Logo Przewdonik Katolicki

Pan nadal płacze, nie tylko nad Jerozolimą

ks. Lech Bilicki
Fot.

Tym razem, zamiast tradycyjnego komentarza do minionego tygodnia, który zgodnie z harmonogramem wyznaczonym przez redakcję powinienem przygotować, chcę podzielić się refleksją nieco innej natury. Spowodowane jest to tym, że wraz z grupą ok. 20 osób miałem szczęście przebywać niedawno na Ziemi Jezusa Ziemi Świętej. Oprócz niezwykłych przeżyć, jakich dostarcza przebywanie...

Tym razem, zamiast tradycyjnego komentarza do minionego tygodnia, który zgodnie z harmonogramem wyznaczonym przez redakcję powinienem przygotować, chcę podzielić się refleksją nieco innej natury. Spowodowane jest to tym, że wraz z grupą ok. 20 osób miałem szczęście przebywać niedawno na Ziemi Jezusa – Ziemi Świętej. Oprócz niezwykłych przeżyć, jakich dostarcza przebywanie i modlitwa w miejscach tak ważnych dla nas, chrześcijan, rodziły się także pytania, zwłaszcza wówczas, gdy chodziliśmy wąskimi uliczkami starej Jerozolimy, podzielonej na ściśle określone dzielnice: dla chrześcijan, muzułmanów czy żydów, pomimo że miasto otoczone murem zdaje się całością. Problem niezrozumiałego podziału i swoistej walki i rozdarcia jeszcze boleśniej można było odczuć w najświętszych miejscach, takich jak Kalwaria, Bazylika Grobu Pańskiego, czy w innych naznaczonych obecnością Chrystusa Pana. Dramat potęguje fakt, że właśnie te miejsca, z powodu owych niezrozumiałych współcześnie i często gorszących kłótni, także niszczeją materialnie. W obliczu tej walki, której celem jest zdominowanie innych i wyłączna uzurpacja sobie prawa do tych miejsc, tym wyraźniej rodziło się zasadnicze pytanie, gdzie tkwi korzeń owego zła. Docierające tam, siłą rzeczy, szczątkowe informacje z kraju, a potem już sam powrót, na nowo wprowadziły nieuchronnie w tok spraw bieżących, z dominacją intryg, niezrozumiałych gier politycznych, wzajemnych oskarżeń itd. I z konieczności zmusiły do postawienia podobnego pytania o powód tego stanu rzeczy, o powód niekończących się kłótni, sporów, walki pełnej nienawiści i zacietrzewienia.

W jednym i drugim przypadku, i tym z naszego podwórka, i tym z Ziemi Świętej, odpowiedź wydaje się prosta – powodem jest pycha człowieka. Góry Tabor i Błogosławieństw, które znalazły się na pielgrzymim szlaku, zdają się wołać, że tylko powrót do Chrystusa i bliskość przebywania z Nim, realizowanie programu, jaki nakreślił, może spowodować, że powstanie harmonia, zgoda i wzajemne poszanowanie w duchu miłości.

Oba miejsca mówią rzeczywiście niezwykle wiele i pokazują, że tylko wtedy, gdy tak jak na górze Tabor obecny jest Jezus, może i nam „być tutaj dobrze” i tylko wtedy będziemy ludźmi szczęśliwymi, gdy odnajdziemy drogę błogosławieństw. Obyśmy to uczynili wszyscy jak najszybciej i obyśmy wszyscy to w pełni zrozumieli.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki