Logo Przewdonik Katolicki

Czułość i seksualność

Magdalena Korzekwa
Fot.

Ludzie, którzy nie kochają, dążą do seksualności bez czułości, a ci, którzy kochają niedojrzale, boją się czułości, gdyż mylą ją z seksualnością.



 

Zdolność rozróżniania

Jedną z cech ludzi młodych jest łatwość popadania w postawy skrajne. Wiąże się to z ich tendencją do interpretowania postaw skrajnych jako postaw najbardziej dojrzałych, a także z trudnością w dokonywaniu trafnych rozróżnień w odniesieniu do zachowań człowieka. Przykładem może być postawa wobec wolności. Niektórzy młodzi ludzie utożsamiają wolność z anarchią i robieniem tego, na co ktoś ma ochotę w danym momencie. Inni „czują się” wolni wtedy, gdy robią to samo, co ich rówieśnicy czy ich telewizyjni idole. Podobne zjawisko występuje również w odniesieniu do czułości i seksualności. Niektórzy nie odróżniają seksualności od czułości albo czułości od seksualności i w konsekwencji mylą te dwie sfery. Tego typu pomyłki prowadzą do postaw skrajnych, czyli z definicji niedojrzałych. Tymczasem jedynie w przypadku miłości małżeńskiej czułość może – chociaż i wtedy nie musi – być powiązana z seksualnością.

 

Seksualność mylona z czułością

Młodzi ludzie, którzy nie odróżniają czułości od seksualności, są przekonani, że jedyną formą czułości są właśnie zachowania seksualne. Tacy ludzie każdą formę czułości traktują jako grę wstępną, która prowadzi do współżycia. Nie potrafią okazywać czułości poza tym kontekstem. Zwykle wynika to z tego, że zrezygnowali oni z życia w czystości i z respektowania własnej godności oraz godności innych osób. W konsekwencji nawet nie chcą wiedzieć o tym, że współżycie seksualne powinno mieć miejsce jedynie między kochającymi się małżonkami i wyłącznie wtedy, gdy jest poprzedzone nieustannymi gestami i znakami czułości, jakimi kochający mąż i kochająca żona zaskakują siebie nawzajem każdego dnia od rana do wieczora. Ludzie, którzy myślą, że jedyną formą czułości jest seksualność, nie są w stanie kochać. Szukają bliższego kontaktu z tą drugą osobą wyłącznie wtedy, gdy chcą współżyć. W pozostałych okresach nie okazują ani czułości, ani radości z istnienia tej drugiej osoby. Niektórzy z takich ludzi nie są w stanie okazywać czułości nikomu, czyli nawet osobie, z którą szukają kontaktu seksualnego. Seksualność w ich wersji zamienia się w mechaniczne zaspokojenie popędu - jak najszybciej i bez liczenia się z przeżyciami, potrzebami i godnością tej drugiej osoby. Taka postawa przed małżeństwem prowadzi do romansów i szantażów emocjonalnych – zwłaszcza ze strony mężczyzn wobec kobiet. Niedojrzali lub wyuzdani mężczyźni są skłonni okazywać kobiecie jakąś formę czułości jedynie wtedy, gdy zaraz zostaną „nagrodzeni” współżyciem seksualnym. Z kolei w małżeństwie taka postawa może doprowadzić nawet do – zamaskowanej lub jawnej - formy gwałtu. Gdy ktoś taki staje się rodzicem, wtedy w ogóle nie okazuje czułości swoim dzieciom właśnie dlatego, że kojarzy czułość wyłącznie z seksualnością.

 

Czułość mylona z seksualnością

Przeciwna skrajność to mylenie czułości z seksualnością. Taką postawę można spotkać u tych młodych ludzi, którzy nie potrafią komunikować czułości, albo którzy przeżywają swoją religijność w wypaczony sposób, czyli w każdym czułym zachowaniu dopatrują się grzechu i nieczystości. W fazie przygotowania do małżeństwa sprawiają oni wrażenie wyjątkowo opanowanych w sferze uczuć i czułości. Mogą wręcz zachwycić tę drugą osobę, gdyż sprawiają wrażenie, że osiągnęli zdolność niezwykłego panowania nad sobą nie tylko w sferze seksualnej, ale również w sferze czułości. Gdy jednak zawrą małżeństwo, to zwykle okazuje się, że nic się nie zmienia w ich postawie, czyli że nadal nie okazują czułości tej drugiej osobie, chociaż są już małżonkami. Takie osoby mylą czystość z brakiem zachwytu osobą drugiej płci i nie odczuwają radości w komunikowaniu miłości, która  - jeśli jest dojrzała na wzór Jezusa – to jest czuła także wtedy, gdy wyklucza kontakt seksualny. Sporo kobiet, które myślały, że narzeczony komunikuje mało czułości, gdyż jest wyjątkowo opanowany i dojrzały, przeżywa rozczarowanie po ślubie, gdy okazuje się, że ich mąż jest niezdolny do komunikowania czułości i że tylko z tego powodu – a nie z powodu powściągliwości, czystości czy odpowiedzialności – nie okazywał im czułości w okresie narzeczeństwa.

 

 

 


Czułość, seksualność i miłość

Czułość od seksualności potrafią trafnie odróżniać tylko ci, którzy kochają w dojrzały sposób, czyli na podobieństwo Jezusa, który stanowczo upominał błądzących, ale z wielką czułością okazywał miłość tym, którzy nawracali się i uczyli kochać. Kto kocha, ten – niezależnie od wieku! - jest zawsze czuły w swoim sposobie komunikowania miłości. Tak człowiek rezerwuje seksualność wyłącznie do miłości małżeńskiej. Kto zachwyca się osobami drugiej płci -  a nie skupia na swoim popędzie – dla tego również seksualność jest przede wszystkim jeszcze jednym ze sposobów komunikowania czułości, a nigdy sposobem na egoistyczne rozładowanie napięcia seksualnego czy na szukanie chwilowej przyjemności kosztem drugiej osoby. W dominującej obecnie kulturze, która myli to, co dobre z tym, co przyjemne, utożsamianie seksualności z czułością i redukowanie czułości do seksualności, albo też dopatrywanie się seksualnych podtekstów w każdym geście czułości, staje się zjawiskiem coraz częstszym i coraz bardziej zagrażającym radosnej więzi między mężczyzną a kobietą.

Remedium w tej sytuacji jest naśladowanie Chrystusa, który zawsze był czysty, a jednocześnie zaskakiwał współczesnych sobie ludzi niezwykłą czułością, która umacniała ludzi dobrej woli, a niepokoiła czy prowadziła do zazdrości tych, którzy nie kochali. Kto kocha, ten jest czysty i czuły jednocześnie. Im bardziej dorasta ktoś do świętości, tym bardziej promieniuje czułością i tym lepiej odróżnia czułość od seksualności i seksualność od czułości.

 

 

 

 

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki