Logo Przewdonik Katolicki

Chrystus jest metą

PK
Fot.

Noworoczne życzenia, którymi jesteśmy zasypywani i które sami obficie składamy, najczęściej dotyczą spraw związanych z naszą codziennością, wyglądem, sprawami zawodowymi, z chęcią realizacji pięknych, ale zarazem przyziemnych marzeń. Ilu z nas pragnie jednak czegoś głębszego? Ile z tych zamierzeń dotyczy ożywienia naszej wiary umocnienia...

    Noworoczne życzenia, którymi jesteśmy zasypywani i które sami obficie składamy, najczęściej dotyczą spraw związanych z naszą codziennością, wyglądem, sprawami zawodowymi, z chęcią realizacji pięknych, ale zarazem przyziemnych marzeń. Ilu z nas pragnie jednak czegoś głębszego? Ile z tych zamierzeń dotyczy ożywienia naszej wiary – umocnienia więzi z Panem Jezusem, częstszej lektury Pisma Świętego, częstszego niż niedzielne uczestnictwa w Eucharystii?

Istnieje w nas niebezpieczne przekonanie, że mamy wystarczająco dużo czasu, by pogłębić więź z Bogiem, sięgnąć po Jego słowo, ożywić ducha modlitwy. Nie wolno nam jednak zwlekać z troską o przyszłość naszej duszy. Pracę nad sobą trzeba zacząć już teraz. W każdej chwili nasze życie może się całkowicie zmienić – przyjdzie choroba, wypadek, tragedia rodzinna, śmierć. Dlatego trzeba odrzucić to fałszywe przeświadczenie, że mamy jeszcze czas, i jak najszybciej rozpocząć bieg po życie wieczne. Pan Bóg cały czas puka do drzwi naszych serc i czeka. Nie martwmy się tym, że dotąd nam się to nie udawało. Nie wpatrujmy się za bardzo w rok poprzedni. Bądźmy raczej jak św. Paweł, który mówi: „Zapominając o tym, co za mną, a wytężając siły ku temu, co przede mną, pędzę ku wyznaczonej mecie, ku nagrodzie, do jakiej Bóg wzywa w górę, w Chrystusie Jezusie” (Flp 3, 13-14).

Pan Bóg zaprasza nas, byśmy nie tylko każdy rok, ale każdy dzień czynili lepszym od poprzedniego, byśmy rodzili się na nowo i umierali dla siebie i innych. Pan Jezus mówi do każdego z nas: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, jeśli się ktoś nie narodzi powtórnie, nie może ujrzeć królestwa Bożego” (J 3, 3). Te powtórne narodziny to po prostu nieustanny proces przełamywania własnego „ja”, stawania w Prawdzie, rezygnacji z własnych celów i marzeń, wyrzekanie się wszystkiego, co nie prowadzi do Boga, to codzienne „tak” dla Niego i Jego planów wobec mnie.

Jeśli chcemy rzeczywiście być szczęśliwi nie tylko w tym roku, ale i przez całe życie, naszym najwyższym celem powinien być Chrystus. Kto szuka zadowolenia, spełnienia, szczęścia poza Nim, z góry skazany jest na niepowodzenie. Choć na krótko nasyci zmysły i pragnienia, to z czasem zabłądzi, pełen bólu i wewnętrznego niepokoju. Tylko w Chrystusie możemy odnaleźć trwałą radość, prawdziwą wolność, czyste piękno, niezgłębioną mądrość, autentyczny pokój, niepojętą miłość, nagrodę wieczną.

 

Benedykt XVI w encyklice „Spe salvi” dowodzi, że współczesny człowiek odrzuca wiarę i styl życia, jaki się z nią wiąże, „gdyż życie wieczne nie wydaje się mu rzeczą pożądaną”. Dlatego na początku nowego roku warto odpowiedzieć sobie na pytania: A czego ja pożądam? Jakie są moje pragnienia? Czy pragnę przestrzegać przykazań Bożych i wskazań Kościoła? Czy pragnę realizować wolę Bożą? Wreszcie: czy pragnę życia wiecznego? Czy jestem gotowy każdego dnia przemieniać swoje życie, podejmować wysiłki, by wzrastać w wierze, nadziei i miłości, by na to życie wieczne zasłużyć? Czy Boże pragnienie spotka się z moim?

 

Jarek Czyżewski

 

 




Dynamizm wiary

 

Wiara jako wyraz naszej relacji do Boga jest zjawiskiem dynamicznym, jest podlegającym nieustannym zmianom procesem. Nasza wiara nieustannie się zmienia. Rok temu inaczej wierzyłeś, w sensie intensywności wiary, za rok też będziesz wierzył inaczej. Stąd bardzo ważne jest pytanie – czy twoja wiara wzrasta, czy zanika. My bowiem nie tyle jesteśmy wierzący, co stajemy się wierzącymi, nie tyle jesteśmy chrześcijanami, co nimi się stajemy, nie tyle żyjemy Ewangelią, co próbujemy do niej dorastać.

ks. Tadeusz Dajczer, „Rozważania o wierze”


Temu, kto ma Boga,

nie brakuje niczego.

Jedyny Bóg wystarcza.

[św. Teresa od Jezusa]

 


 


Jak osiągnąć metę?

 

Ilu ludzi, również młodych, żyje z twarzą zwróconą do tyłu! To najlepszy sposób, by popaść w smutek podcinający skrzydła, w depresję, w poczucie bezsensu.

 

Ilu ludzi, zwłaszcza młodych, żyje z twarzą zwróconą do przodu, a – mimo to – nie biegną do mety! To najlepszy sposób, by mylić marzenia z rzeczywistością, by wpaść w pułapkę ucieczek, by nie kochać teraźniejszości i oddać się niezadowoleniu i nudzie.

 

Żeby żyć dobrze, konstruktywnie, czynnie i pracowicie, trzeba zapomnieć o przeszłości – również tej niedawnej, o wczoraj – być skierowanym ku przyszłości i biec w teraźniejszości, bo metę można osiągnąć tylko dzięki „dzisiaj”, któremu stawia się czoła z zapałem, energią, biegnąc.

 

Żeby tak żyć, trzeba jednak koniecznie mieć metę, podstawowy wybór, łączący i wzmacniający wszystkie inne, którego nigdy nie można ominąć lub przesunąć na drugi plan. Taką metę może być tylko Jezus Chrystus.

 

ks. Tonino Lasconi, „Ja i Ty przez 365 dni (+1). Rozważania dla młodych na każdy dzień”

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki