Logo Przewdonik Katolicki

Braterska ewangelizacja

Adam Nowak
Fot.

15 sierpnia br. to dzień sakry biskupiej. Wyjeżdżając do Brazylii, Ksiądz Biskup Nominat raczej nie spodziewał się, że przyjdzie Mu podjąć tak ważną posługę. W jakich okolicznościach nastąpił wyjazd na misje do Brazylii? Przekonanie do tego wyjazdu abp. Jerzego Stroby, ówczesnego metropolity poznańskiego, nie było łatwe. Ponieważ jednak...









15 sierpnia br. to dzień sakry biskupiej. Wyjeżdżając do Brazylii, Ksiądz Biskup Nominat raczej nie spodziewał się, że przyjdzie Mu podjąć tak ważną posługę. W jakich okolicznościach nastąpił wyjazd na misje do Brazylii?


 – Przekonanie do tego wyjazdu abp. Jerzego Stroby, ówczesnego metropolity poznańskiego, nie było łatwe. Ponieważ jednak w Poznaniu było już sporo księży z tytułami naukowymi, w końcu przekonałem księdza arcybiskupa, że mogę zrobić coś dla Kościoła w innym kraju. I tak do ziemi brazylijskiej dotarłem 11 marca 1988 roku, traktując ten wyjazd właściwie jako wielką przygodę misyjną. W pierwszych latach pracowałem jako rektor miejscowego seminarium duchownego w Diamantinie, następnie po przeniesieniu do Palmas jako moderator kurii i kanclerz zajmowałem się administracją oraz organizacją międzydiecezjalnego seminarium wyższego, którego aktualnie jestem rektorem.


Czy pragnienie, by pojechać na misje, zrodziło się samo, czy były ku temu jakieś szczególne inspiracje?


 – Studiując w Rzymie teologię duchowości, spotkałem wielu wspaniałych kolegów. Przy okazji poznałem tam też brazylijskiego księdza, który wówczas studiował tam liturgię. Nawiązaliśmy serdeczną znajomość i jeszcze przed ukończeniem studiów zostałem przez niego zaproszony do odwiedzenia Brazylii. Będąc w jednej z tamtejszych parafii, trafiłem na bierzmowanie i miałem okazję spotkać się i porozmawiać z biskupem pomocniczym diecezji. Wciąż mam w pamięci słowa, które wtedy do mnie skierował: „Może byś w Brazylii pracował? Potrzebujemy księży…” Od tego czasu ta myśl zaczęła jakoś dojrzewać, zapadać w serce. Gdy po studiach byłem kolejno w parafii w Ostrowie Wielkopolskim, a później w Czempiniu, zacząłem się zastanawiać, czy być może nie jest to dla mnie przygotowanie do innej pracy duszpasterskiej. Pomyślałem, że mogę zrobić dla Kościoła coś więcej, już nie tylko w wymiarze diecezjalnym, ale ogólnym.


Co w Kościele w Brazylii jest tak charakterystyczne, że mogłoby być szczególnie warte przekazania nam, katolikom w Polsce?


 – Wpierw podkreśliłbym spontaniczność i sympatię wiernych w tamtejszym Kościele. Tworzą go ludzie otwarci, którzy ochoczo angażują się w życie parafialne i diecezjalne. Ze względu na małą liczbę kapłanów, swoją pomoc okazuje mnóstwo świeckich. Oczywiście trzeba zauważyć, że postmodernistyczny konsumizm psuje też ludzi w Brazylii, niemniej znajdujemy jeszcze dużo osób chętnych, na które zawsze można liczyć. Warto też zauważyć, że w ankietach Kościół katolicki jako druga instytucja, zaraz po wojsku, cieszy się największym zaufaniem. Wskazuje to na fakt, że Episkopat prowadzi w tej chwili bardzo spokojne, wypośrodkowane działania, polegające przede wszystkim na głoszeniu Ewangelii. Unika się zbytniego wchodzenia w jakiekolwiek układy polityczne czy syndykalne. I sądzę, że tą linią zdobywamy, a może właściwie odnawiamy, pewne zaufanie, które mogło być swego czasu nadszarpnięte przez zbyt skrajne angażowanie się niektórych księży, a nawet biskupów, w teologię wyzwolenia.


Niedawno w polskich agencjach informacyjnych poruszano kwestię propagandy homoseksualnej i dążenia do zmiany prawa w Brazylii. Z pewnością jest to współczesny problem, z którym Ekscelencja też będzie się musiał zmagać…


– Niewątpliwie. Nie chciałbym jednak tego generalizować. Biskupi są w tej chwili uczuleni na fakt homoseksualizmu i jeśli takie problemy się pojawiają wśród kapłanów, czy kandydatów do kapłaństwa, to załatwia się to indywidualnie, bez nagłaśniania. Gdy zaś media, zwłaszcza te liberalne, zaczynają o takich sprawach informować, to po prostu stoimy na straży prawdy. Jeśli coś jest faktem, to nie będziemy mówić, że nie miało miejsca. Do seminarzystów i wiernych mówię natomiast, że naszym odniesieniem moralnym jest Biblia i nauka Kościoła. Piętnujemy grzech, ale szanujemy człowieka. Nie wolno nam nikogo obrażać, ale równocześnie trzeba być zasadniczym, jeśli chodzi o moralność.


Co można powiedzieć o samej diecezji, w której Ksiądz Biskup będzie posługiwał?


 – Nasza diecezja Porto Nacional obejmuje bardzo duży obszar, bo aż 100 tys. kilometrów kwadratowych, a to prawie 1/3 Polski. Wiąże się to z wieloma trudnościami. Do najdalszej parafii będę miał 560 km. W diecezji mamy aż 43 miasta i 26 parafii, a tylko 28 aktywnych księży. Wyzwań jest bardzo dużo. Mamy też 17 kleryków – są naszą ogromną nadzieją. Porto Nacional leży mniej więcej na dziesiątym równoleżniku południowym, nazywane też jest Bramą do Amazonii. Ludność stanowią tutaj ludzie biedni, prości, którzy nie mają mocnej pozycji materialnej. Staramy się więc troszczyć o ich życie i przeżycie; na szczęście z pomocą Bożą jakoś się nam to udaje.


 Jakie wyzwania wydają się być najbardziej aktualne z punktu widzenia przyszłej posługi biskupiej Waszej Ekscelencji?


 – Jako biskup czuję, że moim zadaniem jest umacniać, tak jak głosi moje biskupie hasło: „Trwajcie silni w wierze” (1 Kor 16, 13). Chodzi o troskę, o depozyt wiary, również w kontekście sekt, które się tworzą. Trzeba spokojnie przypominać ludziom „Ty jesteś Piotr – Opoka i na tej Opoce zbuduję mój Kościół”. Od tego wychodzę i myślę, że razem z kapłanami musimy dbać o to, by ludzie czuli się odpowiedzialni za budowanie wspólnoty. W tym momencie naszym zadaniem jest przede wszystkim głosić Ewangelię, udzielać sakramentów i katechizować. Nie mamy katechezy w szkole tak jak w Polsce, ale przygotowujemy do chrztu, Pierwszej Komunii Świętej, bierzmowania i małżeństwa. W ogólnym wymiarze musimy przeciwstawiać się też dzisiejszemu relatywizmowi moralnemu, który jest ogromny. Nieustannie należy przypominać o podstawowych wartościach: rodzinie, małżeństwie, przykazaniach Bożych. To wszystko w odniesieniu do Chrystusa Dobrego Pasterza, który jest przykładem i dla biskupów, i dla kapłanów posłanych do tej misji. Chcę kłaść nacisk również na nowe nawrócenie, żeby ludzie znowu przyjęli Chrystusa. Czasem można się zagubić w polemikach, a brakuje osobistego nawrócenia i kontaktu z Chrystusem. Jako biskup będę też potrzebował osobistych spotkań z kapłanami. Będą one oczywiście mniej formalne i bardziej braterskie ze względu na małą liczbę kapłanów. Nie będzie trzeba stać w kolejce, by spotkać się z biskupem; to raczej on sam będzie się udawał na spotkanie z każdym. Ponieważ moja konsekracja jest 15 sierpnia, a objęcie diecezji przeze mnie jako biskupa koadiutora 30 sierpnia, zamierzam w tym czasie osobiście pokonać długie dystanse i odwiedzić każdego księdza. Wydaje mi się to pomocne, aby razem się pomodlić i wspólnie podjąć rozmowę o problemach duszpasterskich, które w danej parafii czy rejonie się pojawiają.






Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki