Dzięki nim wojna trwała krócej

Na ścianie kamienicy nr 10 przy Wełnianym Rynku w Bydgoszczy wmurowano i poświęcono tablicę, która oddaje cześć Augustynowi i Romanowi Trägerom. Wywiadowcza działalność ojca i syna przyczyniła się do zbombardowania w 1943 roku miejscowości Peenemünde na bałtyckiej wyspie Uznam, gdzie znajdowała się niemiecka wytwórnia i wyrzutnia rakiet V-1 i V-2, broni, która miała przesądzić...
Czyta się kilka minut
Na ścianie kamienicy nr 10 przy Wełnianym Rynku w Bydgoszczy wmurowano i poświęcono tablicę, która oddaje cześć Augustynowi i Romanowi Trägerom. Wywiadowcza działalność ojca i syna przyczyniła się do zbombardowania w 1943 roku miejscowości Peenemünde na bałtyckiej wyspie Uznam, gdzie znajdowała się niemiecka wytwórnia i wyrzutnia rakiet V-1 i V-2, broni, która miała przesądzić o losach wojny.

17 sierpnia, w rocznicę nalotu wojsk alianckich na Peenemünde, w bydgoskiej konkatedrze została odprawiona uroczysta Msza święta, której przewodniczył ksiądz prałat Zbigniew Maruszewski. - Fara jest dumna, że miała takich bohaterów. Poświęcenie tablicy pamiątkowej świadczy o tym, że ciągle odkrywamy znaczenie tej 500-letniej świątyni w dziejach miasta. Dla wielu bydgoszczan była ona ostoją wiary, polskości i walki o niepodległość.

Skazani na milczenie

Po celebrze poczty sztandarowe, przedstawiciele władz miejskich oraz wojskowych przeszli na Wełniany Rynek. - Paradoksem jest to, że ludzie, którzy podczas wojny zasłużyli na największe laury, byli skazani na milczenie - powiedział w trakcie uroczystości zastępca prezydenta Bydgoszczy Maciej Obremski. Podczas poświęcenia tablicy dziekan Pomorskiego Okręgu Wojskowego, ksiądz prałat płk Józef Kubalewski, zaznaczył, że takie pamiątki przeszłości powinny nas pobudzać do ciągłych wysiłków, które zmierzałyby do budowania pokoju we współczesnym świecie.

Spiżowe tablice pozwalają ocalić pamięć wielkich czynów. Wystarczająco długo historia PRL-u pomijała wkład Trägerów w opóźnienie badań nad pociskami rakietowymi V-1 i V-2. Dopiero na początku lat 70. odsłonięto kulisy jednego z największych sukcesów polskiego wywiadu.

Wywiadowcy Rzeczypospolitej

Augustyn Sęk-Träger pochodził z rodziny mieszanej - ojciec był Austriakiem, a matka Polką. To pod jej wpływem postanowił poświęcić wszystkie siły Ojczyźnie, rozdartej tragedią zaborów. Służył najpierw w armii austriackiej, potem przeszedł pod sztandary Legionów Piłsudskiego. Już wówczas został skierowany do pracy w wywiadzie. W 1934 roku Augustyn osiedlił się w Bydgoszczy, w kamienicy przy Wełnianym Rynku 10. Roman Träger podczas pobytu w Peenemünde zorientował się, że Niemcy umieścili na wyspie Uznam ośrodek badań nad pociskami rakietowymi V-1 i V-2. W 1943 roku na spotkaniu rodzinnym podczas Świąt Wielkiej Nocy przekazał ojcu odręcznie sporządzony szkic bazy wojskowej, z zaznaczeniem hal produkcyjnych. Ten meldunek trafił do Londynu. W nocy z 17 na 18 sierpnia 1943 roku RAF przeprowadziła nalot na Peenemünde - hitlerowski ośrodek badań nad "cudowną bronią" przestał istnieć. Augustyn Träger zmarł w 1957, natomiast jego syn, Roman, w 1987 roku. Dopiero w Polsce niepodległej doczekali się należnej im pamięci. Kolejną "białą plamę" historii zastąpiła prawda, wyryta dłutem na spiżowej tablicy.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.

Polecane

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie, rezygnujesz w dowolnym momencie
  • Po miesiącu próbnym 19,90 miesięcznie
1.00 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 35/2003