Logo Przewdonik Katolicki

Głos polskiego Kościoła o Tragedii Narodowej

PK
Fot.

Kościół o Tragedii Narodowej 10 kwietnia 2010

 

Niech ta śmierć zrodzi dobro

 

„Podróż Polaków do Katynia miała jeden wspólny cel i jedno zamierzenie – uczcić ofiary stalinowskiej przemocy i zbrodni, utrwalić pamięć obecnie żyjących. Połączyła ona solidarnie ludzi o różnych przekonaniach, różnych poglądach politycznych i różnych religiach, wierzących i niewierzących, świeckich i duchownych. Wszyscy razem zginęli. Wierzymy i modlimy się o to, by ich śmierć, ich ofiara życia, podobnie jak i cały ich wysiłek, na wzór śmierci samego Jezusa Chrystusa na krzyżu, zrodziła dobro. Śmierć niewinnych ofiar staje się drogą do spotkania żywych i umarłych. Oby solidarny ból i smutek, który obserwujemy w tych dniach, znalazł swoje przedłużenie w solidarnym wysiłku i zaangażowaniu, by przezwyciężyć małoduszność, ciasnotę, jałowe spory i podjąć nowy, wspólny wysiłek dla budowania zaufania i dla budowania ładu i porządku w naszej Ojczyźnie (…) Wszystko, co wielkie i trwałe w życiu ludzkim, buduje się wysiłkiem i ofiarą. Tragiczny wypadek w Smoleńsku jest dla nas wszystkich dramatycznym wezwaniem do podjęcia nowych wysiłków na rzecz budowania pełniejszej wspólnoty zarówno w wymiarze narodowym, jak i z naszymi sąsiadami, by ofiara tych ludzi, którzy zginęli, nie poszła na marne. Nie tylko nadzieja, ale także pokój, który nam przynosi Zmartwychwstały Chrystus, obejmuje żywych, jak i umarłych. Dla nas, żywych, jest to pokój, który leczy rany i uśmierza ból. A dla umarłych jest on znakiem pełnej wspólnoty z Bogiem, jest znakiem wiecznego pokoju, znakiem życia, które nigdy się nie kończy”.

 

Abp Henryk Muszyński, Prymas Polski, katedra gnieźnieńska, 11 kwietnia 2010

 

 


Na skrzydłach do królestwa miłości

 

 

„Bracia i siostry, jak uczniowie Chrystusa w jerozolimskim Wieczerniku, tak i my dzisiaj zgromadziliśmy się licznie w wieczerniku Kościoła krakowskiego (…) Próbujemy zrozumieć to tragiczne wydarzenie (…) Mimo wszystko na usta ciśnie się pytanie: dlaczego?

Nie znajdujemy słów, które mogłyby nam wytłumaczyć to, co się wydarzyło. Ci, którzy mieli uczcić pamięć ofiar straszliwej Zbrodni Katyńskiej, sami ponieśli śmierć w niewyjaśnionych okolicznościach. Jest to nowa bolesna karta miejsca kaźni naszych rodaków – Katyń.

Na tragiczną śmierć elity naszego życia politycznego i społecznego, osób odpowiedzialnych za dobro i los naszej Ojczyzny, pragniemy spojrzeć w świetle wiary. Jako uczniowie Jezusa Chrystusa, który umarł i zmartwychwstał wierzymy, że ofiara ich życia została objęta Jego śmiercią, śmiercią Chrystusa i Jego zmartwychwstaniem (…) Modlimy się (…) dzisiaj za naszą Ojczyznę. I mówimy: Ojczyzno, doznałaś jeszcze jednego bolesnego doświadczenia, ale ufamy, że ofiara naszych Braci i Sióstr, którzy dziś ponieśli śmierć, zaowocuje dobrem, przyniesie pokój i pojednanie wszystkich Polaków. Zmartwychwstały Panie, nasza Ojczyzna i my zgromadzeni licznie na Wzgórzu Wawelskim prosimy Cię, abyś i do nas skierował te same słowa, którymi pozdrowiłeś apostołów w Wieczerniku: Pokój wam. (…) Polecamy Miłosierdziu Bożemu naszych zmarłych, Braci i Siostry (…) Niech wszechmogący Pan uniesie ich świetlane dusze niczym na skrzydłach orlich do Królestwa miłosiernej miłości. Amen”.

 

kard. Stanisław Dziwisz, Królewska Katedra na Wawelu pw. św. Stanisława BM i św. Wacława, 10 kwietnia 2010 r.

 

 


 

 

Odzyskać dar jedności

 

„Nie cofniemy biegu wydarzeń z dzisiejszego przedpołudnia, ale my Polacy możemy podjąć wysiłek, by uczynić to samo, co działo się w Wielki Piątek z Jezusem i potem w poranek wielkanocny, kiedy był pusty grób, kiedy Jezus zmartwychwstał i nam otworzył drogę zmartwychwstania. By krzyż boleści i cierpienia tych, co zginęli i ich rodzin oraz wszystkich Polaków stał się złączony z krzyżem Jezusa, z krzyżem zbawienia. (…)

Jeśli będziemy mądrzy, pokorni i okażemy się dobrymi uczniami Jezusa, to z tych ran popłynąć może ogromne dobro. Może odzyskamy utracony w niemałym stopniu dar jedności i szacunku, i pokory, może bardziej pokochamy Polskę, naszą ojczyznę i matkę, może stanie się jeszcze piękniejsza. (…)

Ta tragedia pokazuje, jak wspólny jest nasz los, jak przez kruchość życia jesteśmy sobie bliscy, wierzący i niewierzący, ci z jednej i z drugiej opcji, świeccy i duchowni. Wierzę, że to dzisiejsze tragiczne wydarzenie, że ten narodowy pogrzeb, tak jak z całą pokorą porównując umieranie i pogrzeb papieża, zbliży nas, Polaków, do siebie, zbliży i pomoże patrzeć we wspólnym kierunku nie tylko przez najbliższe dni narodowej żałoby, ale i przez miesiące lata troski o Polskę, troski wspólnej o dobro ojczyzny.”

 

Abp Kazimierz Nycz, metropolita warszawski, Archikatedra św. Jana Chrzciciela w Warszawie, 10 kwietnia 2010 r.

 

 


 

Tej śmierci nie wolno zmarnować

 

„Z sercem ściśniętym i z cierpieniem ducha stajemy dzisiaj w katedrze poznańskiej, jako Polacy, w modlitwie i zamyśleniu nad losem tych, którzy jeszcze kilka godzin temu byli między nami. Jedna tragedia narodowa, która nakłada się na tamtą tragedię sprzed 70 lat.

Zginął kwiat naszego życia społecznego i politycznego. W tym dramatycznym momencie dla naszego państwa, jakim jest śmierć delegacji państwowej pod Smoleńskiem, ważne jest, by nie być samemu. Nie ma słów, które by potrafiły wyrazić tragedię tych ludzi, a w szczególności ich rodzin, współmałżonków i dzieci. w nas wszystkich zasmuconych tą śmiercią Miłosierdzie Boże wlewa nadzieję, wierzymy bowiem, że choć rozpadnie się nasz ziemski przybytek, będziemy mieć przygotowane przez Boga trwałe mieszkanie w niebie.

Tej śmierci nie wolno zmarnować. Dlatego winniśmy nadal podejmować służbę Bogu i Ojczyźnie, tak jak podejmowali ją ci, którzy zginęli. Nadejdzie bowiem także chwila, kiedy Pan zamknie księgę naszego życia, a zatem trzeba nam tak żyć, aby każda chwila pracowała na wieczność”.

 

Abp Stanisław Gądecki, wiceprzewodniczący KEP, Msza żałobna w katedrze poznańskiej 10 kwietnia

 

 

 


 

Powrócili do Domu Ojca

 

„Dzisiaj stajemy nie tylko w obliczu majestatu śmierci, ale i tragedii, która zawsze spada jak grom z jasnego nieba. I rozumiem każdego człowieka, z którego głębi serca wydobywa się to dramatyczne pytanie – dlaczego? Rozumiem, chociaż na to pytanie nigdy nie znajdzie się odpowiedzi.

Nie mogę pogodzić się z wypowiedziami, które często słyszę – «że Bóg tak chciał». Śmierć nie wyrasta z tajemnicy Boga. Bóg nie chciał śmierci i jej nie stworzył. Ona wyrasta z tajemnicy człowieka.

Zostaliśmy postawieni wobec majestatu śmierci. Majestat to coś, co człowieka przewyższa, przed czym trzeba skłonić głowę.

Ten dzień jest symboliczny. Na wigilię Niedzieli Miłosierdzia zostało bowiem przeniesione liturgiczne wspomnienie piątej rocznicy śmierci Jana Pawła II, której nie mogliśmy obchodzić w Wielki Piątek. W tym dniu wspominamy również 70. rocznicę Mordu Katyńskiego. Wreszcie, ten dzień jest także dniem katastrofy. Stykają się tu ze sobą trzy rodzaje śmierci. Śmierć, która spotyka człowieka starego, chorego – w łóżku. Śmierć, która spotyka człowieka z ręki mordercy. I śmierć, która spotyka człowieka jako ofiarę żywiołów tego świata. To tak, jakby człowiek był ze wszystkich stron osaczony śmiercią.

Pragnę przypomnieć słowa wypowiedziane przez arcybiskupa Sandri, który przekazał światu 2 kwietnia 2005 r. ważne orędzie – że papież nie umarł, ale powrócił do Domu Ojca. I tak jest z tymi, którzy oddali swoje życie przed siedemdziesięciu laty. I tak jest również z ofiarami tej tragedii, w co głęboko wierzę. Powrócili do Domu Ojca”.

 

Bp Jan Tyrawa

 

 


 

Wierny wartościom

 

„Nie da się w słowach pomieścić grozy, bólu i bezsilności, jaką od 10 kwietnia przeżywają Polacy. Nie zdołam sensownie wyjaśnić, dlaczego Katyń, oprócz okrutnej zbrodni sprzed 70 lat, potrzebował nowej tragedii. Patrząc na tłumy ludzi w świątyniach, przed Pałacem Prezydenckim, widzę cierpienie i żal podobne do tego, które dotknęło nasz naród po śmierci Jana Pawła II.

Z portali, rozgłośni, studiów telewizyjnych, z których wcześniej trudno się było spodziewać dobrego słowa o nieżyjącym Prezydencie Rzeczypospolitej Polskiej prof. Lechu Kaczyńskim, teraz płyną słowa: ludzki, kulturalny, naturalny, mający jasną wizję urzędu, szanowany za granicą, uczony...

Pan Prezydent Lech Kaczyński zostanie w mojej pamięci przede wszystkim jako człowiek wierny wartościom. W obronie prawdy, wolności, niepodległości Polski – gotów ponieść każdą ofiarę. Tak pojmując służbę ojczyźnie czuł się zobowiązany, aby pojechać do Katynia na uroczystość rocznicową. Nie wstydził się patriotyzmu ani wiary; żył według zasad, którym hołdował. Dla wielu środowisk czy osób było to nieznośne, drażniące, jednak również wielu Polaków takiego wzorca osobowego potrzebowało i zawsze będzie potrzebować. Oby tragedia, która dotknęła Polskę, uprzytomniła nam kruchość, znikomość ludzkiego życia, i to, że szkoda tracić je na oskarżenia, poniżanie innych, na sianie nienawiści.

Nie zapomnimy, Panie Prezydencie, świadectwa Pana życia, które do końca było służbą ojczyźnie. Niepowetowana szkoda, że śmierć nadeszła tak wcześnie...”.

 

Biskup włocławski Wiesław Alojzy Mering (wypowiedź dla „Przewodnika Katolickiego”)

 

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki