Zagadnięci przeze mnie księża, których prosiłem o rozmowę na temat piekła i nieba, szukali różnych wymówek. Tłumaczyli się brakiem czasu na spotkanie, wymogiem uzyskania od przełożonego zgody na kontakt z mediami, brakiem kompetencji… Nieliczni tylko bez żadnych przeszkód podzielili się swoją opinią. Czy każdego wiernego, który przyszedłby i zadał im pytanie o rzeczy ostateczne, też zbyliby wymówką braku czasu? Można odpowiedzieć, że każde zagadnienie związane z wiarą jest dla nas ważne i trzeba odpowiadać na wątpliwości wiernych z nimi związane. Księża mogą się tłumaczyć, że gdyby chcieli tak robić, na nic innego nie starczyłoby im czasu. Jednak sprawy ostateczne to jeden z fundamentów wiary, a w okolicach 1 listopada szczególnie zyskuje on na znaczeniu. Czy ten temat naprawdę nie jest na tyle ważny, żeby poruszać go bez względu na okoliczności?
Wino, kobiety i śpiew
Na przestrzeni wieków zarówno piekło, jak i niebo zostało przez wszystkie religie opisane na różny sposób. Pierwsze ślady archeologiczne świadczące o tym, że ludy myślały o miejscu, w którym będzie się przebywało po śmierci, pochodzą sprzed ok. 400 tys. lat. Grecy niebo umiejscowili na Olimpie, czyli tam, gdzie mieszkali bogowie, a jego opiekunem był Zeus. Natomiast piekło było podziemiem, do przejścia którego strzegła rzeka Hades, obecny był też pies Cerber. Pierwsze miejsce było utożsamiane z licznymi ucztami, różnorodnym jedzeniem, które się nie kończyło, i oczywiście z napojem bogów – ambrozją. Natomiast piekło jawiło się jako miejsce ciemne i ponure, zdecydowanie odbiegające od atmosfery boskiej uczty. Podobny „układ” istniał w mitologii rzymskiej, która jedynie bogów określała innymi nazwami. Z islamu znamy opis nieba jako miejsca, które obfituje w dostatki, przede wszystkim owoce, napoje, zieleń, wodę oraz w którym na mężczyzn czekają uciechy cielesne. Natomiast piekło, według Koranu, to miejsce strasznej kaźni, ognia i demonów. Odmienną wizję można zaczerpnąć z hinduizmu. Wyznawcy tej religii nie mówią o jednym lub dwóch konkretnych miejscach, do których udają się dusze, gdyż wierzą w reinkarnację, czyli powracanie duszy do życia, tylko w innej postaci.
To oczywiście nie wszystkie przykłady dotyczące postrzegania miejsc ostatecznych. Zapoznając się z kolejnymi, można byłoby powiedzieć, że co religia, to inna wizja. Jednak nawet patrząc na kilka powyższych przykładów widać, że w większości przypadków pojawiają się elementy wspólne. Co więcej, na obraz piekła i nieba prezentowany w kulturze w największym stopniu wpływa ziemskie pojmowanie szczęścia i nieszczęścia. To, co ludzi uszczęśliwia na ziemi, przekłada się na opis wiecznego szczęścia, a to, co czyni ich smutnymi odzwierciedla obraz wiecznego potępienia. Wciąż pozostają to tylko wyobrażenia ludzi, spisane ich niedoskonałym językiem. Bo czy można wyobrazić sobie bycie bezgranicznie szczęśliwym lub umęczonym przez wieczność? Majmonides, największy filozof żydowski wieków średniowiecza, nauczał, że wiarę w życie po śmierci należy uznać za pewnik religijny. Ponieważ życie pozagrobowe to zupełnie odmienny wymiar rzeczywistości aniżeli ten, w jakim obecnie się znajdujemy, nie możemy zrozumieć jego natury.
Szukamy znalezionego
Tak jak w przypadku innych religii, tak jest i w katolicyzmie. Wierni starają się na wiele sposobów wyobrazić niebo, piekło – mówią o aniołkach, diabełkach, robieniu tego, na co się ma ochotę. Pojawia się jakaś próba oswojenia tematu, która jednak wypacza jego prawdziwą rolę w życiu człowieka i powstrzymuje ich od głębszych rozmów na ten temat. Szymon Hołownia, publicysta religijny i dyrektor programowy kanału Religia.tv, podczas jednego ze swoich wykładów zauważył pewną rzecz: podkreślał, że ludzie wyobrażają sobie niebo myśląc ziemskimi kategoriami. Mówią o rzeczach, na które często nie mają czasu na ziemi - o spotkaniach z przyjaciółmi czy czytaniu książek. Dziennikarz zadał wówczas pytanie, czy jednak będziemy szczęśliwi przez miliardy lat smażąc na grillu kiełbaski?
W tym wszystkim gubi się prawdziwy sens nieba, czyli złączenie na wieczność z Bogiem, i piekła, czyli wiecznych męczarni – w samotności i bez niczyjego wsparcia. A przecież tych opisów dostarcza nam Biblia i nie trzeba ich daleko szukać. Taktuje o tym wiele fragmentów, wśród nich teksty mówiące o oglądaniu Boga „twarzą w twarz” (1 Kor 13, 12; Ap 22, 4), o ujrzeniu Go „takim jaki jest” (1 J 3, 2), o przebywaniu z Chrystusem (J 14, 3; Flp 1, 23; 1 Tes 4, 17). Niepojęte jest niebo dla człowieka (1 Kor 2, 9). Natomiast opisy piekła zawierają gehennę ognia nieugaszonego (Mt 5, 22. 29; 13, 42. 50; Mk 9, 43-48), przeznaczoną dla tych, co do końca swoich dni odrzucają wiarę i nawrócenie (Mt 10, 28). „Idźcie precz ode Mnie, przeklęci w ogień wieczny!” (Mt 25, 41).
Komercyjne zastępniki
Współczesny świat zastępuje rozmowy o piekle i niebie rozrywkowymi substytutami – świętem Halloween czy aniołkami chodzącymi po supermarketach, żeby uniknąć prawdziwych pytań o istotę tego, co stanie się po śmierci. Wydaje się, że w poprzednich wiekach, choć również ludzie na swój sposób próbowali przybliżyć tematykę rzeczy ostatecznych, mieli więcej odwagi mówienia o nich.
Sięgając do fragmentów Biblii, katolicy w dawnych czasach też starali się opisać życia pozagrobowe i wydaje się, że robili to znacznie częściej. W średniowieczu motywem przewodnim był danse macabre, artyści przypominali „Vanitas vanitatum et omnia vanitas”, popularny było przesłanie „memento mori”, czyli z łaciny „pamiętaj o śmierci”. Kilka wieków później ludzie mieli do czynienia z „Boską komedią” Dantego i jego opisami wędrówek po piekle i po niebie. Miejsca, do których wierni mieli trafić po śmierci, były stałym elementem kultury. W miarę upływu kolejnych epok ich znaczenie się zmniejszało. Aż do dzisiaj. Dopóki nie stoimy w obliczu śmierci lub śmierć w jakiś sposób nas nie dotyka, zupełnie o nich zapominamy. Choć księża mówią, że czasami jest zapotrzebowanie na kazania o tematyce rzeczy ostatecznych, to nie pojawiają się one nadmiernie często. Również ks. Artur Stopka, dziennikarz, często rozmawiający z wiernymi i dostający od nich różne zapytania, mówi, że właściwie nigdy nie pojawiają się prośby o objaśnianie kwestii rzeczy ostatecznych.
Ludzie na przestrzeni wieków starali się obraz nieba i piekła uplastycznić, próbowali sobie je jakość wyobrazić, a to oznacza, że problem zawsze ich interesował, zadawali pytania, nie poprzestawali na tym, co usłyszeli od duchownych. Takie ludzkie prawo. A zadnie księży – na te pytania odpowiadać.
Nieba w innych kulturach
Niebo pojmowane jako mityczna kraina czy jedna z kilku krain, jak w przypadku Egipcjan 11 nieb, a w tradycji żydowskiej i muzułmańskiej – 7, kojarzy się w różnych kulturach najczęściej z osiągnięciem stanu wiecznej szczęśliwości. Ludzie nadawali jej różne nazwy obejmujące różne kwestie, ale na ogół podobną strukturę. Słowianie mieli swoją Nawię i Wyraj, gdzie prowadzili życie na podobieństwo życia doczesnego, dlatego na drogę dawano zmarłemu wszystkie najpotrzebniejsze przedmioty. U niektórych północnoamerykańskich Indian była to Kraina Wiecznych Łowów. W religii Azteków funkcję nieba spełnia Tamoanchan – świat bogini przyjemności Xochiquetzal. Muzułmanie nazywają niebo Dżannah i uważają, że jest ono miejscem nie tylko rozkoszy duchowej, ale i cielesnej. W raju są domy z pereł i drzewa o pniach ze złota. Jego mieszkańcy nigdy nie śpią, bo Mahomet powiedział, że sen jest siostrą śmierci. Na mężczyzn czekają w raju doskonałe małżonki - hurysy. Kobiety zostaną z mężami, których miały na ziemi. Kobietom niezamężnym Allah da męża, z którego będą zadowolone.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!








