Logo Przewdonik Katolicki

?Mam talent?

PK
Fot.

Przed uśmiechającym się do nich Papieżem wykonywali w powietrzu obroty i salta. Po tym niezwykłym pokazie przyjęli papieskie błogosławieństwo, a następnie wysłuchali ojcowskich słów, które zamykało szczególne zdanie: Jeśli artysta w swej twórczości nie kieruje się dobrem, albo co gorsza skierowuje się ku złu, nie jest godzien miana artysty....

Przed uśmiechającym się do nich Papieżem wykonywali w powietrzu obroty i salta. Po tym niezwykłym pokazie przyjęli papieskie błogosławieństwo, a następnie wysłuchali ojcowskich słów, które zamykało szczególne zdanie: „Jeśli artysta w swej twórczości nie kieruje się dobrem, albo co gorsza skierowuje się ku złu, nie jest godzien miana artysty”.

Spotkanie Ojca Świętego z tymi tancerzami wciąż nasuwa kilka pytań. Co właściwie oznacza bycie młodym artystą we współczesnej Polsce i świecie? Co to znaczy odkrywać talent w młodzieży i jaki to ma wpływ na ich późniejszy rozwój?

W telewizji jest wiele programów typu „show” promujących uzdolnione osoby. Oglądamy różne, coraz to wspanialsze ludzkie umiejętności. Programy tego rodzaju rosną jak grzyby po deszczu, lansując zarazem coraz to nowe wzorce zachowań. Występujące w nich osoby stają na przysłowiowej głowie, by przejść do następnej rundy programu, by go wygrać i odnieść sukces. I niech tak zostanie! Każdy ma prawo do zajmowania się tym, co sprawia mu radość. Jeśli chce, może także podzielić się tym  z innymi.

Rodzi się jednak pytanie: co tak naprawdę powoduje, że wielu młodych ludzi decyduje się na taki ogrom talenty?

Ktoś powie, że niektórzy chcą się wybić w swoim środowisku, zyskując sympatię i szacunek rówieśników. Są i tacy, którzy robiąc „coś”, po prostu chcą oderwać się od szarej, często

niełatwej dla nich rzeczywistości.

Jest także wielu młodych artystów, którzy kierują się od samego początku najwyższymi ideałami. Nie tylko ciężką pracą, ale i zaangażowaniem serca dochodzą do efektów, dzięki którym przeżywają prawdziwą, głęboką radość i satysfakcję. Ponadto rozwijają te odkryte w sobie talenty nie tylko dla siebie samych, ale także po to, by umiejętnie się nimi dzielić z innymi. Rzesze młodych artystów spędzają wolne chwile w różnego rodzaju placówkach kulturalno–wychowawczych, gdzie - często w ramach wolontariatu – ofiarowują swój czas i zaangażowanie innym. Wielkość tego dzieła kryje się między innymi w tym, że oddziaływanie ma charakter dwustronny! Ci bowiem, którzy dzielą się swoimi talentami i czasem, nie odchodzą bez zapłaty. Otrzymują coś, czego nie pokaże żadna telewizja i o czym nie opowie żadna audycja – budują prawdziwe, głębokie relacje międzyludzki, a te są po prostu bezcenne! Spotkanie dwojga ludzi mogących nauczyć się czegoś dobrego siebie od siebie nawzajem, jest czymś, co pozostawia trwały ślad na całym ludzkim życiu.

 

  

 


 

Talent muzyczny w misji kapłana

 

Zanim został kapłanem, był doskonałym muzykiem jazzowym i hip-hopowym. Teraz właśnie muzyka jest jego narzędziem w pracy duszpasterskiej.

 

„Inspiracją do tego, by używać talentu do tworzenia muzyki w celach ewangelizacyjnych, a co za tym idzie, w służbie innym, był nikt inny, jak sam Jan Paweł II.

To on chciał, aby wszyscy w Kościele, a w szczególności właśnie księża, nieśli Ewangelię do serc ludzi żyjących w obecnej kulturze. Pamiętam jeszcze czasy, kiedy Karol Wojtyła był arcybiskupem Krakowa. Zachęcał wtedy młodych ludzi i księży, by głosili Dobrą Nowinę poprzez muzykę rockową. W Polsce, gdy mówimy o muzyce rockowej, to mamy na myśli muzykę z beatem, czyli z uderzeniem. A kiedy ja słyszę muzykę z beatem – po waszemu: rockową – to dla mnie to jest nasz amerykański hip-hop. I tak też w życiu zrobiłem. Poszedłem za papieskim przesłaniem, by swoją muzyką i Bożym talentem dawać siebie innym - w tym przypadku młodzieży z południowego Bronxu w Nowym Jorku, gdzie pracuję jako kapłan”.

 

o. Stana Fortunę, franciszkanina, muzyka

- wysłuchał Maciej Syka

 

 

  

 

 

 

Tancerz „pełną gębą”

 

Dwa pytania do Łukasza „Kfiatka” Kwiatkowskiego, tancerza i nauczyciela breakdance, który wystąpił w 2004 roku dla Jana Pawła II.

 

Tańczysz breakdance, prowadzisz także warsztaty tańca hip-hopowego? Czym dla Ciebie jest talent?

 

- Zajmuję się tańcem już prawie 10 lat. Jest tym, co w życiu kocham i naprawdę lubię robić. Talent do tańca jest dla mnie ogromnym darem. W życiu są różne talenty i jedni zostają obdarowani bardziej, inni mniej. Ja nie od razu go w sobie odkryłem. Na początku było trudno, przychodziło bowiem zniechęcenie. Jednak wyraźnie widziałem, że jestem powołany do bycia tancerzem „pełną gębą”. Byłem szybki, zwinny, dobrze wysportowany, więc śmiało mogłem zaczynać. Wiem jednak, że nie będę młody przez całe życie i te siły uciekną, zawsze jednak będę mógł swoimi poradami i doświadczeniem wspomóc innych uzdolnionych początkujących tancerzy.

 

Jak było na Watykanie u Jana Pawła II, kiedy wraz z dwójką kolegów „Wezyrem” i „Bożkiem” pokazaliście, co potraficie?

 

- Tamtego pokazu, który daliśmy z chłopakami, nie zapomnę do końca życia. Ten człowiek w białej szacie całych nas po prostu przenikał. To, że Papież nas przyjął, pokazało mi jeszcze bardziej sens mojej pracy i działań. Dziękuję mu za to.

 

 

 

„Talent artystyczny to jest Boży dar i kto odkrywa go w sobie, odkrywa zarazem pewną powinność: wie, że nie można zmarnować tego talentu, ale trzeba go rozwijać.”

 

Jan Paweł II, Watykan, 25.01.2004

- podczas pokazu breakdance

Maciej Syka

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki