem, gdzie należy nazwać rzeczy po imieniu. Miejscem, gdzie stajemy z kimś twarzą w twarz i mówimy najzwyczajniej w świecie: „Stałem się prosiakiem… Proszę, przebacz!”.
Nie chodzi o odczucia
Jasne, że nie jest to przyjemne i wymaga pokory, ale lepszy jest kilogram prawdy niż tony kłamstwa. I wcale nie chodzi tutaj, abyś się lepiej poczuł. Lekarstwa z zasady nie są dobre w smaku, a odcinanie gnijących części ciała wcale nie jest przyjemne. Kluczem jest prawdziwe dobro pacjenta – penitenta. W niebie poczujemy się lepiej, kiedy będziemy mogli spotkać się z Nim, który jest jedynym sensem naszego życia. Wychodząc z konfesjonału, możemy nie czuć się najlepiej, ale nie o to tutaj chodzi. Ważna jest realna pomoc, jaka jest nam dana przez Boga. Kiedy otwieram Pismo Święte, czyli Księgę o Miłości, która mówi jak żyć, widzę Jezusa, który pochyla się nad chorymi i uzdrawia ich. Przecież lekarza potrzebują chorzy, a nie zdrowi! Dlatego im bardziej czujesz się chory, tym bardziej zachęcam cię: idź do spowiedzi! Nie zwlekaj! Tam czeka na ciebie On i właśnie się zastanawia, gdzie się podziewasz! Zaryzykujesz?
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Zyskaj codzienny dostęp do wartościowych treści, które pomagają lepiej rozumieć świat, wiarę i współczesne wydarzenia — gdziekolwiek jesteś i kiedy tylko chcesz.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Wypróbuj bez ryzyka
Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu i sprawdź wszystkie możliwości serwisu.
Po okresie próbnym subskrypcja kosztuje tylko 19,90 zł miesięcznie.
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.
Subskrypcja roczna

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Najlepsza cena
Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.
- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.








