Logo Przewdonik Katolicki

Z Dekalogiem w teczce

Magdalena Woźniak
Fot.

Mit otym, że tylko dzięki bezwzględności ibraku sentymentów można zrobić karierę, stał się przeżytkiem. To właśnie Organizacja Legatus (złac. ambasador) udowodniła, że jest możliwe, by zarabiać ogromne pieniądze ibyć szanowanym w świecie biznesu, aprzy tym dochować wierności wartościom chrześcijańskim. Wszystko zaczęło się w Stanach...

Mit o tym, że tylko dzięki bezwzględności i braku sentymentów można zrobić karierę, stał się przeżytkiem. To właśnie Organizacja Legatus (z łac. ambasador) udowodniła, że jest możliwe, by zarabiać ogromne pieniądze i być szanowanym w świecie biznesu, a przy tym dochować wierności wartościom chrześcijańskim.



Wszystko zaczęło się w Stanach Zjednoczonych, kiedy w 1987 roku Tom Monaghan, właściciel ogromnej sieci pizzerii, postanowił podzielić się z innymi zasadami, jakimi kierował się, prowadząc firmę. W słuszności jego pomysłu utwierdził go Jan Paweł II, który podczas audiencji w Watykanie powiedział: „Rób to, załóż organizację przedsiębiorców”. Z czasem Monaghan zaangażował się do tego stopnia, iż sprzedał swoje pizzerie i całkowicie poświęcił się szerzeniu katolickiej idei prowadzenia działalności biznesowej.



Wiara i biznes


W miarę upływu lat Legatus pozyskiwał coraz to nowych członków. Sami siebie charakteryzują jako „organizację opartą na wierze, łączącą ze sobą dwie potężne rzeczywistości: przewodzenie firmom na najwyższym szczeblu oraz przebogatą tradycję religijną”.

Polski oddział tej organizacji powstał w 2006 roku i od razu zyskał aprobatę biskupów ordynariuszy. – Będąc liderem biznesu, człowiek narażony jest na szczególny stres i pewne pokusy. W związku z tym katoliccy prezesi potrzebują wsparcia i pomocy od strony duchowej – mówi Jerzy Jamontt, przedstawiciel Legatusa w Polsce. Katoliccy liderzy biznesu są grzesznikami, jak inni, ale starają się pracować nad tym, by nie działać wbrew nauce Kościoła, co nie zawsze jest proste. – To jest organizacja formacyjna, dbająca o sferę duchową przedsiębiorców – zapewnia Jamontt. – Gdy człowiek ma głęboką wiarę, to ma to wpływ na jego codzienność, na sprawy, którymi się zajmuje, także na interesy, jakie prowadzi. I tu jego rola jest taka, by dawać świadectwo innym – dodaje.

Z pewnością wymagania wobec ludzi utożsamiających się z organizacją są wyższe niż względem przeciętnego prezesa. Misję Legatusa popierał Jan Paweł II, kierując do jego członków takie słowa: „Świat potrzebuje osób pochodzących ze świata, które dadzą świadectwo chrześcijańskiej etyce w dziedzinie biznesu, a Kościół prosi Was o publiczne i wytrwałe pełnienie tej roli”.



Mówić głośno o trudnych sprawach


W dobie szerzącej się komercjalizacji, nastawieniu na zysk za wszelką cenę, ważne jest to, by nie dać się wciągnąć w tę globalną machinę. Osoby publiczne, których pozycja społeczna jest znacząca, poprzez swój autorytet mają większe możliwości popularyzowania chrześcijańskich postaw. Członkowie Legatusa nie boją się głośno mówić o sprawach trudnych, ale jakże ważnych. Tematy przez nich poruszane dotyczą nie tylko uczciwego biznesu, ale również problemów społecznych. Organizacja jawnie występuje w obronie Dekalogu i z dumą broni wartości chrześcijańskich, sprzeciwiając się choćby aborcji czy eutanazji.  

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki