Logo Przewdonik Katolicki

Wędkarstwo - moja pasja

Witold Genderka
Fot.

Jest sobota, niedziela bądź jakiś inny wolny od pracy dzień. Nad wodą próżno szukać wolnego miejsca. Za każdym krzakiem czai się wpatrzona w taflę postać, ściskająca w ręku krótszy lub dłuższy kij. To z pozoru niezrozumiałe zajęcie to wędkarstwo, które z pewnością większość osób kojarzy z wujkiem czy dziadkiem albo z nudą i monotonią. Otóż...

Jest sobota, niedziela bądź jakiś inny wolny od pracy dzień. Nad wodą próżno szukać wolnego miejsca. Za każdym krzakiem czai się wpatrzona w taflę postać, ściskająca w ręku krótszy lub dłuższy kij. To z pozoru niezrozumiałe zajęcie to wędkarstwo, które z pewnością większość osób kojarzy z wujkiem czy dziadkiem albo z nudą i monotonią. Otóż jako wędkarz z kilkunastoletnim doświadczeniem, zaświadczam głośno i wyraźnie. Nic bardziej mylnego! Atomowe branie niemal wyrywające wędzisko z ręki, jazgot hamulca kołowrotka, błyskawiczna próba ucieczki ryby gdzieś w zalane krzaki, kij wygięty do granic możliwości. Po wyczerpującej walce wielka zdobycz ląduje na brzegu. Oczywiście takie momenty nie zdarzają się na każdej wyprawie. W tym jednak sęk, że pozorna stagnacja zdziwaczałego pasjonata jest po prostu pełnym napięcia, wytężonym oczekiwaniem na chwilę, którą będzie mógł się chwalić innym wędkarzom (i nie tylko) jeszcze przez wiele lat. Oczywiście ryba urasta potem w opowieściach do niemal niebotycznych rozmiarów, no ale cóż, wędkarze to w pewnym sensie rodzaj niespełnionych bajkopisarzy.

Staram się cieszyć...


...każdą złowioną rybą, jakby to była moja pierwsza srebrzysta płotka. Siłą rzeczy jednak z biegiem czasu, raczej bardziej nastawiam się na pobijanie własnych rekordów ilościowych czy wielkościowych albo po prostu poluję na „coś konkretnego”. Dobrze jest na początku zacząć zgłębiać tajniki połowu pod okiem kogoś starszego i bardziej doświadczonego, kto zawsze doradzi, co i jak. Ja na przykład zaczynałem wędkować z wujem, który pokazał mi wiele fajnych miejsc i dzięki któremu przekonałem się do łowienia w wodach płynących, z reguły będących łowiskami trudniejszymi technicznie niż jeziora czy stawy.

Preferuję rzekę Wartę,

w okolicy której mieszkam. Kiedyś unikałem jej jak ognia, teraz nie wyobrażam sobie życia bez tej rzeki. Dawniej próbowano ją ujarzmić, uregulować, a w końcu pozostawiono samej sobie, dzięki czemu na wielu odcinkach pozostaje dzika i nieprzebyta. Urwiste skarpy, wystające z wody olbrzymie dęby, powalone przez bobry, łęgi podchodzące pod samą wodę. Na uwagę zasługują także mniejsze i większe starorzecza upstrzone białymi jak śnieg liliami wodnymi. W tym wszystkim piękna przyroda: czaple, zimorodki, wydry, bobry, piżmaki. Rzeczne początki były dla mnie trudne, ale w końcu krok po kroku, Warta zaczęła uchylać swoje tajemnice i obdarzać owocami zatopionych drzew. Wędkarstwo to prawdziwa sztuka cierpliwości. Podejrzliwe, rzeczne bolenie wydawały mi się na początku nie do chwycenia, ale w końcu przełamałem impas i zacząłem cieszyć się każdym kolejnym braniem tych silnych i niezwykle efektownie polujących ryb. Niezapomnianym przeżyciem było złowienie pierwszego i zarazem największego suma. Nieźle się namęczyłem z tym ponadmetrowym olbrzymem, który mimo swojej pozornej ociężałości pomknął z prądem rzeki jak łódź podwodna. Myślę, że nie dałbym rady, gdyby nie pomoc kilku innych wędkarzy. Prawdziwym wyzwaniem jest łowienie po zmroku, kiedy z głębin wychodzą na żer wszystkie większe drapieżniki (szczególnie sumy i sandacze). Komary niekiedy mocno dają wędkarzom się we znaki, poza tym trzeba uważać, gdzie się stąpa, warto jednak spróbować, choć to trochę sport ekstremalny, dla dość odważnych.

Mimo wszystko...


...wiele spraw dotyczących polskich wód, w tym Warty, martwi mnie. Kłusownictwo, zanieczyszczenie środowiska, w tym wszędobylskie śmieci i często, co woła o pomstę do nieba, nieetyczne zachowanie niektórych wędkarzy. Czasem także lubię zjeść jakąś dobrą rybę, ale branie wszystkiego, co się rusza ,,na patelnię” albo dla kota, nie bacząc na jakiekolwiek wymiary i okresy ochronne, jest dla mnie, krótko mówiąc, mocno niezrozumiałe. Lepszą pamiątką niż filet zawsze będzie fotka zrobiona przed wpuszczeniem ryby do wody.

Wędkarstwo to dla mnie forma rekreacji i obcowania z przyrodą. Mam nadzieję, że chociaż w części udało mi się kogoś do niego przekonać. Do zobaczenia nad wodą!
 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki