Logo Przewdonik Katolicki

O państwie i o kościele

Miłosz Skrodzki
Fot.

Dlaczego większość ludzkości cieszy się obywatelskimi wolnościami? Dlaczego w Polsce Kościół jest silniejszy niż na Zachodzie? Rzadko zadajemy sobie takie pytania, bo przyzwyczailiśmy się, że tak po prostu jest. Musimy jednak zdać sobie sprawę, że nie zawsze tak było; nasze dzisiejsze szczęście zawdzięczamy ciężkiej pracy wielu ludzi, którzy poświęcili swe życie najwyższym...

Dlaczego większość ludzkości cieszy się obywatelskimi wolnościami? Dlaczego w Polsce Kościół jest silniejszy niż na Zachodzie?

Rzadko zadajemy sobie takie pytania, bo przyzwyczailiśmy się, że tak po prostu jest. Musimy jednak zdać sobie sprawę, że nie zawsze tak było; nasze dzisiejsze szczęście zawdzięczamy ciężkiej pracy wielu ludzi, którzy poświęcili swe życie najwyższym wartościom. Jednym z nich był biskup Wawrzyniec Goślicki − piękna, a niestety zapomniana postać w dziejach Wielkopolski. Obchodzimy właśnie 400. rocznicę jego śmierci.

Młody i zdolny
Wawrzyniec Goślicki pochodził z mazowieckiej szlachty, która słynęła z silnego charakteru, troski o ojczyznę i przywiązania do tradycji. Podobnie jak Jan Kochanowski i Jan Zamoyski, należał do ostatniego pokolenia polskiego renesansu, które uczyniło Rzeczpospolitą państwem złotej wolności i odnowiło polski Kościół w duchu kontrreformacji. Goślicki okazał się być nieodrodnym synem swojej ziemi i swoich czasów. Przez całą swoją młodość uczył się pilnie na najlepszych uniwersytetach: najpierw w Krakowie, a następnie w Padwie, Bolonii i w Rzymie. Tam zdobył gruntowną wiedzę z dziedziny prawa, historii, geografii, filozofii i filologii. Wykorzystał ją po mistrzowsku w swojej rozprawie doktorskiej, której nadał znamienny tytuł „De optimo senatore”, czyli „O senatorze doskonałym”. To właśnie dzięki niej jego imię miało stać się nieśmiertelne.

Niepoprawny tolerant
Po powrocie do kraju Goślicki pracował jako sekretarz królewski i dyplomata. Wielka kariera polityczna stała przed nim otworem, ale w końcu poświęcił się służbie Bożej. Przyjął święcenia kapłańskie, a po kilku latach otrzymał godność biskupa Kamieńca Podolskiego. Wkrótce, kiedy wybierano na króla Zygmunta III Wazę, jako jedyny duchowny podpisał się pod konfederacją warszawską, gwarantującą tolerancję religijną. Na tym tle powstał spór z innymi dostojnikami Kościoła, który opóźnił jego awans w hierarchii, ale nie był już go w stanie powstrzymać.

Powierzono mu najpierw diecezję chełmską, następnie przemyską, a w końcu − poznańską. Jako biskup pracował z niezwykłą energią nad uzdrawianiem Kościoła zgodnie z zaleceniami soboru trydenckiego; przyczynił się także do zjednoczenia polskiego Kościoła katolickiego i prawosławnego. Równocześnie, jako senator Rzeczypospolitej, wielokrotnie występował w roli politycznego mediatora, który w krytycznych chwilach łagodził napięcie i doprowadzał do kompromisu. Goślicki zmarł 31 października 1607 roku. Pochowano go w katedrze na Ostrowie Tumskim i w dowód uznania wzniesiono mu wspaniały nagrobek.

Polska jest zwana mieszkaniem wolności
W czasach Goślickiego w większej części Europy rodziły się właśnie monarchie absolutne; co gorsza, panowała również zgubna zasada „czyja władza, tego religia”. Wyjątek stanowiła Rzeczpospolita, w której triumfował właśnie ruch egzekucyjny. Głosił on, że panujący nie mogą być wszechwładni, ale powinni pozostawiać obywatelom wolność. Zasługą Goślickiego jest nie tylko to, że poparł te idee autorytetem starożytnych filozofów i przykładami z historii, ale przede wszystkim to, że spopularyzował je w szerokim świecie. Jego „Senator” stał się inspiracją dla ojców demokracji angielskiej i amerykańskiej − między innymi dla Thomasa Jeffersona i Thomasa Paine’a.


Grzymała – herb Goślickich

Monarchia mieszana
W pierwszej księdze swojego dzieła Goślicki opisał wzorcowy ustrój polityczny. Stwierdził, że w każdym państwie istnieją dwie przeciwstawne siły: rządzący i rządzeni. Powinny się one równoważyć, tak aby nie zapanowała ani tyrania, ani anarchia. Równowagę tę zapewnia senat, który pośredniczy między nimi, oraz prawo, które określa ich wzajemne stosunki. I rządzący, i rządzeni powinni być im posłuszni, bo one są najwyższą mądrością. Goślicki podkreślał zarazem, że celem państwa jest szczęście rządzonych, a rządzący istnieją tylko po to, żeby się o nie troszczyć. Myśliciel odrzucał również dziedziczność tronu i podkreślał, że władca powinien być wybierany; o urzędzie nie powinno bowiem decydować urodzenie, ale zalety osobiste.

Pan miłościwy
Druga księga „Senatora doskonałego” mówi właśnie o tym, jakie cechy powinien mieć mąż stanu, aby rządzić pomyślnie, a przy okazji − dawać dobry przykład do naśladowania. Ma on być szanowany, silny i zdrowy, ale przede wszystkim − bogaty w cnoty, z których najważniejszą jest miłość. Jest ona równoznaczna z pobożnością, bo kto szczerze kocha Boga, kocha też swoją ojczyznę, jest gotów ponieść dla niej każdą ofiarę i nie pragnie niczego dla siebie. Z miłością wiążą się umiarkowanie, czyli panowanie nad swoimi namiętnościami, oraz sprawiedliwość, czyli posłuszeństwo prawu państwowemu i moralnemu. Bardzo ważna jest także roztropność, czyli taka wiedza, która przyda się w praktyce, oraz męstwo, czyli spokój i wytrwałość wbrew wszystkim przeciwnościom. Co ciekawe, Goślicki wyznaczył idealny wiek męża stanu. Jest to − jego zdaniem − 45 lat, ponieważ wtedy człowiek jest już doświadczony i stateczny, a zarazem ma jeszcze dużo sił do pracy.

Bóg jest wobec nas dobrotliwy
Biskup Goślicki pisał jednak nie tylko o państwie, ale również o sprawach duchowych. Wbrew modnym wówczas poglądom, uczył, że punktem odniesienia wszystkiego, co istnieje, nie jest człowiek, lecz Bóg. Człowiek jest najwyższy, ale jedynie na tym świecie i jedynie dlatego, że posiada w sobie Boży obraz, czyli duszę. Aby był on szczęśliwy, musi dbać o nią, przyozdabiając ją cnotami na podobieństwo Boże i czyniąc dobro. To jest jego życiowy cel; wszystko inne, wszystkie rzeczy doczesne są tylko środkiem do niego. Co ważne, obraz Boga u Goślickiego jest bardzo optymistyczny; jest On − według niego − nieskończoną Miłością, której powinniśmy być bardzo wdzięczni. Nawet, jeśli dopuszcza On zło i cierpienia, to są one wyłącznie winą człowieka; poza tym − jak dowodzi − zawsze może z nich wyniknąć o wiele większe dobro.

Wielki nieobecny
Biskup Wawrzyniec Goślicki, mimo że od kilku lat jest o nim coraz głośniej, wciąż pozostaje wielkim nieobecnym w naszej świadomości. A szkoda, bo ten genialny uczony, mąż stanu i książę Kościoła zasługuje na naszą pamięć, a nawet więcej − na dumę z niego. Jego myśl łączy w sobie niezwykłą głębię i wszechstronność; to, co najlepsze w postępie i w tradycji; dorobek starożytności, chrześcijaństwa i naszego narodu; wielką filozofię i zdrowy rozsądek. Z pewnością warto rozejrzeć się za jego dziełami i w wolnej chwili rozczytać się w nich, czerpiąc z nich ponadczasową, życiową mądrość.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki