Przedsionek katharsis?

Przed 10 kwietnia zastanawiałem się, jak będą wyglądać obchody piątej rocznicy śmierci Jana Pawła II. Nie chodziło mi bynajmniej o to, jak przygotuje się do upamiętnienia tamtego kwietniowego odchodzenia do domu Ojca Kościół w rozumieniu hierarchicznym czy instytucjonalnym, a raczej my sami. My, którzy po godzinie W 2 kwietnia 2005 roku, zwoływaliśmy się SMS-ami, tłumnie wychodząc na ulice, manifestując swój ból w modlitwie, a czasem samej, milczącej obecności, popartej często światłem zapalanego znicza czy świecy.
Czyta się kilka minut

 

Przed 10 kwietnia zastanawiałem się, jak będą wyglądać obchody piątej rocznicy śmierci Jana Pawła II. Nie chodziło mi bynajmniej o to, jak przygotuje się do upamiętnienia tamtego kwietniowego odchodzenia do domu Ojca Kościół w rozumieniu hierarchicznym czy instytucjonalnym, a raczej my sami. My, którzy po godzinie „W” 2 kwietnia 2005 roku, zwoływaliśmy się SMS-ami, tłumnie wychodząc na ulice, manifestując swój ból w modlitwie, a czasem samej, milczącej obecności, popartej często światłem zapalanego znicza czy świecy. Kilka dni przed dramatycznym 10 kwietnia przygotowywałem tekst, którego bohaterami byli przedstawiciele Pokolenia JP2, ludzie wówczas kilkunastoletni, dziś dojrzali, pracujący, zakładający rodziny. Ich refleksja po tamtej żałobie była gorzka. Przyznali, że czas, który minął, zakurzył odczucia, emocje, nie dając przy tym głębszych przemyśleń, przez co odbierając szansę na zmianę. Zmianą na lepsze.

I nagle przychodzi 10 kwietnia. Z radia dowiaduję się o tragedii 95 tych, którzy dokładnie w dzień liturgicznego wspomnienia śmierci papieża Polaka lecieli wraz z prezydentem oddać hołd tym, którzy przed 70 laty strzałem w tył głowy zostali zamordowani przez NKWD tylko dlatego, że byli wojskową, ale i intelektualną elitą II RP. Historia zatacza więc dramatyczne koło. Właściwie dwa. Katastrofa pod Smoleńskiem ma miejsce w 70. rocznicę masakry katyńskiej, ale i w przeddzień święta Miłosierdzia Bożego, a przecież pamiętamy, że w wigilię tego święta, pięć lat temu, odszedł Jan Paweł II. Czy to wszystko nas, młodych Polaków, komunizm pamiętających, jak przez mgłę, bądź z racji młodego wieku

nieznających go wcale, czegoś nauczy? Żałoba, kilometrowe kolejki, by oddać hołd prezydenckiej parze, tłumy śledzące ich ostatnią drogę do wawelskiej krypty… Płacz, wzruszenie, niedowierzanie… Bezsilność. Deja vu sprzed pięciu lat… Oby jednak nie z okresu, który nastąpił później… Bo czy prócz emocji stać nas na coś więcej? Stać nas na duchowe katharsis trwające więcej niż dziewięć żałobnych dni?

 

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 17/2010