Logo Przewdonik Katolicki

Zdradzone zaufanie

Ks. Paweł Pacholak
Fot.

Mam bardzo duży problem moralny i duchowy. Zacznę od początku, aby nakreślić, jak wielką krzywdę wyrządziłem człowiekowi, który we mnie wierzył. Skrzywdziłem go oraz jego żonę i dziecko. […] Wykorzystałem jego zaufanie i spałem z jego żoną, o czym on wie. Jestem zrozpaczony moim postępowaniem. Nie ma dnia, w którym nie myślałbym o cofnięciu czasu.

 

Mam żal sam do siebie. Nie mogę spojrzeć w lustro, bo czuję odrazę do samego siebie. […] Szczerze żałuję mojego grzechu i nie wiem co mam dalej robić. Myślę o tym, jak on się czuje i w myślach proszę go o wybaczenie. Jestem zrozpaczony.

Tomasz

 

Niestety, nie da się cofnąć czasu i odwrócić raz podjętych decyzji, tak samo jak nie można liczyć na to, że nawet szczery żal złagodzi poczucie pogardy, które odczuwa wobec siebie winowajca. Pod tym względem najwłaściwszą chyba drogą jest włączenie tych wszystkich, niewątpliwie bardzo bolesnych i dojmujących odczuć, w pokutę za grzech, która musi towarzyszyć nawróceniu. Oznacza to z jednej strony świadomość popełnionego zła, związaną z wymienianymi przez naszego Czytelnika emocjami, a z drugiej strony, stopniowego budowania ufności w Miłosierdzie Boga, które nie tylko grzech gładzi, ale również obdarza łaską i siłą do naprawiania zła.

Oczywiście pozostaje też niezwykle skomplikowana płaszczyzna relacji międzyludzkich, potarganych dokonanym aktem zdrady. Nie ma oczywiście żadnych gotowych przepisów na reagowanie w podobnych sytuacjach. Trzeba jednak pamiętać, że przebaczenie ze strony skrzywdzonego człowieka jest darem, na który niejednokrotnie trzeba długo czekać. Związany jest on bowiem z odbudowywaniem zniszczonego zaufania, nie zaś z próbą zapomnienia, co w podobnej sytuacji wydaje się być niemożliwym. W związku z tym wydaje się najrozsądniejsze pozostawienie następnego kroku skrzywdzonemu. Natomiast samemu należy chyba usunąć się poza krąg życia małżeństwa, wystawionego na ogromną próbę.

Trzeba przecież pamiętać, że muszą oni uporać się nie tylko z głęboką raną zdrady małżeńskiej, zawiedzionego zaufania, o wiele głębiej raniącego i niszczącego niż zdrada przyjaciela, ale również z tym wszystkim, co doprowadziło do zaistnienia takiej sytuacji (nie zdarza się raczej, że dopuszcza się możliwość zdrady, gdy w małżeństwie układa się wszystko dobrze). Dla dotkniętych takim kryzysem małżonków ich związek jest najważniejszy i to właśnie ich małżeńska, i rodzinna relacja najpierw musi być ratowana.

Dlatego wydaje się, że najroztropniejszym posunięciem ze strony pana Tomasza, bez względu na odczuwany przez niego wstyd i ból, będzie zniknięcie z życia tego małżeństwa, przynajmniej na tak długo, jak oni sami zadecydują, być może, że na zawsze.

Pozostaje oczywiście sprawa zadośćuczynienia za wyrządzoną krzywdę. I obok podjęcia dzieł pokutnych w intencji wystawionej na próbę rodziny, ważnym zapewne elementem mogłaby być szczególna troska o świętość życia małżeńskiego, wyrażana przez prezentowanie zdecydowanej postawy zwalczającej najróżniejsze ataki na czystość życia małżeńskiego i rodzinnego.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki