Logo Przewdonik Katolicki

Związki lesbijskie bez upiększeń

Bogna Białecka
Fot.

Na szczęście w Polsce nie obowiązują jeszcze prawa kneblowe, wskutek których każda negatywna wypowiedź o homoseksualizmie jest automatycznie etykietowana jako mowa nienawiści. Z drugiej strony my, Polacy, niejednokrotnie udowodniliśmy, że nie potrafimy uczyć się na błędach Zachodu. Przedstawianie związku dwóch kobiet, z których...









Na szczęście w Polsce nie obowiązują jeszcze „prawa kneblowe”, wskutek których każda negatywna wypowiedź o homoseksualizmie jest automatycznie etykietowana jako „mowa nienawiści”. Z drugiej strony my, Polacy, niejednokrotnie udowodniliśmy, że nie potrafimy uczyć się na błędach Zachodu. Przedstawianie związku dwóch kobiet, z których jedna ma dziecko, jako wzorca idealnej rodziny może wydawać się czymś europejskim i nowoczesnym. A jakie są realia? Na Zachodzie powstało np. wiele serwisów randkowych dla lesbijek. Znalazłam nawet ogłoszenie: „Czy warto umawiać się z dzieciatymi kobietami?”. Lektura długiej listy odpowiedzi pokazała, że lesbijki nie lubią partnerek z dziećmi, np. dlatego, że dzieci i tak wolą swoich ojców. „Nie cierpię grać zawsze drugich skrzypiec, dlatego unikam dzieciatych kobiet” – to jeden z typowych wpisów. Skrajnym przypadkiem takiej postawy, ujawnionej dzięki niezależnym mediom (LifeSiteNews. com), była sprawa zamordowania Jandre Botha, czteroletniego chłopca z Johannesburga, pobitego na śmierć w marcu 2006 roku przez partnerkę mamy lesbijki za odmowę zwracania się do niej per „tato”. Oczywiście nie twierdzę, że zazdrość o ojca dziecka jest cechą charakterystyczną związków lesbijskich, osobiście nie znam badań na ten temat. Ale przyjrzyjmy się kilku cechom charakterystycznym tego typu związków.


Jakie badania?


Próby dotarcia do nieupiększonej prawdy są trudne, ponieważ organizacje homoseksualne finansują i przeprowadzają wiele „badań”, mających na celu promocję homoseksualizmu jako zdrowego, wręcz lepszego od tradycyjnego stylu życia. Wyniki są potem powielane bezrefleksyjnie przez mass media, a nawet przez naukowców. Dzieje się tak, mimo iż np. prof. Jerzy Brzeziński (autorytet w dziedzinie metodologii badań psychologicznych) wykazuje, iż aby zafałszować wyniki badań, wystarczy, by osoba rozmawiająca z ankietowanymi miała określone oczekiwania co do wyników (znała hipotezę badawczą). Co dopiero powiedzieć o „naukowości” badań, przeprowadzanych przez organizacje gejowskie wśród aktywnych działaczy na rzecz „praw homoseksualistów”! Jak wykazała dr med. Sharon Quick, występując jako ekspert przed sądem w Iowa w roku 2007 – z 67 czołowych publikacji, na które powołują się środowiska homoseksualne w domaganiu się praw do adopcji dzieci, aż 45 obarczonych jest żenującymi i niedopuszczalnymi w nauce błędami!






Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki