Logo Przewdonik Katolicki

Wiara na "ziemi zapomnianej"

kl. Piotr Pawelec
Fot.

Witamy w Republice Kazachstanu! - słowa stewardesy wypowiedziane po wylądowaniu samolotu w Astanie stolicy tego azjatycko-europejskiego państwa, brzmią bardzo tajemniczo. Trudno nam wyobrażać sobie, jak wygląda kraj, o którym tak mało wiemy. Jaki jest w rzeczywistości ten zakątek świata, o którym często mówi się ziemia zapomniana.

 

 – Witamy w Republice Kazachstanu! - słowa stewardesy wypowiedziane po wylądowaniu samolotu w Astanie – stolicy tego azjatycko-europejskiego państwa, brzmią bardzo tajemniczo. Trudno nam wyobrażać sobie, jak wygląda kraj, o którym tak mało wiemy. Jaki jest w rzeczywistości ten zakątek świata, o którym często mówi się „ziemia zapomniana”.

 

 

 

Kazachstan jest położony na granicy Europy i Azji. Jego powierzchnia jest siedmiokrotnie większa od terytorium naszej ojczyzny. Jednakże żyje tam trzykrotnie mniej ludzi. Państwo ma bardzo ciekawe położenie geopolityczne: na zachodzie Morze Kaspijskie, za którym Gruzja, Armenia, Azerbejdżan i Czeczenia. Na południu małe państwa postradzieckie: Turkmenistan, Tadżykistan, Kirgizja. Na wschodzie Chiny, a na północy Federacja Rosyjska. Większość kraju zajmują sławne stepy. Jedynie na południu odnajdziemy wysokie pasmo górskie Tien-Szan.

Kazachstan powstał po upadku Związku Radzieckiego, jest zatem państwem bardzo młodym. Stolicą od 1998 roku jest Astana (kaz. „stolica”), którą przeniesiono z Ałma-Aty. Ludność kraju oficjalnie posługuje się dwoma językami: rosyjskim i kazaskim. Przeważa islam, ale odnajdujemy także wyznawców judaizmu, chrześcijan prawosławnych i katolików.

 

Wiara pielęgnowana

Katolicy przybyli na te ziemie w latach 30. XX wieku. Wielu z nich zostało tam zesłanych przez władze radzieckie z Wołynia, Podola i dzisiejszej Ukrainy Wschodniej. Wspominają, iż pociąg którym jechali, zatrzymywał się w szczerym polu i tam mieli tworzyć nowe osiedla mieszkaniowe, gospodarstwa rolnicze i sprawić, by ziemia ta stała się spichlerzem Rosji. Zaczynali od przysłowiowego „zera”. Byli również pozbawieni opieki duchowej i możliwości życia sakramentalnego. Nie wyrzekli się jednak swojej wiary. Spotykali się po domach, by wspólnie modlić się do Boga. Czytali Słowo Boże, odmawiali znane sobie modlitwy z książeczek do nabożeństwa. Milczenie jednak zalegało w momencie konsekracji i Komunii św. W swoich modlitwach błagali o kapłana.

Prośby te nie zostawały bez odpowiedzi. Odnajdywali się „Boży szaleńcy”, jak kandydat na ołtarze – ks. Władysław Bukowiński, który dobrowolnie przyjechał na te tereny, stając się wspaniałym i niezapomnianym duszpasterzem. Niestety, posługa takich ludzi jak ks. Bukowiński i jemu podobni nie spotkała się z aprobatą komunistycznej władzy. Na wszelki sposób chciano utrudnić pracę kapłanów. Zamykano ich w więzieniach, prześladowano katolików, którzy w swoich domach przyjmowali duszpasterzy, i innych wiernych. Nie odstraszyło to mężnych kapłanów, którzy przez kilka dni potrafili ukrywać się w budzie dla psa. Wiara ojców była silniejsza niż prześladowania ze strony władzy.

 

Zaufanie

Codzienność tych ludzi wypełniona była ciężką pracą. Do dziś można spotkać kobiety, które w kołchozach pracowały jako „dojarki krów” i codziennie przez ponad 50 lat wykonywały to samo zajęcie. Świadectwem tego są ich spracowane dłonie. Jednakże z twarzy takich ludzie bije radość i uśmiech. Dziękują Bogu za wszystko, co ich w życiu spotkało, i niczego nie żałują. Mówią: „Bóg wszystko widzi i wynagradza tym, którzy Mu ufają”.

 

Duszpasterstwo od podstaw

Pośród tych ludzi i ich potomstwa pracują misjonarze z różnych stron świata. Wielu pochodzi z Polski. Często mówią, iż nie spodziewali się, iż Bóg powoła ich do pracy na tym skrawku ziemi. Jednakże zaznaczają, jak piękna jest to praca i jak sami wzrastają w wierze przy ludziach, do których są posłani.

Praca duszpasterska na terenie, gdzie przez długie lata nie było powszechnego dostępu do sakramentów, nie jest łatwa. Katechezę trzeba zaczynać od podstaw. Nie dotyczy to jedynie dzieci, ale także ludzi dorosłych, którzy o chrześcijaństwie mają często inne wyobrażenia. Wreszcie trzeba zauważyć tygiel religijny, w jakim przyszło im żyć. Tym bardziej należy podziwiać fakt licznego uczestnictwa we Mszach Świętych, wytrwałego oczekiwania na kapłana, który często musi pokonywać bardzo duże odległości, aby dotrzeć do kaplic filialnych. Mimo trudnych warunków materialnych ludzie potrafią się zorganizować i tworzyć piękne dzieła – od budowy i remontu kaplicy, po organizację wyjazdów kolonijnych dla dzieci. Przynoszą wówczas to co mają, aby dopomóc i mieć prawdziwy udział w życiu wspólnoty wierzących.

 

Współodpowiedzialność

Mimo iż Kazachstan jest dla nas krajem dość odległym, to jednak wiara tamtych ludzi ukazuje piękną jedność Kościoła na całym świecie. Naturalnie warunki duszpasterstwa tej ziemi są zupełnie inne od naszych - co nie oznacza, że gorsze lub lepsze. Są takie, jakie muszą być na ten czas i dla tych ludzi. Jesteśmy za siebie nawzajem odpowiedzialni.

Katolicy w Kazachstanie kojarzą Polskę z osobą Jana Pawła II, dlatego często mówią do odwiedzających ich Polaków: „Pozdrówcie Polskę – kraj wielkiej wiary”. Takie i podobne zdania bardzo zobowiązują. Może właśnie dlatego, również my tej głębi i autentyczności wiary możemy uczyć się między innymi od nich – katolików „ziemi zapomnianej”.

 

 

 

 

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki