Samarytanin poszukiwany



Zbliżający się okres wakacji niesie ze sobą upragniony odpoczynek, możliwość, choć na kilkanaście dni, oderwania się od codziennych spraw.





Nie ma wątpliwości, że i ten czas jest człowiekowi niezwykle potrzebny, by mógł w prawidłowy sposób funkcjonować i naładować swoje akumulatory na następny rok nauki i pracy. Wielu sądzi, iż to właśnie...
Czyta się kilka minut

Zbliżający się okres wakacji niesie ze sobą upragniony odpoczynek, możliwość, choć na kilkanaście dni, oderwania się od codziennych spraw.

Nie ma wątpliwości, że i ten czas jest człowiekowi niezwykle potrzebny, by mógł w prawidłowy sposób funkcjonować i „naładować swoje akumulatory” na następny rok nauki i pracy. Wielu sądzi, iż to właśnie młodzi ludzie, jak nikt inny, potrafią korzystać z uroków wakacji. Słońce, zmiana środowiska, nowo poznane osoby – to wszystko sprzyja atmosferze ogólnego rozluźnienia i umożliwia czerpanie przyjemności z wolnego od obowiązków czasu. I nie ma w tym nic złego, jednak właśnie w tym okresie, szczególnie młodzi, ze względu na charakterystyczną dla nich szybkość podejmowanych decyzji, narażeni są na różnego rodzaju niebezpieczeństwa i wypadki.

Statystyki alarmują, że właśnie w okresie wakacyjnym zwiększa się liczba wypadków z udziałem dzieci i młodzieży szkolnej. Z pewnością większości z nich moglibyśmy uniknąć. Zwracają na to uwagę różnego rodzaju kampanie. Wystarczy tu wspomnieć m.in. o telewizyjnych kampaniach przestrzegających przed brzemiennymi w skutkach np. skokami do wody w nieznanych kąpieliskach. Jednak istnieje i jeszcze jeden istotny problem, który w szczególności uobecnia się w tym czasie – obojętność wobec tych, którzy ulegają różnego rodzaju tragediom.

„Nic nie słyszałem, nic nie widziałem...”

Podczas wakacyjnych odpoczynku zapominamy o problemach, mamy doskonałe humory, miło spędzamy czas. Wtedy też, niestety, możemy błędnie zinterpretować zdarzenie, które obserwujemy, i zbagatelizować kogoś, kto potrzebuje pomocy. Najczęściej wynika to z faktu, że i inni ludzie nie chcą się wtrącać, reagować, gdy coś złego się dzieje. Dodatkowo czujemy się niekompetentni w udzielaniu pierwszej pomocy, czym później tłumaczymy samym sobie brak reakcji. Ponadto nie chcemy być odtrąceni, wyśmiani, więc rezygnujemy nawet ze zwykłego pytania, czy wszystko w porządku.

 

„Byli też inni...”

Socjologowie podkreślają, że jedną z podstawowych cech mieszkańców miast jest anonimowość. Coraz rzadziej znamy swoich sąsiadów, którzy raz po raz wyprowadzają się i pojawiają się nowi lokatorzy. Podczas wakacji często jesteśmy w nowym otoczeniu. To sprzyja z jednej strony zawieraniu nowych znajomości, ale coraz częściej z różnych powodów kreujemy się na kogoś innego, niż jesteśmy w codziennym życiu. Zazwyczaj, gdy ktoś ulegnie wypadkowi, prawie natychmiast pojawia się grupa osób obserwująca całe zdarzenie. W takiej sytuacji nietrudno o tzw. efekt rozproszenia. Wielu myśli: „są inni, dlaczego to właśnie ja mam coś zrobić, jeszcze mnie wyśmieją”. Łatwiej jest więc być biernym obserwatorem, aniżeli tym, który odważy się podjąć jakieś działanie.

Służby ratunkowe podkreślają, że w razie jakiegokolwiek wypadku najważniejszy jest szybka reakcja – telefon po pomoc. Kluczowe znaczenie ma również kontakt z bliskimi ofiary, stąd i do Polski dotarła akcja wpisywania do telefonów komórkowych numerów osób pod międzynarodowym skrótem ICE (in case of emergency), z którymi w razie wypadku chcielibyśmy, aby się skontaktowano. To z pewnością ułatwi ratownikom zebranie wiadomości o np. naszej grupie krwi czy przyjmowanych lekach. Bez względu na to, w jakim wieku jest osoba, która uległa wypadkowi, warto zostać, aż do momentu przyjazdu np. pogotowia, by nie potęgować lęku, pozostawiając ofiarę samą sobie.

Być jak samarytanin

„Pewien zaś Samarytanin, będąc w podróży, przechodził również obok niego. Gdy go zobaczył, wzruszył się głęboko: podszedł do niego i opatrzył mu rany, zalewając je oliwą i winem; potem wsadził go na swoje bydlę, zawiózł do gospody i pielęgnował go” – obyśmy jak największą liczbę młodych mogli nazwać samarytanami z Łukaszowej Ewangelii, którzy nie przechodzą obojętnie obok potrzebujących pomocy.  

Weronika Stachura

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.

Polecane

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie, rezygnujesz w dowolnym momencie
  • Po miesiącu próbnym 19,90 miesięcznie
1.00 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 25/2008