Logo Przewdonik Katolicki

Radość i karnawał

Magdalena Korzekwa
Fot.

Najbardziej radośnie przeżywają karnawał ci, którzy idą na bal nie po to, by tam szukać szczęścia, lecz po to, by dzielić się radością, która już w nich jest.

 

 


Karnawał nie gwarantuje radości!

Jeśli ktoś liczy na to, że karnawał przyniesie mu radość w sposób automatyczny, czyli tylko dlatego, że jest to czas organizowania towarzyskich spotkań, zabaw i balów, ten myśli w sposób magiczny i życzeniowy, czyli w sposób typowy dla małych dzieci i dla ludzi wyjątkowo naiwnych. Takie myślenie jest oderwane od realiów życia i zawsze prowadzi do rozczarowania. Naiwnością jest przekonanie, że już samo pójście na karnawałową imprezę zagwarantuje komuś dobrą zabawę i miły nastrój. Wszędzie, dokądkolwiek idziemy, zabieramy ze sobą nas samych i rzeczywistość, w której żyjemy. To właśnie dlatego dla niektórych młodych ludzi karnawałowe spotkania to nie miejsce wyrażania radości, lecz smutna, bo skazana na niepowodzenie, próba zagłuszenia faktu, że dominuje w nich niepokój i że brakuje im radości. To nie nasza radość zależna jest od karnawału, lecz to sposób przeżywania karnawału zależny jest od naszej radości.

 

Prawdziwa radość pochodzi od Boga

Karnawał nie jest źródłem radości, podobnie jak szklanka nie jest źródłem wody, a światło nie jest źródłem piękna. To smutne – a czasem też niebezpieczne – gdy ktoś nie ma w sobie radości i gdy natarczywie szuka miejsc, w których ma nadzieję na dobrą zabawę. Ktoś taki chodzi od dyskoteki do dyskoteki i od klubu do klubu. Zwykle spotyka tam ludzi podobnych sobie, czyli równie nieszczęśliwych i równie naiwnie liczących na szczęśliwy zbieg okoliczności. Ludzie szczęśliwi nie szukają szczęścia po omacku. W towarzystwie tych, którzy też są szczęśliwi, przebywają oraz wychodzą, by tańczyć i dzielić się radością. Nikt szczęśliwy nie wychodzi przecież na ulicę czy nie „zwiedza” kolejnych dyskotek w poszukiwaniu osób, z którymi można się radośnie bawić. Ludzie szczęśliwi znajdują szczęśliwych przyjaciół w codzienności, a nie dopiero przy okazji karnawałowych imprez. Oni wiedzą, że trwałą i niezawodną radość przynosi jedynie Chrystus, a nie karnawał. „Wytrwajcie w miłości mojej! Jeśli będzie zachowywać moje przykazania, będziecie trwać w miłości mojej (…). To wam powiedziałem, aby moja radość w was była i aby wasza radość była pełna” (J 15, 9-11). Jedynym źródłem radości jest trwanie w miłości do Boga i do ludzi, a warunkiem trwania w miłości jest to, że codziennie kochamy bardziej niż wczoraj. Istnieje radość bez karnawału, ale nie istnieje radość bez trwania w miłości!

 

Radość w sercu

Radośnie potrafi spotykać się z innymi ludźmi tylko ten, kto przeżywa radość w kontakcie z samym sobą. Obowiązuje tu ewangeliczna zasada: kto ma, temu jeszcze dołożą. Kto cieszy się sobą, bo kocha i wiąże się z tymi, którzy też kochają, ten w spotkaniu z innymi pomnaża w sobie radość, której już wcześniej doświadczał. Radość płynie najpierw z tego, kim jestem, w jaki sposób postępuję, jakie stawiam sobie wymagania, jakimi kieruję się wartościami i za jak wielkimi ideałami podążam. Radość płynie ze spokoju sumienia, z solidnie wypełnionych obowiązków, z mądrej i cierpliwej przyjaźni wobec samego sobie. Każdemu z nas najpiękniej do twarzy w radości, która płynie ze świętości, czyli z kierowania się takimi ideałami, dzięki którym nasze człowieczeństwo staje się podobne do człowieczeństwa wcielonego Syna Bożego.

 

Radość w gronie przyjaciół

Nikomu z nas nie wystarczy radość, jakiej doświadczamy w spotkaniu z samym sobą. Człowiek to ktoś zbyt wielki i zbyt podobny do Boga, by wystarczył sam sobie i by w samotności potrafił zaspokoić swoją tęsknotę za pełnym szczęściem. Im bardziej cieszymy się sami sobą, tym bardziej przekonujemy się o tym, że nie wystarczy nam radość, którą nosimy w sercu i że tęsknimy za radością, która nas jeszcze bardziej ucieszy i jeszcze bardziej zaskoczy. Najbardziej cieszy radość ze spotkania z tymi, którzy nas najbardziej kochają. Taka  radość płynie ze spotkania z Bogiem oraz z tymi ludźmi, których kochamy z wyjątkową radością i którzy patrzą na nas z radosną miłością. To nie przypadek, że najbardziej cieszymy się z karnawału wtedy, gdy przebywamy w gronie sprawdzonych przyjaciół. To nie przypadek, że najchętniej i najbardziej radośnie tańczymy z tymi, którzy dbają o nas na co dzień, a nie tylko interesują się nami jako partnerami na czas karnawałowej zabawy. Nikt szczęśliwy nie będzie szukał radości w zabawie z kimś, z kim nie łączy go serdeczna przyjaźń, czyli miłość w codzienności.

 

 

 

Karnawał: radość czy tylko przyjemność?

Najbardziej oddala się od radości ten, kto sądzi, że do szczęścia wystarczy mu to, co przyjemne: smaczny posiłek, posłuchanie ulubionej muzyki, opowiadanie wesołych anegdot.

To, co jedynie przyjemne, nie wystarczy nam do szczęścia, gdyż szybko przemija i pozostawia pustkę. Właśnie dlatego ci, którzy poprzestają na szukaniu przyjemności, zaczynają czynić to, co przynosi bardzo nieprzyjemne skutki: nadużywają alkoholu, sięgają po narkotyki, krzywdzą siebie i innych w sferze seksualnej, stosują przemoc. Dla wielu karnawałowe imprezy kończą się czasem dramatycznymi krzywdami, prowadzą do grzechu i jeszcze bardziej oddalają od radości. Dla ucznia Jezusa karnawał to coś więcej niż czas tanecznych zabaw. To czas dzielenia się radością z życia w miłości, prawdzie i pięknie z tymi, z którymi po drodze nam do świętości.

 

 

 

 

 

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki