Wiara, bierzmowanie i... dzienniczki

Mój syn przestał chodzić do kościoła po przyjęciu sakramentu bierzmowania, bo jak mówi zraził się prowadzeniem tzw. dzienniczków do bierzmowania. Czy są one konieczne?

Klaudia

Odnajdziemy zarówno zwolenników, jak i nieprzejednanych przeciwników takiej formy weryfikacji praktykowania wiary przez młodzież przygotowującą się do sakramentu bierzmowania. Ta kwestia...
Czyta się kilka minut

Mój syn przestał chodzić do kościoła po przyjęciu sakramentu bierzmowania, bo – jak mówi – zraził się prowadzeniem tzw. dzienniczków do bierzmowania. Czy są one konieczne?

Klaudia

Odnajdziemy zarówno zwolenników, jak i nieprzejednanych przeciwników takiej formy weryfikacji praktykowania wiary przez młodzież przygotowującą się do sakramentu bierzmowania. Ta kwestia jednak to tylko pozorny problem.

Tłumaczenie, że ktoś przestał chodzić do kościoła, bo musiał prowadzić dzienniczek, jest dziecinne. To tak jakby student obraził się na uniwersytet, że on jako dojrzały już człowiek musi prowadzić indeks albo uczeń w szkole, że musi posiadać dzienniczek z ocenami.

Rozsądne podejście do tej kwestii, zwłaszcza przez rodziców, którzy najlepiej potrafią motywować swoje dzieci i jednocześnie tłumaczyć wiele spraw jest najlepszym – w tej sytuacji – rozwiązaniem problemu. Warunek jest jeden – trzeba troszczyć się o przekazanie i rozwój wiary dziecka, bazując – przede wszystkim – na osobistym świadectwie.

Funkcjonowanie różnego typu systemów weryfikujących życie religijne kandydatów do bierzmowania to wynik niedojrzałego podejścia do wiary, nie tylko młodych. Oczywiście nie możemy generalizować. Dzienniczki nie są też bezbłędnym weryfikatorem, ponieważ takowego po prostu nie ma. Są one jedynie jakąś próbą motywowania młodych do praktykowania życia religijnego, która nie ma najmniejszego sensu w przypadku ludzi – de facto – niewierzących.

Tu dotknęliśmy prawdziwego problemu. Jest nim kwestia wiary młodzieży, a jeszcze bardziej ich rodziców. Jeżeli dla kogoś Chrystus jest naprawdę Życiem, dzienniczek – choć uciążliwy i niedoskonały – nie będzie zupełnie przeszkadzał. Pierwszymi głosicielami Ewangelii są przede wszystkim rodzice. To oni w szczególności są odpowiedzialni za ewangelizowanie swoich dzieci. Zdarzają się oczywiście sytuacje, że nawet przy szczerych chęciach rodziców, ich osobistym świadectwie, dzieciom trudno odnaleźć się w życiu wiary. Jednak to nie powinno ich załamywać, ale kierować rodziców ku ufnej modlitwie do Boga.

Dzienniczki nie są koniecznie potrzebne. Potrzebne jest prawdziwe zaangażowanie w wiarę nas, ludzi dorosłych.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.

Polecane

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie, rezygnujesz w dowolnym momencie
  • Po miesiącu próbnym 19,90 miesięcznie
1.00 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 6/2007