Logo Przewdonik Katolicki

Niebo, czyściec i piekło (cz. III)

Patryk i Szymon
Fot.

Czym jest piekło? Piekło to stan absolutnego, wiecznego cierpienia człowieka, który wie, że już nigdy nie będzie we wspólnocie z Bogiem, że już nigdy nie będzie szczęśliwy, a jest to chyba świadomość najgorsza z możliwych. Żaden ogień i cierpienia nie są wtedy tak straszliwe, jak świadomość odrzucenia Boga. Trzeba zaznaczyć, że Pan Bóg nikogo nie wrzuca...

Czym jest piekło?

Piekło to stan absolutnego, wiecznego cierpienia człowieka, który wie, że już nigdy nie będzie we wspólnocie z Bogiem, że już nigdy nie będzie szczęśliwy, a jest to chyba świadomość najgorsza z możliwych. Żaden ogień i cierpienia nie są wtedy tak straszliwe, jak świadomość odrzucenia Boga.

Trzeba zaznaczyć, że Pan Bóg nikogo nie wrzuca do piekła! Czy może chcieć nieszczęścia drugiego człowieka osoba, która kocha? Bóg więc zawsze pragnie naszego szczęścia. Może się jednak zdarzyć, że sami odrzucimy Jego miłość. Bóg nie będzie wówczas sprzeciwiał się naszej woli, ale zaakceptuje nasz wybór z ogromnym cierpieniem.

 

A co z ludźmi, którzy podczas swojego życia nie poznali Boga? Czy oni też pójdą do piekła?

Oczywiście, że nie. Do piekła trafia człowiek, który świadomie i z własnej woli odrzuca miłość Boga, rezygnuje ze szczęścia w niebie. Bóg pragnie naszego szczęścia. Nie po to stworzył człowieka, żeby ten został potępiony. Istnieje nawet teoria głosząca, że piekło jest puste! Muszę jednak zaznaczyć, że nie jest to oficjalna nauka Kościoła, choć trzeba pamiętać, że Chrystus mówił, iż mnóstwo ludzi jest w drodze do piekła, lecz być w drodze „do” nie oznacza być już „w” piekle.

 

Jaki jest zatem sens bycia dobrym, skoro i tak człowiek będąc zły nie poszedłby do piekła?

Zadam inne pytanie: z jakiego powodu dąży się do dobra? Czy tylko dlatego, żeby uniknąć piekła? Nie. Dobro samo w sobie ma siłę przyciągania. Opierając się na nauczaniu św. Teresy z Avila i św. Teresy od Dzieciątka Jezus, możemy przyjąć pewną gradację szczęścia. Załóżmy, że wszyscy będą zbawieni, ale nie wszyscy w ten sam sposób. Ci, którzy na ziemi starali się bardziej, będą nagrodzeni przez Pana Boga szczęściem o wiele większym aniżeli ci, którzy się mniej starali. Jednak zarówno pierwsi, jak i drudzy będą w pełni szczęśliwi. Dlatego warto się starać, aby powiększać swoje dobro dla ostatecznego większego szczęścia. Nie wolno zakładać, że i tak będę zbawiony. Ja mam być dobry, żeby być jak najszczęśliwszy, ponieważ to, co wysłużę na ziemi, w niebie nigdy już się nie zmieni.


 


 

Z ks. dr. hab. Januszem Nawrotem, biblista na Wydziale Teologicznym UAM w Poznaniu,

rozmawiali:

Szymon Puchalski

i Patryk A. Nachaczewski

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki