Logo Przewdonik Katolicki

Pragnienie Towarzyszenia

Magdalena Woźniak
Fot.

Pewnego razu mój kolega, widząc artystycznie ozdobiony wieszak na ubrania, zapytał: A jaka jest wartość użytkowa takich przedmiotów?, odpowiedziałam mu na to, że nie zawsze wszystko musi być użytkowe, ważne, by było ładne. Odnaleźć pasję Od dziecka miałam predyspozycje manualne, ale po kilku latach szkoły podstawowej moje zdolności poszły w niepamięć....

Pewnego razu mój kolega, widząc artystycznie ozdobiony wieszak na ubrania, zapytał: „A jaka jest wartość użytkowa takich przedmiotów?”, odpowiedziałam mu na to, że nie zawsze wszystko musi być użytkowe, ważne, by było ładne.



Odnaleźć pasję


Od dziecka miałam predyspozycje manualne, ale po kilku latach szkoły podstawowej moje zdolności poszły w niepamięć. I tak minęło dwadzieścia kilka lat, aż powróciło ogólne pragnienie tworzenia piękna. Zaczęłam oglądać różne ręcznie wykonywane dzieła, ale z początku myślałam, że ja, jako hobbysta amator, na dodatek osoba z umysłem ścisłym, nie będę w stanie czegoś takiego zrobić. W końcu po długim czasie przyglądania się pracom w galeriach rozpoczęłam starania, by odnaleźć jakąś formę wyrażania siebie. Poszukiwania trwały około trzech lat. W tym czasie próbowałam między innymi wikliniarstwa, lecz okazało się, że moje mieszkanie jest na to zbyt małe. Potem były batic i anioły robione z różnego tworzywa oraz malowanie na szkle. Wszystko okazywało się ciekawe, ale wciąż czułam, że szukam czegoś innego. W końcu natrafiłam na forum robótek ręcznych w Internecie i tak dowiedziałam się o technice zwanej decoupage (z franc. wycinanie).



Zgłębić tajniki


Przyjmuje się, że powstała ona w XII wieku w Chinach. W Polsce decoupage jest popularny dopiero od około 5-7 lat. Polega on na ozdabianiu różnych przedmiotów z wykorzystaniem różnorakiego papieru zdobniczego czy też zwykłych serwetek, jakie stosujemy do dekorowania stołu podczas kolacji. Papier  nakleja się na pomalowany czy pobejcowany przedmiot, komponuje się tło, np. pozłaca i nakłada bardzo dużą ilość lakieru tak, by powierzchnia była zupełnie gładka.

Kiedy już ogólnie dowiedziałam się, na czym polega ta technika, postanowiłam zapisać się na kurs. I to już była totalna eksplozja, która spowodowała, że decoupage stał się moją pasją. Przez pierwsze miesiące pochłonęło mnie to do tego stopnia, że potrafiłam nie spać do późnych godzin, nie zważając na opadające ze zmęczenia powieki. Wciąż tylko kupowałam, wycinałam, kleiłam i uczyłam się nowych form wykorzystywanych w decoupage. Moja rodzina obdarowywana była często nową paczką serwetek, gdyż mnie na własne potrzeby wystarczały góra dwie sztuki.



Poszukiwanie stylu


Na początku robiłam wszystko, co tylko było możliwe. Miałam taki okres, kiedy każdy przedmiot crackowałam. Polega to na pokrywaniu, np. pudełka, specjalnym preparatem, powodującym pękanie farby na niego nałożonej, co daje efekt czegoś starego. Nie dość, że próbowałam wtedy każdej formy dekorowania, to jeszcze ozdabiałam wszystko, co mnie otaczało, łącznie z toaletą w mieszkaniu! Kiedy to przemyślałam, stwierdziłam, że trzeba te działania skorygować. W końcu wyrobiłam sobie jakiś styl i myślę, że cechuje się on prostotą naznaczoną subtelnym ascetyzmem, ale wszystko to w eleganckim tonie. Staram się, aby każda rzecz była nie tylko oryginalna, ale i w miarę praktyczna. W momencie  gdy spoglądam na pudełko, tacę czy ikonę, rodzi się pomysł. Widząc dany przedmiot, już zarysowuje się w mojej głowie pewna koncepcja. Zdarzają się też momenty zniechęcenia, kiedy nagle zatrzymuję się i nie wiem co dalej. Wtedy odkładam daną pracę i czekam, aż wpadnę na pomysł, co z tym zrobić. Takie chwile bezsilności z pewnością są też skutkiem tego, iż nie lubię powtarzać dokładnie takich samych motywów, wzorów. Staram się wciąż szukać kolejnych natchnień.



Szczyt szczęścia


Myślę jednak, że każdy, kto wykonuje coś z zamiłowaniem, nie liczy ani godzin, które upływają, ani wysiłku, który wkłada, ani  bolących w nocy oczu.  

Ta pasja z pewnością ubarwiła moje życie, dodała mu koloru, a myślę nawet, że w pewnym stopniu sensu. W momencie, kiedy widzę, że komuś moja praca się podoba, że jest nią zainteresowany, to już jest dla mnie szczyt szczęścia, że mogę dać część siebie światu. Moim cichym marzeniem jest, aby w przyszłości  hobby to stało się też moją pracą. I wierzę, że kiedyś uda mi się otworzyć swoją galerię.

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki