Logo Przewdonik Katolicki

Znikający Poznań: Nadwarcińskie bezdroża

Adam Suwart
Fot.

Jakże często człowiek czuje się w wielkim mieście zagubiony. Paradoksem współczesnej kultury jest osamotnienie człowieka w wielosettysięcznych aglomeracjach miejskich. Poczucie alienacji wzmaga się w miesiącach jesienno-zimowych. Dni są znacznie krótsze, a przez wiele z nich słońce rzadko wygląda zza grubej warstwy ołowianych chmur, które zdają się przytłaczać ziemię. Niegdyś...

Jakże często człowiek czuje się w wielkim mieście zagubiony. Paradoksem współczesnej kultury jest osamotnienie człowieka w wielosettysięcznych aglomeracjach miejskich. Poczucie alienacji wzmaga się w miesiącach jesienno-zimowych. Dni są znacznie krótsze, a przez wiele z nich słońce rzadko wygląda zza grubej warstwy ołowianych chmur, które zdają się przytłaczać ziemię. Niegdyś gęsto pokryte zielonymi liśćmi drzewa, dziś są tylko przeraźliwymi kikutami pokrytymi czarną łuską kory. Świat zatraca barwy, a w grudniowej mgle nierzadko także – kontury. W taki smutny pejzaż wkraczamy każdego dnia, wychodząc z domu do pracy. Ulicami przemykają ludzie, opatuleni grubymi kurtkami, zgarbieni pod ciężarem płaszczów. Kulą się niczym więźniowie wiatru, chroniąc się nieskutecznie przed jego dolegliwym ziąbem. Na przystankach tłoczą się grupy ludzi, czekających w zniecierpliwieniu na tramwaj czy autobus, do którego – gdy wreszcie podjedzie – cisną się w swoistym polowaniu na wolne miejsce. Przepełnionymi tramwajami, wśród kaszlących i pociągających nosem ludzi, jeździmy przez kilka miesięcy do pracy i z powrotem. Wieczorami zaś zaszywamy się w swych ciepłych domach, zasiadając rytualnie przed ekranem telewizora.

Tymczasem nawet w tej szarej porze roku miasto może być piękne. Wspominam ubiegłoroczną zimę. Pewnej nocy bardzo obficie spadł śnieg. Obudziłem się i podążyłem zimowym świtem w dolinę Cybiny, gdzie czekała mnie nienaruszona ludzką stopą sceneria asymetrycznych białych przestrzeni, wśród których wił się wartko nurt niezamarzniętej rzeki. Przestrzeń wypełniały tylko dwie barwy – biel i czerń, ale jakże była ona bogata. Takich jesiennych czy zimowych doznań nie zapewni nam rutynowe pokonywanie codziennych dystansów, ze wzrokiem wbitym w chodnik. Starajmy się choć dwa, trzy razy w tygodniu wrócić z pracy do domu pieszo. Niech trasa naszego spaceru wiedzie poprzez omijane na co dzień bezdroża, z dala od ruchliwych, męczących arterii. Unikniemy wtedy nerwicorodnych korków, stresu i natłoku ludzkiego, a za to przekonamy się z pewnością, że także monochromatyczny świat zimy jest pięknym zjawiskiem.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki