Logo Przewdonik Katolicki

Nie dajcie się oszukać!

Wojciech Nowicki
Fot.

Trudno mówić o zaskoczeniu otwartością i serdecznością papieża podczas spotkania z młodymi w Sydney. Benedykt XVI wielokrotnie już udowodnił, że przyklejona mu łatka pancernego kardynała czy zimnego i niedostępnego strażnika doktryny wiary jest nieprawdziwa. Można się było o tym przekonać już w czasie Światowych Dni Młodzieży w Kolonii czy spotkań papieża z polską młodzieżą...

Trudno mówić o zaskoczeniu otwartością i serdecznością papieża podczas spotkania z młodymi w Sydney. Benedykt XVI wielokrotnie już udowodnił, że przyklejona mu łatka pancernego kardynała czy zimnego i niedostępnego strażnika doktryny wiary jest nieprawdziwa. Można się było o tym przekonać już w czasie Światowych Dni Młodzieży w Kolonii czy spotkań papieża z polską młodzieżą na krakowskich Błoniach i brazylijską w Sao Paolo. Wielka życzliwość i radość ze spotkania z młodymi z całego świata towarzyszyła od pierwszych chwil obecności Benedykta XVI na kontynencie australijskim. Już w przemówieniu powitalnym papież zmniejszył dystans między sobą a młodzieżą, dzieląc się trudami podróży i zachwytem nad pięknem przyrody, którą widział z okien samolotu. Tym samym dał młodym jasny sygnał: jesteście moimi umiłowanymi braćmi i siostrami, duchowymi synami i córkami, dlatego chcę się z wami dzielić także swoimi przeżyciami i przemyśleniami jak z dobrymi przyjaciółmi.

 

Jednak serdeczność wobec młodzieży nie zdejmuje z Następcy św. Piotra obowiązku katechizowania. Benedykt XVI umiejętnie połączył dobrą zabawę, życzliwe gesty i słowa z wymagającą nauką. Przeszedł od zwyczajnego, ludzkiego zachwytu nad pięknem stworzenia do głębszej refleksji nad stanem ziemskiego środowiska i kondycją społeczeństw i poszczególnych ludzi. W świeckich środkach społecznego przekazu okrzyknięto papieża ekologiem, a nawet wyrażono uznanie, że swoim apelem o poszanowanie środowiska naturalnego pokazał, że ekologia nie musi być ściśle związana z ideologią lewicy. Trzeba się cieszyć, że świat wsłuchał się w  słowa papieża, jednak sprowadzanie jego przesłania do stwierdzenia, że Kościół otwiera się na ekologię jest zbytnim uproszczeniem, a nawet pewną nieścisłością. Kościół bowiem od wieków uczy, że obowiązkiem człowieka jest szanowanie tego, co go otacza, bo wszystko pochodzi od dobrego Boga. Człowiek otrzymał od Stworzyciela ziemię w użytkowanie i z tej racji należy się szacunek jej i jej dobrom.

 

Szacunek jednak należy się także drugiemu człowiekowi, który jest „szczytem wszystkiego, co Bóg stworzył”. Tak jak zachwytowi nad przyrodą towarzyszyła smutna diagnoza o jej niszczeniu przez człowieka, tak zachwytowi nad geniuszem człowieka i dziełami myśli i rąk ludzkich towarzyszyły gorzkie słowa o bliznach i ranach w życiu społecznym i prywatnym, wśród których papież wskazał na alkoholizm, narkomanię, egzaltację przemocy, deprawację seksualną, często przedstawianych w środkach społecznego przekazu jako formy rozrywki. W tym kontekście szczególnie dramatycznie brzmi apel Benedykta XVI: „Nie daj się oszukać tym, którzy postrzegają cię jako kolejnego konsumenta na targowisku nie różniących się między sobą możliwości, gdzie sam wybór staje się dobrem, nowinka uzurpuje sobie miano piękna a subiektywne doświadczenie wypiera prawdę”. Papież po raz kolejny przypomniał, jak niebezpieczne dla człowieka, zwłaszcza młodego, jest oddzielanie wolności i tolerancji od prawdy, relatywizowanie rzeczywistości i odrzucanie prawd absolutnych. Co zrobić, aby ustrzec się czyhających na człowieka niebezpieczeństw, takich jak wymienione przez papieża: moralne i intelektualne zagubienie, obniżenie standardów, utrata szacunku dla samego siebie, a nawet desperacja? Papież odpowiada, że trzeba wejść na drogę, którą jest Chrystus. On jest nie tylko Drogą, ale i Prawdą, i Życiem, które Apostołowie zanieśli na krańce świata. On jest życiem Kościoła.

 

 

To duch religijny i moralny tworzy ludzką jedność.

André Frossard

 

 

Diagnoza społeczna Benedykta XVI

 

Żyjemy w czasach ogromnych zagrożeń i niezwykłych szans dla ludzkości i świata, w czasach, za które wszyscy ponosimy ogromną odpowiedzialność. W minionej epoce możliwości człowieka i jego panowanie nad materią urosły wprost do nieprawdopodobnych rozmiarów. Jednak możliwość zarządzania światem sprawia również, że i niszcząca moc osiągnęła rozmiary, które czasami nas przerażają. Spontanicznie przychodzi na myśl zagrożenie ze strony terroryzmu, tej nowej wojny bez granic i bez frontów. Obawa, że terroryzm może szybko zawładnąć bronią jądrową i biologiczną nie jest bezpodstawna. Obawa ta sprawiła, że wewnątrz państw prawa trzeba było uciec się do systemów bezpieczeństwa podobnych do tych, które wcześniej istniały tylko w dyktaturach. Można jednak odnieść wrażenie, że wszystkie te zabezpieczenia faktycznie nie mogą nigdy wystarczyć, ponieważ nie jest możliwa ani nawet pożądana globalna kontrola. Mniej zauważalne, ale nie mniej niepokojące są nabyte przez człowieka możliwości automanipulacji. Poznał on degradację bytu, rozszyfrował sfery istoty ludzkiej i jest teraz w stanie, można by rzec, samemu „zbudować” człowieka, który nie przychodzi już na świat jako dar Stwórcy, ale jako produkt naszego działania, produkt, który ponadto może być selekcjonowany według wymagań wyznaczonych przez nas samych. Stąd nad tym człowiekiem nie jaśnieje już blask jego istnienia na obraz Boży, nadający mu godność i nietykalność, ale istniej tylko potęga ludzkich umiejętności. Taki człowiek jest już tylko obrazem człowieka – ale jakiego człowieka? Do tego wszystkiego dołączają się wielkie problemy planetarne: nierówność w podziale dóbr ziemskich, wzrastające zubożenie, a nawet skrajne ubóstwo, rabunkowa eksploatacja ziemi i jej zasobów, głód, choroby zagrażające całemu światu oraz niepokojące zderzenie kultur.

 

Wszystko to pokazuje, że wzrostowi naszych możliwości nie odpowiada równoczesny rozwój naszej moralnej siły. Siła moralna nie wzrosła razem z rozwojem nauki, a wręcz przeciwnie: raczej zmalała, ponieważ techniczna mentalność zawęża moralność do sfery subiektywnej. Tymczasem potrzebujemy właśnie moralności powszechnej, która umie odpowiedzieć na zagrożenia ciążące nad wspólnym istnieniem wszystkich. Prawdziwe, najpoważniejsze niebezpieczeństwo naszych czasów tkwi właśnie w owym braku równowagi między możliwościami technicznymi a siłą moralną.

 

Kard. Joseph Ratzinger

Europa Benedykta w kryzysie kultur

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki