O Chiarze Lubich, Ruchu Focolari i kontynuacji dzieła charyzmatycznej założycielki, z Giuseppe Di Giacomo, pracującym w Centrum Ruchu Focolari w Rocca di Papa jako doradca dla Europy Środkowo-Wschodniej,
Są osoby, których życie dotyka naszej egzystencji w taki sposób, że nawet po ich śmierci czujemy ich obecność... Jak wyglądało pierwsze spotkanie z Chiarą Lubich. Czym fascynowała?
– Wydaje się, że po odejściu do nieba osób, które w swoim życiu starały się głęboko żyć Ewangelią, do tego stopnia, że można o nich powiedzieć, powtarzając za św. Pawłem, że „już nie ja żyję, ale żyje we mnie Chrystus”, ich obecność pomnożyła się na ziemi i czuje się ją. Można powiedzieć, że nam towarzyszą. Będąc w Bogu, osoby te są z Nim i gdzie jest Bóg, tam są i one.
Moje pierwsze spotkanie z Chiarą było bardzo proste. Przedstawiono mi ją przy wyjściu z kościoła w Tonadico w Dolomitach. Podziękowała mi za czekoladki, które jej przywiozłem z mojego rodzinnego miasta Perugii. Byłem w ostatniej klasie liceum i pamiętam, że nigdy wcześniej nie spotkałem kogoś podobnego. Widząc jej normalność, prostotę, niezgłębione spojrzenie, pytałem samego siebie: czyżbym spotkał anioła?
Pełne teksty artykułów "Przewodnika Katolickiego" w Internecie ukazują się po 10 dniach od daty wydania drukiem.
Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.
Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.









