Logo Przewdonik Katolicki

Więź czy uwięzienie?

Magdalena Korzekwa
Fot.

Moją wolność potrafi respektować tylko ten, kto chce mnie kochać, a nie posiadać.


 

Wszyscy wiemy o tym, że w każdej sprawie człowiek może zająć postawę skrajną. Nie wszyscy jednak są świadomi tego, że w każdej dziedzinie życia możliwe są dwie – a nie jedna! – skrajności. Zwykle jedna z tych skrajności jest łatwa do zauważenia, gdyż albo jest zupełnie oczywista, albo dane społeczeństwo jest na nią szczególnie uwrażliwione. Często jednak okazuje się, że ta druga, trudniej zauważalna skrajność, bywa równie groźna, a czasem nawet jeszcze groźniejsza niż skrajność pierwsza, przeciwko której zdecydowanie protestuje większość ludzi.

 

Związki „wolne” i zniewolone…

Przykładem tego, że zawsze możliwe są dwie skrajności, jest to, co obecnie obserwujemy w odniesieniu do wychowania. Jedna, łatwo zauważalna skrajność w tej dziedzinie, to wychowanie oparte na strachu, na przemocy, na moralizowaniu. Jest jednak możliwa druga skrajność, która polega na rozpieszczaniu, na rezygnacji z jakichkolwiek wymagań i z najbardziej nawet koniecznych norm moralnych, dzięki którym chronimy życie, zdrowie i godność człowieka. Jeśli rodzice pomylą wychowane z rozpieszczaniem, to ich dzieci będą niezdolne do miłości i radości.

Również w odniesieniu do więzi między ludźmi, a zwłaszcza między dziewczyną a chłopakiem, grożą dwie skrajności. Skrajność pierwsza to tak zwane wolne związki. Za tym wewnętrznie sprzecznym i „wzniośle” brzmiącym wyrażeniem kryje się banalna treść, że oto ona i on są ze sobą razem, ale nie podejmują żadnej odpowiedzialności za siebie nawzajem i każde z nich w każdej chwili ma prawo do porzucenia tej drugiej osoby. Jest jednak możliwa druga skrajność, bardziej zamaskowana, ale – jak każda skrajność - nie mniej groźna. Chodzi o takie więzi, które dla jednej ze stron stają się dosłownie rodzajem więzienia. Przykładem może być sytuacja, w której jakiś powierzchowny i egoistyczny chłopak zakochuje się w dziewczynie i przez jakiś czas gra rolę kochającego dżentelmena, a gdy ona zwiąże się z nim emocjonalnie, on zaczyna traktować ją jak swoją własność, wykorzystuje i poniża, a jednocześnie robi wszystko, by zatrzymać ją przy sobie. Wykorzystuje przy tym jej słabość czy naiwność, szantażuje, obiecuje „poprawę”. Ten, kto jest mądry i szczęśliwy, nie interesuje się „wolnym związkiem” ani nie pozwoli się uwięzić w związku toksycznym.

 

Od zakochania do… uwikłania

Na różne sposoby można popaść w toksyczne więzi, które prowadzą do uwikłania czy do popadnięcia w emocjonalną matnię. W relacji chłopak-dziewczyna zwykle takie uwikłanie zaczyna się od tego, że ktoś zdecydował się na małżeństwo czy na współżycie seksualne w oparciu o zakochanie. Podejmowanie ważnych decyzji, które mają skutki na zawsze, w oparciu o zakochanie, to niemal pewna droga do popadnięcia w toksyczne więzi. Dzieje się tak dlatego, że dopóki zakochanie nie przejdzie w fazę miłości, to ogromnie ogranicza naszą wolność i to w różnych aspektach. Po pierwsze, zakochanie ogranicza wolność w patrzeniu na tę drugą osobę. Wtedy – jak mówi Jezus – mamy oczy, a nie widzimy, mamy uszy, a nie słyszymy. Po drugie, zakochanie ogranicza naszą wolność emocjonalną, gdyż wydaje się nam wtedy, że tylko z tą osobą czujemy się szczęśliwi. I to nawet wtedy, gdy w rzeczywistości wiele jest w nas wtedy niepokoju, żalu czy zazdrości. Po trzecie, zakochanie ogranicza naszą wolność w marzeniach i już nie potrafimy sobie nawet wyobrazić, że istnieją osoby jeszcze wspanialsze niż ta, w której żeśmy się zakochali. Zakochany zawsze w jakimś aspekcie przecenia osobę, w której się zakochał i dlatego wielu zakochanych wpada w więzi, które okazują się uwięzieniem i prowadzą do cierpienia.

 

Przyjaźń – więź, w której rozkwita wolność

Najlepszą ochroną przed popadnięciem w toksyczne więzi jest budowanie więzi dojrzałych i radosnych, które nazywamy przyjaźnią. Każda prawdziwa przyjaźń to więź, która nie więzi, lecz przeciwnie, to więź, w której rozkwita moja wolność. Przyjaciel to ktoś, kto mnie rozumie, kocha i chroni, ale kto właśnie dlatego nigdy nie traktuje mnie, jak swoją własność. Komunikując mi miłość, przyjaciel pomaga mi mądrze wykorzystywać moją wolność, gdyż miłość jest mocą, którą potrzebuję, by podejmować odważne decyzje oraz światłem, którego potrzebuję, by moje decyzje były nie tylko odważne, ale i mądre. Im większą wolność pozostawia mi ten, kto mnie kocha, tym bardziej chcę być blisko niego. Przyjaźń to więź, która najsilniej łączy w największej wolności!

 


Więź małżeńska i wolność

Człowiek jest aż tak cenny, że nie można go kupić za żadną cenę! Nie tylko za pieniądze, ale nawet za najpiękniejszą i najwierniejszą miłość! Kto kocha, ten nie oczekuje niczego w zamian.

Chyba najlepszym przykładem przyjaźni, która respektuje wolność, oraz więzi, która chroni a nie zabiera wolności, jest więź między dojrzałymi i szczęśliwymi małżonkami. Ponieważ tacy małżonkowie kochają siebie wzajemnie nad życie, to jest dla nich radością decydowanie się na to, że chcą być nieustannie blisko tej drugiej osoby i że chcą tę drugą osobę nieustannie wspierać. A ponieważ mąż i żona są pewni tego, że ta druga osoba kocha podobnie mocno i wiernie, to pozostawiają małżonkowi zupełną wolność, gdyż nie boją się, że wykorzysta ją inaczej niż po to, by zaskakiwać tą pierwszą osobę swoją miłością, czułością i wdzięcznością.

 

 

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki