Pan nadal płacze, nie tylko nad Jerozolimą

Tym razem, zamiast tradycyjnego komentarza do minionego tygodnia, który zgodnie z harmonogramem wyznaczonym przez redakcję powinienem przygotować, chcę podzielić się refleksją nieco innej natury. Spowodowane jest to tym, że wraz z grupą ok. 20 osób miałem szczęście przebywać niedawno na Ziemi Jezusa Ziemi Świętej. Oprócz niezwykłych przeżyć, jakich dostarcza przebywanie...
Czyta się kilka minut

Tym razem, zamiast tradycyjnego komentarza do minionego tygodnia, który zgodnie z harmonogramem wyznaczonym przez redakcję powinienem przygotować, chcę podzielić się refleksją nieco innej natury. Spowodowane jest to tym, że wraz z grupą ok. 20 osób miałem szczęście przebywać niedawno na Ziemi Jezusa – Ziemi Świętej. Oprócz niezwykłych przeżyć, jakich dostarcza przebywanie i modlitwa w miejscach tak ważnych dla nas, chrześcijan, rodziły się także pytania, zwłaszcza wówczas, gdy chodziliśmy wąskimi uliczkami starej Jerozolimy, podzielonej na ściśle określone dzielnice: dla chrześcijan, muzułmanów czy żydów, pomimo że miasto otoczone murem zdaje się całością. Problem niezrozumiałego podziału i swoistej walki i rozdarcia jeszcze boleśniej można było odczuć w najświętszych miejscach, takich jak Kalwaria, Bazylika Grobu Pańskiego, czy w innych naznaczonych obecnością Chrystusa Pana. Dramat potęguje fakt, że właśnie te miejsca, z powodu owych niezrozumiałych współcześnie i często gorszących kłótni, także niszczeją materialnie. W obliczu tej walki, której celem jest zdominowanie innych i wyłączna uzurpacja sobie prawa do tych miejsc, tym wyraźniej rodziło się zasadnicze pytanie, gdzie tkwi korzeń owego zła. Docierające tam, siłą rzeczy, szczątkowe informacje z kraju, a potem już sam powrót, na nowo wprowadziły nieuchronnie w tok spraw bieżących, z dominacją intryg, niezrozumiałych gier politycznych, wzajemnych oskarżeń itd. I z konieczności zmusiły do postawienia podobnego pytania o powód tego stanu rzeczy, o powód niekończących się kłótni, sporów, walki pełnej nienawiści i zacietrzewienia.

W jednym i drugim przypadku, i tym z naszego podwórka, i tym z Ziemi Świętej, odpowiedź wydaje się prosta – powodem jest pycha człowieka. Góry Tabor i Błogosławieństw, które znalazły się na pielgrzymim szlaku, zdają się wołać, że tylko powrót do Chrystusa i bliskość przebywania z Nim, realizowanie programu, jaki nakreślił, może spowodować, że powstanie harmonia, zgoda i wzajemne poszanowanie w duchu miłości.

Oba miejsca mówią rzeczywiście niezwykle wiele i pokazują, że tylko wtedy, gdy tak jak na górze Tabor obecny jest Jezus, może i nam „być tutaj dobrze” i tylko wtedy będziemy ludźmi szczęśliwymi, gdy odnajdziemy drogę błogosławieństw. Obyśmy to uczynili wszyscy jak najszybciej i obyśmy wszyscy to w pełni zrozumieli.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 34/2007