Rozpoczęty sezon wiosenno-letni sprzyjać będzie nie tylko turystyce pieszej, rowerowej, podziwianiu rodzimych atrakcji przyrodniczych i historycznych. Ożywi też zapewne poszukiwaczy skarbów, traperów i miłośników tropienia tajemnic, spośród których wielu wybiera się co roku w urzekające malowniczością pasmo górskie w Środkowych Sudetach, jakim są Góry Sowie. Jednak poza kontemplacją krajobrazów, góry te oferują podróżnikowi wiele tajemnic, nierozwikłanych przez długie dziesięciolecia, jakie upłynęły od czasów II wojny światowej. A tajemnicza rola, z jaką wiązano masyw Gór Sowich, rozpoczęła się właśnie podczas wojny, kiedy to jeszcze góry te nazywano Eulengebirge.
Alianckie bomby
Było ciepłe lato 1943 r., gdy w pewien sierpniowy wieczór nad wyspą Uznam pojawiło się znienacka kilkaset brytyjskich bombowców, których celem miał być ośrodek badawczo-produkcyjny hitlerowskiej broni rakietowej w Peenemünde. Na Niemcach zemściła się ich własna zbrodnicza i nieludzka polityka: zatrudniając w zakładach zbrojeniowych, gdzie produkowano pociski rakietowe, przymusowych robotników polskich, Niemcy zapewne nie spodziewali się, że ci znękani wojną, ale jednak niezłomni ludzie, w ramach akcji sabotażu, przekazują konspiracyjnie informacje o charakterze zbrojeń w fabryce w Peenemünde wysłannikom Armii Krajowej. Z AK wiadomości docierały do Brytyjczyków, którzy zorganizowali bombardowania. Te z sierpnia 1943, na które złożyło się 596 samolotów i prawie 1800 ton zrzuconych bomb, były poważnym ciosem w niemiecką gospodarkę zbrojeniowo-lotniczą. Cios ten był do tego stopnia poważny, że dowództwo niemieckie postanowiło przenieść zakłady w inne miejsce, poza strefę potencjalnych bombardowań alianckich. Przeniesienie to zatwierdził Hitler. Wprawdzie jako pierwsze miejsce nowej lokalizacji podaje się na ogół Góry Harzu, to jednak właśnie w tym czasie rozpoczęły się tajemnicze, zakrojone na wręcz gigantyczną skalę, roboty w Górach Sowich. Nie jest jednak pewne, czy prac tych nie rozpoczęto już wcześniej, bez związku z wydarzeniami w Peenemünde, skoro – jak się później okazało – inwestycjami w Górach Sowich zainteresowany był sam Hitler. Jego maniakalne przywiązanie do tej budowy było tak silne, że działania zostały przerwane dosłownie w ostatnim momencie, tuż przed nadejściem frontu i końcem wojny.
Tajemnicze inwestycje
Co właściwie działo się w Górach Sowich? Od jesieni 1943 r., w rejonie tym, zamieszkanym głównie przez przesiedlonych Niemców, także przez tych ewakuowanych z terenów poddanych alianckim nalotom, pojawiły się niespodziewanie tajemnicze brygady niemieckie. Na ogół w nocy, przez okoliczne miasteczka – Walim, Jugowice, Rzeczkę i Głuszycę – przejeżdżały kolumny zamaskowanych ciężarówek. Nawet niemieckim mieszkańcom konwojujący nie pozwalali przyglądać się tym enigmatycznym transportom. Ciężarówki podążały w kierunku masywów górskich, gdzie żłobiono niedostępne dla postronnych oczu korytarze i tunele. W rejon Gór Sowich docierały niekończące się transporty materiałów budowlanych. Do prac budowlanych zaangażowano robotników przymusowych, a także wynędzniałych przez lata wojny więźniów niemieckiego obozu koncentracyjnego Gross-Rosen w Rogoźnicy. Resztkami sił, nieomal bez wyżywienia, nieustannie poganiani kolbami niemieckich karabinów, Polacy, obywatele radzieccy, Żydzi, a także przedstawiciele innych narodowości mozolnie żłobili w twardych górach korytarze, których przeznaczenie było znane tylko najwęższym kręgom kierowniczym trzeciej Rzeszy. Budowie tej towarzyszyły iście dantejskie sceny. Więźniowie albo umierali podczas pracy z wycieńczenia, albo ginęli przysypani w skalnych urobkach, albo padali od kul wystrzelonych przez zniecierpliwionych esesmanów, albo też, zdesperowani, sami targali się na swoje życie, skacząc pod rozpędzone koła pociągu towarowego, transportującego materiał budowlany – w jedną, i odpady – w drugą stronę. Robota trwała jednak niezakłócona, wszak „porządek musi być”. O skali przedsięwzięcia może świadczyć treść pisma z końca lata 1944 r., w którym minister uzbrojenia III Rzeszy Albert Speer napisał, że budowa całego kompleksu pochłonęła więcej cementu, niż rocznie przydziela się go w całej Rzeszy na budowę schronów przeciwlotniczych.
Przeznaczenie skalnych komnat
Rozmach przedsięwzięcia potwierdzono już po wojnie, kiedy w wyniku kilku eksploracji ujawniono, że w masywach Gór Sowich Niemcy, przez ten krótki czas, zdołali rękoma swych ofiar zbudować cztery kompleksy podziemne. Rozciągały się one na łącznej powierzchni około 200 km kw., w masywie Włodarza i Osówki, pomiędzy Walimiem i Głuszycą. Przykładem ogromu tych budowli może być fakt, że w pobliskiej Rzeczce, niewielkiej wsi koło Walimia, natrafiono na największą komorę, wydrążoną w skałach Gór Sowich; ta podziemna hala miała długość niemal 100 metrów, szerokość 12, a wysokość ponad 15 metrów. Do niektórych hal prowadziło aż 5 wejść. Podziemne obiekty wyposażone były też w rozmaite zamaskowane urządzenia naziemne, o niejasnym do dziś przeznaczeniu. Co ciekawe, wejścia do wszystkich podziemi położone były na tej samej wysokości – 600 metrów n.p.m. Pomiędzy tymi obiektami przebiegały rozbudowane linie połączeń kolejki wąskotorowej. Powszechna wśród miejscowej ludności legenda mówi też o możliwości istnienia korytarzy podziemnych łączących cały system.
Nie jest do końca jasne, jakie było przeznaczenie tych tajemniczych, podziemnych labiryntów, z maniackim zapałem i pośpiechem wykuwanych w skałach. Najczęściej stawia się hipotezę, że miały się tam znajdować wielkie schrony dla elit hitlerowskiego aparatu władzy. Teza ta uprawdopodabnia się pogłoskami o skomplikowanym labiryncie wykutym w tym samym czasie pod zamkiem w nieodległym Książu. Według niektórych świadectw epoki, między innymi według adiutanta lotniczego Hitlera, Nicolausa von Belowa, który po wojnie spisał swe wspomnienia, w Górach Sowich szykowana była główna kwatera niemieckiego Führera, która zastąpić miała niesławny Wilczy Szaniec. Jeszcze inni badacze sugerują, że w wydrążonych pomieszczeniach miały być stacje doświadczalne przeniesione właśnie ze wspomnianej wyspy Uznam albo też nowe zakłady wojenne lub nawet miejsca dla eksperymentów nad bronią atomową, jaką chciała produkować III Rzesza. Są też i tacy, którzy twierdzą, że w komorach wewnątrz gór ulokowano skarby, dzieła sztuki i inne obiekty grabione przez Niemców w czasie wojny z terenów okupowanej Europy i gromadzone właśnie na Dolnym Śląsku, który był wolny od alianckich nalotów. Niektórzy głoszą nawet tezę o zdeponowaniu w komorach górskich słynnej Bursztynowej Komnaty.
Przez lata wokół Gór Sowich narosło wiele mitów, opowieści tyle fascynujących co niesamowitych. Podsycały jej już w latach 1945-1947 relacje o tym, jak to tuż przed ucieczką Niemców i wkroczeniem wojsk I Frontu Ukraińskiego, jednej nocy, pod wejścia do kopalń, dotarły ogromne ciężarówki. Wojska niemieckie skrzętnie zadbały o nieobecność postronnych świadków, którzy zamknięci w swych domach słyszeli tylko tajemnicze nocne detonacje. Ciężarówki już nie wróciły, a za dnia nie znaleziono po nich śladu – czyżby wjechały do wydrążonych tuneli i tam zostały zdetonowane? Wejścia do obiektów po wojnie były doskonale zasypane, zamaskowane, a nawet dla kamuflażu obsadzone zagajnikami! Czy więc w środku ukryto coś niezwykłego? To pytanie do dziś dręczy niejednego tropiciela zagadek historii.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!











