Logo Przewdonik Katolicki

Ustami tworzy nie tylko ikony

Bogdan Nowak
Fot.

Henryk Paraszczuk, urodził się w Majdanie Starym na Lubelszczyźnie. Pracował w budownictwie. Mając 23 lata wpadł pod pociąg, tracąc wszystkie kończyny. Zamiast prawej nogi ma protezę ułatwiającą poruszanie się na wózku inwalidzkim. Odkryć talent Dopiero w wieku 40 lat odkrył w sobie niezwykły dar artystycznego tworzenia. Zaczynał malowanie...









Henryk Paraszczuk, urodził się w Majdanie Starym na Lubelszczyźnie. Pracował w budownictwie. Mając 23 lata wpadł pod pociąg, tracąc wszystkie kończyny. Zamiast prawej nogi ma protezę ułatwiającą poruszanie się na wózku inwalidzkim.


 Odkryć talent

 Dopiero w wieku 40 lat odkrył w sobie niezwykły dar artystycznego tworzenia. Zaczynał malowanie ustami, tworząc na płótnie kolorowe kwiaty, które nastrajały go pozytywnie, a nawet radośnie do dalszego życia. Bardzo bliska mu jest przyroda, często uwiecznia ją w swoich obrazach. Techniki malarskie, jakimi posługuje się, to tempera, akwarela i olej. Paraszczuk jest utalentowanym samoukiem. Przed wypadkiem unieruchamiającym go na wózku inwalidzkim nie interesował się malowaniem. Zapewne ten dar tkwił w nim, by natura mogła go odkryć w odpowiednim momencie życia, wtedy gdy przeżywał prawdziwy dramat. Potwierdza się znane powiedzenie, że Bóg nigdy człowieka nie pozostawia w rozpaczy; gdy zamyka drzwi, to otwiera okna, by zawsze znalazło się dobre wyjście w życiu, w którym nie brakuje krzyży.


 Kącik malarski

 Artysta mieszka od 24 lat w Domu Pomocy Społecznej im. Błogosławionej Matki Teresy z Kalkuty w Lublinie, gdzie czuje się najlepiej. Kierownictwo tej placówki opiekuńczej zapewnia mu doskonałą opiekę oraz lepsze warunki rozwoju talentu malarskiego niż byłoby to możliwe w prywatnym mieszkaniu. Nie chciał być ciężarem dla swoich sędziwych już rodziców. Heniek mieszka w pokoju na pierwszym piętrze z kolegą, który pomaga mu w urzeczywistnianiu artystycznego powołania. W kąciku malarskim czuje się najlepiej, bo „to niesamowite uczucie wziąć pędzelek w usta i dotknąć nim płótna. To takie magiczne, wyzwalające dobroczynną energię uczucie, które pozwala mi projektować i malować nowe obrazy w postaci ikon, portretów czy martwej natury. Ikony są moją pasją. Do ich malowania zachęcił mnie pewien białoruski ojciec kapucyn. Znawcy twierdzą, że umiem ikony ożywiać: mają one podobno swoją duszę. Uważam tę podpowiedź zakonnika za dar z Nieba w moim fizycznym kalectwie” – mówi.


Wsparcie bliskich


 Dyrektor Domu Pomocy Społecznej Jarosław Zyś zaznacza: – Jesteśmy dumni, że pan Henryk, tak bardzo poszkodowany przez los, w naszej placówce opiekuńczej znalazł swoje szczęśliwe miejsce oraz tutaj objawił się jego ukryty dotąd talent malarski. Takich warunków rozwijania swego daru artystycznego tworzenia nie miałby przy swoich starzejących się rodzicach w rodzinnej wsi, a w lubelskim domu jest całodobowa opieka, rozmaite formy terapii i nie ma barier architektonicznych. Czujemy się też zaszczyceni, że dzięki talentowi i pracowitości naszego podopiecznego Dom imienia Wielkiej Misjonarki Miłości Matki Teresy z Kalkuty jest znany i ceniony przez wszystkich odwiedzających nas ludzi. Malarz nie skarży się na samotność, która bywa dzisiaj zmorą tylu pełnosprawnych ludzi różnych zawodów: – Nie mam wprawdzie żony, ale otacza mnie szerokie grono przyjaciół i znajomych, a także rodzina, która mnie odwiedza. Zapewniają mi poczucie więzi z innymi oraz poczucie przynależności do rodziny ludzkiej. Dzięki takiej powszechnej życzliwości czuję się akceptowany, potrzebny i kochany. Pan Henryk zgłębia też teoretyczną wiedzę o sztuce malowania, bez której trudno byłoby mu swoją pasję artystyczną rozwijać. Prace niepełnosprawnego lubelskiego artysty, głównie ikony, były wystawiane na dziesiątkach wystaw.


Były również nagradzane


 – Najbardziej cieszy mnie to, że takim powodzeniem u odbiorców mojej twórczości cieszą się ikony – z dumą podkreśla pan Henryk. – Są one odzwierciedleniem tęsknoty mojej duszy do matki, a jeszcze bardziej do Matki Bożej w Jej różnych wizerunkach czczonych nie tylko w Polsce. Artysta znakomicie też radzi sobie z obsługą komputera i Internetu... posługując się specjalną łopatką trzymaną w ustach. Sprzęt komputerowy kupił za sprzedane obrazy namalowane ustami.






Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki