Logo Przewdonik Katolicki

Śmierć bez kromki chleba

Łukasz Kaźmierczak
Fot.

Głodówka jedna z najbardziej radykalnych form obywatelskiego nieposłuszeństwa. Czasem beznadziejna, czasem przynosząca zaskakująco dobre efekty. Częściej niestety to pierwsze.

 

Głodówka – jedna z najbardziej radykalnych form obywatelskiego nieposłuszeństwa. Czasem beznadziejna, czasem przynosząca zaskakująco dobre efekty. Częściej niestety to pierwsze.

 

Najgłośniejszą obecnie głodową akcję protestacyjną prowadzi kubański opozycjonista Guillermo Farinas, który nie przyjmuje posiłków już od ponad dwóch miesięcy. Domaga się on uwolnienia wszystkich więźniów sumienia przetrzymywanych przez reżim komunistyczny na Kubie oraz demokratyzacji tamtejszego życia politycznego. Jego stan zdrowia jest jednak na tyle poważny, że śmierć z wycieńczenia grozi mu dosłownie w każdej chwili – i doprawdy nie wiem, czy pisząc te słowa, nie powinienem używać już formy czasu przeszłego…

 

Sztafeta śmierci

Tacy „straceńcy” jak Farinas, używający własnego życia, jako negocjacyjnej karty atutowej, rzadko kiedy ustępują. Nie pomagają żadne prośby i błagania o przerwanie głodówki. Mediacji próbowali nie tylko inni opozycjoniści, ale także arcybiskup Hawany, kard. Jaime Ortega, oraz biskup Santa Clary, Marcelo Amador, który trzykrotnie odwiedzał kubańskiego dysydenta, prosząc go o złagodzenie formy protestu. Na próżno…

49-letni Guillermo Farinas Hernández, doktor psychologii i niezależny dziennikarz internetowy, to zresztą wyjątkowo doświadczony uczestnik politycznych głodówek - obecna próba jest już jego dwudziestą trzecią tego rodzaju akcją protestacyjną. Tym razem jednak towarzyszą jej szczególne okoliczności. Farinas rozpoczął bowiem swoją głodówkę zaraz po tragicznej śmierci Orlando Zapaty, 42-letniego więźnia politycznego, który przez dwa i pół miesiąca także prowadził strajk głodowy. Sygnał ze strony Farinasa jest więc jasny: „nie zawaham się przed niczym, jestem gotów pójść w ślady Zapaty, przejmuję jego pałeczkę”. Swoje zamierzenia wyraził zresztą jasno w telefonicznej rozmowie z Lechem Wałęsą: - Kuba potrzebuje męczenników, jak Orlando Zapata, żeby obudzić światową opinię publiczną i zainteresować ją sprawą kubańską (…). Wybrałem ten sposób walki z totalitaryzmem, walki o wolność na Kubie i muszę być konsekwentny. Jeżeli umrę, proszę pana tylko o to, by złożył pan kwiaty na moim grobie, gdy Kuba będzie wolna – stwierdził Farinas.

Prawdopodobieństwo tragicznego zakończenia tej historii jest zaś tym większe, że reżim w Hawanie najwyraźniej nic sobie nie robi z głodowych protestów opozycji. Komuniści uparcie zaprzeczają zresztą, aby na Kubie przetrzymywano jakichkolwiek więźniów politycznych. Kubański prezydent Raul Castro w swoim cynizmie posunął się nawet do złożenia kondolencji rodzinie zmarłego dysydenta, zupełnie tak jakby to nie on był współwinny tej śmierci…

Jednocześnie od dłuższego czasu w najlepsze trwa kampania propagandowa mająca przedstawić Zapatę jako „zwykłego kryminalistę”, a Farinasowi przylepić łatę „szpiega opłacanego przez USA”. W tym samym czasie ów „cyniczny szpieg” coraz częściej traci przytomność, nie pije, nie je i tylko sporadycznie dostaje kroplówki, które trzymają go na razie przy życiu…

W kolejce czekają już jednak następni. Jeśli Farinas podzieli los Zapaty, głodówkę rozpocznie inny zasłużony opozycjonista, Felix Bonne. A po nim następni i jeszcze następni. Ot, taka kubańska sztafeta śmierci…

Luther King, Bukowski i Macierewicz

Za klasyka metody głodówkowej uchodzi powszechnie Mahatma Gandhi, który wielokrotnie właśnie w ten sposób wymuszał rozmaite ustępstwa polityczne na Brytyjczykach. W preferowanej przez Gandhiego taktyce biernego oporu zajmowała ona na tyle istotne miejsce, że kolejne wielotygodniowe posty indyjskiego przywódcy nazwano nawet „epopejami głodówki”.

Głodówka to zresztą ulubiona broń wszelkiej maści opozycjonistów, uciemiężonych i słabszych. Ta forma protestu nie uznaje bowiem ani barw politycznych, ani szerokości geograficznej. Dlatego też z równym upodobaniem stosował ją zarówno Martin Luther King w swojej walce z dyskryminacją rasową w USA, jak i radzieccy dysydenci na czele z Władimirem Bukowskim czy Aleksandrem Sołżenicynem. Jednak prawdziwym symbolem „głodujących przeciwko” stał się lider Irlandzkiej Armii Republikańskiej, Bobby Sands, który w maju 1981 r. zmarł po 66 dniach heroicznego strajku głodowego w osławionym irlandzkim wiezieniu Maize.

Głodówki uznawane są także za kamień węgielny pod budowę zorganizowanej opozycji antykomunistycznej w Polsce. Pierwsza tego rodzaju akcja odbyła się w maju 1977 r. w kościele św. Marcina w Warszawie, w intencji uwolnienia z więzień robotników Ursusa i Radomia, a także aresztowanych w 1977 r. członków i współpracowników KOR. Potem była z kolei słynna głodówka protestacyjno-solidarnościowa zorganizowana na początku października 1979 r. w warszawskim kościele św. Krzyża, w której uczestniczyli m.in. Jacek Kuroń, Adam Michnik, ks. Stanisław Małkowski, Andrzej Czuma i Antoni Macierewicz. Nawiasem mówiąc, patrząc dziś na skład personalny owych niepodległościowych głodówek, można dojść do wniosku, że był to chyba jedyny moment w powojennej historii naszego kraju, kiedy to zbliżyli się do siebie ludzie z tak różnych, by nie powiedzieć wręcz przeciwstawnych sobie środowisk. Efektem całej serii ówczesnych protestów głodówkowych było zresztą czasowe zaniechanie stosowania przez komunistyczne władze brutalnych represji wobec opozycji.

Dziś po głodówkę sięgają jednak nie tylko działacze polityczni, ale także ludzie walczący o zupełnie inne cele - od radykalnych ekologów, przez zdesperowanych związkowców, aż po wiernych rozmaitych wyznań. Kilka miesięcy temu głośno było np. o dużej grupie katolików, prowadzących przez dłuższy czas głodówkę w obronie polskiego proboszcza z Łazdun na Grodzieńszczyźnie, któremu władze nakazały opuszczenie terytorium Białorusi. Światowy rozgłos zdobył także strajk głodowy bp. Luiza Flavio Cappio, który dwukrotnie protestował w ten sposób przeciwko rządowemu planowi zmiany koryta rzeki Sao Francisco położonej w stanie Bahia, w północnej Brazylii.

Niezależnie jednak od motywów przyświecających człowiekowi rozpoczynającemu głodówkę, jej powodzenie zależy niezmiennie od jednego czynnika, o którym pisał kiedyś Aleksander Sołżenicyn: ten, kto sięga po strajk głodowy jako formę protestu, musi zakładać, że „jego strażnik nie wyzbył się jeszcze resztek sumienia” …

 


 

Romantycy na barykadach

 

- mówi ks. Eda Jaworski, proboszcz parafii pw. Świętego Kazimierza w Gułtowach, znany ze swoich modlitewnych postów w obronie praw człowieka

 

Kubański dysydent umiera dziś na oczach całego świata…

- Dla mnie to jest bohater. Niestety, świat nie ceni już życia i nikt nie zauważy jego śmierci. Jak wielu prawdziwych bohaterów będzie tematem medialnym, ale potem szybko zostanie zapomniany.

 

On nie zamierza jednak kończyć swojego straceńczego protestu…

- Współczuję mu samotności i sytuacji człowieka, który jest przyparty do muru i nie widzi innej możliwości działania – a może żadnej innej możliwości dla Kuby rzeczywiście nie ma?

 

Czy Guillermo Farinas powinien zatem pretendować do miana chrześcijańskiego męczennika?

- Nie wiem… Jeżeli będzie męczennikiem, na jego grobie będą się działy cuda…

 

Gdzie leży granica, jaką człowiek powinien sobie wyznaczyć w takim radykalnym proteście?

- A gdzie jest granica dla innych ludzi, tych którzy patrzą obojętnie na deptanie praw człowieka, godzą się z tym, jeżdżą na beztroskie wczasy na Kubę, do Chin czy do Turcji?

 

Ksiądz także sięga po post, wspomagany modlitwą, aby dać wyraz swojej niezgodzie na łamanie praw człowieka…

- To jednak dwie różne rzeczy. Post i modlitwa to jest wiara w moc przekazywania dobra, które z tego wynikają, a głodówka to bohaterstwo typowo romantyczne, to jak rzucenie się z gołą piersią na barykady zła. Bo te barykady są zawsze ze zła…

 

Rozmawiał ŁK.

 

 

 

 

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki