Logo Przewdonik Katolicki

Odporni na kryzys

Weronika Stachura
Fot.

Już teraz można zaryzykować stwierdzenie, że jednym z kluczowych słów 2009 roku będzie kryzys.

 

 

Kryzys – słowo wytrych

 

Nic w tym chyba dziwnego, gdyż stało się ono słowem wytrychem, odmienianym na wszystkie możliwe sposoby, obarczanym odpowiedzialnością za każde niepowodzenie. Nie można więc się temu dziwić, przecież praktycznie codziennie docierają do nas informacje o jego zgubnym wpływie na kolejne, kluczowe dla każdego państwa gałęzie gospodarki. Obserwując wydarzenie z ostatnich kilku miesięcy, można wysnuć wniosek, że żaden, nawet uchodzący do tej pory za mocarstwo kraj, nie oprze się jego zgubnym skutkom. Specjaliści przewidują, że najtrudniejszym okresem dla Polaków będzie czas od czerwca do września, choć już dziś przyznać można, że w większym czy mniejszym stopniu go doświadczamy. Nie ulega wątpliwości, że w obliczu światowego kryzysu, jednym z najbardziej palących problemów jest zatrudnienie. Pojawia się pytanie: czy firma, w której pracuję, przetrwa, czy zdołam utrzymać pracę? Dotyczy to w szczególny sposób ludzi młodych, którzy nie mogą pochwalić się długim stażem pracy. Ci zazwyczaj idą na przysłowiowy „pierwszy ogień”. Pracodawca może właśnie ich wytypować w przypadku pierwszych zwolnień, bo przecież z racji wieku mają większe szanse na szybkie znalezienie nowej posady. Warto zatem, zwłaszcza w kontekście zbliżającego się Święta Pracy, zastanowić się, czy rzeczywiście słowo kryzys musi brzmieć jak wyrok.

 

Wszystkie chwyty dozwolone?

 

Lęk o pracę może diametralnie wpłynąć na nasze zachowanie w miejscu, w którym pracujemy. Nie ogranicza się bowiem jedynie do najbardziej popularnego w ostatnich tygodniach tematu rozmów. Trudno jest spokojnie pracować, wypełniać swoje zawodowe obowiązki, gdy docierają do nas coraz to częstsze informacje o kolejnych zwolnieniach. Strach o naszą zawodową przyszłość może znaleźć odzwierciedlenie w atmosferze zespołu, w jakim pracujemy. W takiej sytuacji łatwiej przychodzi nam, co z jednej strony jest przecież zrozumiałe, walczyć o utrzymanie stanowiska za wszelką cenę, co nierzadko może pociągać za sobą działanie w myśl zasady: wszystkie chwyty są dozwolone. Kryzys może wyzwolić w nas, być może nieznane dotąd, pokłady błędniej rozumianych ambicji. Te zaś popychają do dbania tylko i wyłącznie o „własny interes”, o przetrwanie za wszelką cenę. Zdarza się więc, że strach przed zwolnieniem prowadzi do przejmowania cudzych obowiązków czy wykazywania się niesamowitą pracowitością, która ma utwierdzić pracodawcę w przekonaniu, że jesteśmy niezastąpieni. W rzeczywistości doprowadza to do zaostrzania rywalizacji, a jak wiadomo praca wykonywana w poczuciu zagrożenia źle wpływa na naszą kreatywność.

 

Z innej perspektywy

 

Co zatem zrobić? Choć wymaga to nie lada wysiłku, warto spojrzeć na kryzys z innej perspektywy. Uświadomić sobie, że jest on dla nas szansą, i to szeroko rozumianą. Okazją do zmiany, zwłaszcza dla tych, którym z różnych względów obecna praca nie przynosi satysfakcji. W normalnej sytuacji któż z nas zdecydowałby się na podjęcie tak drastycznego kroku. Dopiero kryzys może nas do tego zmusić. Po pierwsze, może pomóc obudzić się i przyjąć do wiadomości, że dobrze jest zawsze szukać nowej pracy, nawet gdy ją posiadamy. Po drugie, może to być okazja do zastanowienia się, czym rzeczywiście chcielibyśmy się zająć, w czym jeszcze można spróbować swoich sił, a na co nigdy nie starczało nam odwagi. Po wtóre, może przynieść ze sobą pozytywny bagaż doświadczeń. Na pierwszy rzut oka rozmowa kwalifikacyjna kojarzy się większości z nas z ogromnym stresem, poczuciem, że nasza ocena zależy wyłącznie od wrażenia, jakie wywrzemy na pracodawcy, uwarunkowana jest kilkuminutową rozmową. W dalszej perspektywie jednak z każdym następnym udziałem w rekrutacji stajemy się bardziej odporni na stres, a także bardziej świadomi naszych zalet, bardziej asertywni. Warto również wspomnieć, że zwolnienie związane z kryzysem może otworzyć przed nami zupełnie nowy etap naszej kariery: kariery na „własny rachunek”. Być może dopiero wtedy zdecydujemy się na realizację własnych projektów. Zamiast więc biernie czekać, aż przyjdzie najgorsze, zamartwiać się, że i nas dosięgnie recesja, warto zawczasu zmierzyć się z kryzysem, a nawet go wyprzedzić, aktywnie mu przeciwdziałając.

 

Kryzys – katalizator działań

 

Młodym, dopiero rozpoczynającym karierę zawodową, jest z kilku względów łatwiej zmierzyć się z kryzysem. Przede wszystkim młode pokolenie, w odróżnienie od swoich rodziców, nie jest tak kurczowo przywiązane do jednego, zazwyczaj pierwszego miejsca pracy. Przeciwnie, jesteśmy skłonni często zmieniać i podejmować nowe zadania. Co istotne, ukończone studia w połączeniu z dodatkowo zdobytymi uprawnieniami czy klasyfikacjami nie ograniczają nas do pracy tylko w naszym zawodzie. Dodatkowo chęć podejmowania ryzyka, często utożsamiana z pozytywnie rozumianym apetytem na życie, charakterystyczna dla młodego wieku, pozwala nam na szybką adaptację w nowych warunkach, dlatego też warto zawczasu przygotować się do niego i przede wszystkim postrzegać kryzys jako szansę na zmianę. Nie musi być wyrokiem. W rzeczywistości, przy odpowiednim podejściu, może być niezwykle inspirujący.

 

 

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki