Logo Przewdonik Katolicki

Pułapki supermarketów

PK
Fot.

31 października obchodzony jest Światowy Dzień Oszczędzania. Tylko jak rozsądnie zarządzać portfelem, gdy dookoła specjaliści manipulują nami tak, byśmy wydawali jak najwięcej?

 

 

Najczęściej największe błędy w oszczędzaniu popełniamy podczas zakupów w supermarketach. Przeważnie udajemy się tam po produkty spożywcze i chemiczne, gdyż z góry zakładamy, że duże sklepy mają niskie ceny. Z pewnością w wielu przypadkach jest to argument jak najbardziej uzasadniony. Nie zastanawiamy się jednak nad pułapkami, jakie czyhają na nas już od samego progu marketu, a które powodują, że z każdym krokiem między regałami z portfela ubywają nam kolejne złotówki. Okazuje się bowiem, że duże sklepy są tak zaprojektowane, by klient musiał przejść pół hali, aby dojść do produktów najbardziej potrzebnych typu masło, makaron czy ziemniaki. W tym czasie mija on regały z zabawkami, słodyczami, płytami i gazetami, czyli towarem tzw. luksusowym, który w danym momencie niekoniecznie jest nam niezbędny. Dobrym sposobem uniknięcia dodatkowych zakupów jest zrobienie w domu listy potrzebnych rzeczy. Z pewnością nie jest to innowacyjny pomysł, jednak często, choć go znamy, to z niego nie korzystamy.

Supermarkety kuszą nas niewiarygodnymi promocjami. Ostatnio popularne stało się sprzedawanie np. dwóch produktów w cenie jednego lub w pakietach 2+1 gratis. Ceny wówczas są zazwyczaj bardzo atrakcyjne, choć dla pewności warto zawsze sprawdzić, czy rzeczywiście kupując poszczególne rzeczy osobno zapłacilibyśmy więcej. W przypadku promocji sprzedawcy kuszą nas cenami, a my często nie zastanawiamy się, czy dany produkt jest nam w ogóle potrzebny, a jeśli tak, to czy w takiej ilości. Ponadto należy zwrócić uwagę, czy wartość artykułu nie jest przypadkiem zaniżona ze względu na kończącą się datę ważności.

Sklepy, które kładą nacisk na masową sprzedaż, nie mają również skrupułów, jeśli chodzi o kuszenie młodego nabywcy, a w rzeczywistości dziecka dorosłego klienta, który płaci za zawartość koszyka. Tu również trzeba uważać na wszelkie zabiegi marketingowe (np. hostessy przebrane za postaci z bajek) mające na celu skłonienie rodziców do zakupienia zabawek czy słodyczy dla dzieci. Zatem idąc do marketu, możemy  zostawić dziecko w domu albo ustalić z nim, że idziemy do sklepu, ale nie będziemy kupować żadnych zabawek, lub że maluch może wybrać sobie jedną rzecz za określoną kwotę.

ter

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki