Logo Przewdonik Katolicki

Certyfikat z miłości (cz.2)

Agnieszka Rogalska
Fot.

Najpierw jest błysk. W drugiej osobie, którą widzimy po raz pierwszy albo po raz setny, coś szczególnie zaczyna się nam podobać. Twarz, uśmiech, spojrzenie, krągłości, sylwetka, temperament, zainteresowania, wartości, przekonania… Czasem zamiast błysku jest grzmot od pierwszego momentu czujemy, że to jest ta jedyna osoba, choć trudno określić, co w niej budzi...

Najpierw jest błysk. W drugiej osobie, którą widzimy po raz pierwszy albo po raz setny, coś szczególnie zaczyna się nam podobać. Twarz, uśmiech, spojrzenie, krągłości, sylwetka, temperament, zainteresowania, wartości, przekonania… Czasem zamiast błysku jest grzmot – od pierwszego momentu czujemy, że to jest ta jedyna osoba, choć trudno określić, co w niej budzi nasze szczególne upodobanie.

 

Pojawia się pragnienie bycia coraz bliżej osoby, w której jesteśmy zakochani; pragnienie wyłączności i intymności, aby druga osoba w jakimś aspekcie swojego życia była tylko dla nas, a my dla niej. Zaczynamy w swoich myślach i działaniach poruszać się jakby na jej orbicie. Kiedy nie jesteśmy blisko, wracamy do niej w pamięci, w wyobraźni budujemy scenariusze, co się stanie albo co może się stać, kiedy się zobaczymy. Świat zewnętrzny blednie.

 

Zaczyna się życie na huśtawce. Wola ulega urokowi zakochania, który dodaje jej niespożytych sił. Czujemy, że możemy stać się lepsi, dokonać rzeczy niezwykłych, że nie ma przeszkód, których byśmy nie pokonali, kiedy jesteśmy blisko tej jedynej osoby. Z drugiej zaś strony, ponieważ wola jest podporządkowana zakochaniu, w sprawach, które, jak się wydaje, są dalekie od ukochanej osoby, decydujemy i działamy jakby ociężale. Z trudem się koncentrujemy, ponieważ centrum naszej uwagi znajduje się gdzie indziej. Huśtawka leci w dół. A potem znów odbija w górę: ogarnia nas doświadczenie szczęścia, siła i totalność uczuć zapewniają nas, że ten stan będzie trwał wiecznie. Jednak za chwilę pogrążamy się w rozpaczliwych rozterkach: czy to prawdziwe uczucie? czy ona/on je odwzajemnia?

 

Poczucie namacalnej wręcz bliskości w sferze emocji poszukuje swoich zewnętrznych wyrazów. Pojawiają się one spontanicznie i z czasem ulegają dewaluacji pod wpływem rosnącej siły zakochania – aby wyrazić stan swoich uczuć potrzebujemy coraz wyraźniejszych i mocniejszych znaków. Na końcu tej drogi niektórzy stają przed decyzją o podjęciu współżycia seksualnego, choć na jej początku zdawało się, zwłaszcza kobietom, że ich uczucie jest całkowicie duchowe, zupełnie nie-cielesne. Pary, które  decydują się na ten krok  w okresie najbardziej intensywnego zakochania doświadczają często w niedalekiej przyszłości oziębienia wzajemnych relacji.

 

Reasumując można powiedzieć, że zakochanie jest pełne uczuć. Ale to stwierdzenie nam nie wystarcza. Chcemy poznać czym one są, jaka jest ich natura, dokąd jeszcze nas wiodą. O tym jutro :)

 

 Pozdrawiam

Agnieszka Rogalska

www.przeznaczeni.pl

 

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki