Logo Przewdonik Katolicki

Szczęśliwa słabość

Anna Czerwińska
Fot.

Chorzy na schizofrenię i depresję mieszkają z osobami zupełnie zdrowymi. Byli narkomani pomagają tworzyć tę niezwyczajną wspólnotę. W Częstochowie powstało już takich kilka.


Chorzy na schizofrenię i depresję mieszkają z osobami zupełnie zdrowymi. Byli narkomani pomagają tworzyć tę niezwyczajną wspólnotę. W Częstochowie powstało już takich kilka.

 

Żyją w Domach Ojca, czyli w zwykłych domach, czasem normalnych mieszkaniach w bloku, dwa domy mają kaplice. Co, poza miejscem zamieszkania, łączy tych ludzi?

Mama podała mnie do sądu
„Choć nasze życie może zostać ciężko zranione, nie musimy się lękać – piszą na swojej stronie internetowej członkowie Wspólnoty Bożego Ojcostwa (potocznie: Wspólnoty Boga Ojca) - bo możemy uciec się do prawdziwego ojcostwa, ojcostwa naszego Boga”.
- No to powiedzcie coś o sobie – uśmiecha się ks. Remigiusz Lota do „owieczek” ze swojej wspólnoty. Po radosnej, niedzielnej Mszy św. w kaplicy domu Wspólnoty Bożego Ojcostwa w Częstochowie zostaliśmy zaproszeni na obiad i siedzimy wokół dużego stołu przed talerzami spaghetti. Do mówienia nikogo nie trzeba długo zachęcać.
- Mnie to mama musiała podać do sądu z powodu narkotyków – zaczyna chłopak o jasnych oczach z rozległymi tatuażami na ramionach. - Własna mama! Teraz jestem jej wdzięczny. Po sprawie sądowej otworzyły mi się oczy: wszyscy w domu smutni, chodzą wokół mnie na palcach, czekając czy rzeczywiście, jak obiecałem w sądzie, coś się zmieni. Wtedy poznałem ks. Remigiusza, jego wspólnotę. Zamieszkaliśmy z Wojtkiem i Przemkiem, były jasne zasady. Teraz z Kasią przygotowujemy się do ślubu – patrzy promiennym wzrokiem na siedzącą obok szczupłą dziewczynę.
- Ty też swoje przeszłaś, Renata…- zagaduje ksiądz długowłosą blondynkę w zaawansowanej ciąży. - Zawiodłam się uczuciowo i wpadłam w ciężką depresję, wszystko stało mi się obojętne, ja sama czułam się bez wartości. Nie przypuszczałam, że z tego wyjdę. We wspólnocie doświadczyłam Bożej miłości, potem poznałam Tomka. Razem chcemy wychodzić naprzeciw innym, zwłaszcza podobnie cierpiącym. Modliliśmy się o wspólnotowy dom i Bóg nam go dał. Teraz tworzymy „dom Ojca” wspólnie z Agatą, która też tu mieszka – wskazuje wzrokiem na dziewczynę w kolorowej chuście na ramionach.
- Nie wyobrażam sobie życia poza wspólnotą. Jestem chora na schizofrenię, skończyłam studia, ale pracuję przy składaniu klamerek. Niektórzy się dziwią – wzrusza ramionami. - Agata bardzo dobrze znosi swoją chorobę – włącza się ksiądz. Nigdy nie przerywa leczenia. Zresztą mamy we wspólnocie jasne reguły. Każdy ma kierownika duchowego, a kto potrzebuje - lekarza.
Jasne promienie zza okna padają na stół, na którym pojawia się herbata i ciasto – dzieło Agaty. Rozmawiamy o minionych wakacjach, dzieląc się wrażeniami z rekolekcji. Członkowie Wspólnoty Boga Ojca minionego lata nie spędzali razem; pojechali osobno w parę miejsc, żeby zaczerpnąć z różnych duchowości: karmelitańskiej, jezuickiej… Zwracam uwagę na obraz św. Teresy z Lisieux, który widziałam już na stronie internetowej. - To ona pozwala nam zrozumieć, że właśnie w słabościach naszego życia Ojciec czyni nas bardziej otwartymi na Jego obecność i wrażliwymi na cierpienia naszych braci – tłumaczą mi.

Skąd takie pomysły
W chwilę potem ruszamy sporą grupą na spacer po okolicy. Barwne, świąteczne stroje, powiewające na lekkim wietrze, bardzo pasują do radosnej opowieści o powstaniu wspólnoty. Jest ona owocem dni młodzieży 1991, podczas których młodzi ludzie z Częstochowy mocno przeżyli wezwanie papieża do powszechnego, miłującego braterstwa: „Wzywając Boga jako Ojca nie można nie rozpoznać w drugim człowieku, kimkolwiek by on był – brata, który ma prawo do naszej miłości”. Sześć lat później, latem, poczuli się wezwani do „tworzenia miejsc pokoju, miłości, komunii, gdzie każdy może zostać przyjęty w swej słabości, kruchości, podatności na zranienie” (Jean Vanier, założyciel „Arki”). Nazywają siebie „wspólnotą ubogich”, która właśnie na słabości buduje komunię, braterstwo dzieci Bożych, zjednoczonych przez Ducha Świętego. Co mogą ofiarować swoim zranionym braciom i siostrom? To, co dziecko daje Ojcu. Swoje puste ręce! Agata opowiada, jak wspólnota zmieniła jej sposób bycia i myślenia, wyprowadziła z zamknięcia w sobie. Inni mówią o sobie z podobną szczerością.
Jak powstały Domy Ojca? - Dostaliśmy w trzecim roku istnienia wspólnoty słowo z Księgi Kronik o domu, który Pan obiecał swemu słudze (1 Krn 17, 25-27)… Od tamtej pory modlili się codziennie o DOM... Cztery lata temu pierwszy dom otrzymali. Przyszły siostry ze wspólnoty zakonnej, szukały kogoś, kto wynająłby opuszczany przez nie dom. Z kolejnymi było podobnie. Ludzie dobierali się po dwie, trzy osoby w otrzymanym mieszkaniu, by rozpocząć wspólnotę życia. W tej chwili istnieją dwa domy z kaplicą. Domy rodzin też nazywane są Domami Ojca. Zauważam, że sporo małżeństw jest we wspólnocie.
- Było ostatnio trochę ślubów. I dzieci się pojawiły – Agata wskazuje głową na parę prowadzącą za ręce małego, skaczącego chłopca.
Czy Wspólnota Bożego Ojcostwa jest wspólnotą rodzin? – pytam.
- Jest to wspólnota różnych stanów i powołań – wyjaśnia ksiądz. - Są wśród nas również osoby przygotowujące się do życia konsekrowanego w świecie. Domy Ojca to miejsca, gdzie odkrywa się swoje życie i życie swoich braci jako szczególny dar Ojca. BYCIEM BOGA JEST BYĆ OJCEM! NASZYM OJCEM.
- Dla wielu poranionych przez życie słowa te nie są pewnie zrozumiałe. Jak im przekazać tę rzeczywistość?
- Nazywamy naszą służbę „towarzyszeniem Życiu” i „pośrednictwem Ojcostwa”. Jest to towarzyszenie osobom, których Życie nie zostało kiedyś przyjęte, zaakceptowane albo zostało potraktowane jako czyjaś własność lub zabawka. To również braterskie wsparcie. Starszy brat rozmawia z daną osobą, wspiera ją w doświadczeniach życia, wprowadza do wspólnoty.
- Takie towarzyszenie osobom głęboko zranionym i chorym wymaga pewnie doświadczenia i przygotowania?
- Tak, potrzeba wiedzy i predyspozycji. Chodzi jednak bardziej o przygotowanie duchowe niż psychologiczne. Ważna jest też umiejętność wczucia się w drugiego, intuicja. Jest to przede wszystkim pewne powołanie. Nasza odpowiedź na wezwanie Boga: bądź ojcem dla sierot (por. Syr 4, 1-10). Prosimy Ojca, byśmy stawali się narzędziami Jego Życia, choćby maleńkim tylko odblaskiem Jego Ojcostwa, by w ten sposób przywracać prawdziwy obraz samego siebie (dziecka Bożego) tym, którzy wydają się sobie być niczym.
Całą grupa odprowadza nas do samochodu. Ktoś macha z ganku. Przyjedźcie znowu, dom jest otwarty! - zapewnia Renata.

W przyjaznym kręgu
Katowice - jak zazwyczaj w piątek po Mszy wieczornej siedzimy wokół zapalonej świecy w ciepłym świetle pastelowych lamp - grupa osób związanych z duszpasterstwem, które niedawno wspólnie odwiedziły częstochowską wspólnotę. Tym razem jednak krąg jest większy – mamy gości z Częstochowy: jest ks. Remigiusz i dwie osoby z jego wspólnoty. Ponadto z Katowic i okolic są tu osoby zdrowe i chore, które pragnęły ze Wspólnotą Bożego Ojcostwa się spotkać. Po odczytaniu z kartek tekstu „Patrzeć z wiarą na własne zranienia”, następuje chwila ciszy po czym kolejne osoby „dzielą się”, czyli mówią, jak przeżywają usłyszaną treść na co dzień. Pierwsze zdanie brzmi: „By nie koncentrować się na własnych zranieniach, musimy pamiętać, że ból zadawany nam przez innych zadawany jest przede wszystkim żyjącemu w nas Jezusowi”. Zaczyna żywo Paulina, około trzydziestoletnia, przebywająca od pięciu lat na rencie z powodu „opornej” na leczenie schizofrenii. - Ten tekst jest zwłaszcza dla mnie! – mówi. - Ja właśnie często koncentruję się na sobie, bo jak tutaj jest napisane – sięga po kartkę – mała jest moja wiara. Opowiada o nagłym początku choroby na wyjedzie, sytuacji odrzucenia przez znajomych, o trudnym przebaczeniu. „Teraz odczułam przez te słowa, że Jezus mocno mnie przytulił”. Kolejno, w atmosferze skupienia, różne osoby mówią o swoich zmaganiach o wiarę, czy to w zdrowiu psychicznym czy w chorobie. Na koniec prosimy o komentarz ks. Remigiusza, który przypomina o czułej ojcowskiej miłości Boga, który nas tu zebrał.
W parę dni później Paulina pisze SMS-a ze szpitala: „Pozdrawiam wszystkich, jak tylko poczuję się na siłach, przyjdę. Bardzo się cieszę, bo wreszcie odnalazłam swoje miejsce w Kościele”.



Adresy wspólnot:
www.ojcze.pl
www.da.katowice.pl

 

 

 

 

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki