Logo Przewdonik Katolicki

Znikający Poznań: Fatamograna z Ratuszem w tle

Adam Suwart
Fot.

Parny, sierpniowy wieczór. Położone już niżej niż jeszcze miesiąc temu o tej porze słońce specyficznie oświetla dawny, średniowieczny Poznań z zielonkawą, spatynowaną wieżą Ratusza. Nie ma już jednak prawie miejsc, z których można by było obserwować to niezwykłe misterium; miejsc, które pozwoliłyby dojrzeć obrys średniowiecznego Poznania, połyskującego w miriadach promieni...

Parny, sierpniowy wieczór. Położone już niżej niż jeszcze miesiąc temu o tej porze słońce specyficznie oświetla dawny, średniowieczny Poznań z zielonkawą, spatynowaną wieżą Ratusza. Nie ma już jednak prawie miejsc, z których można by było obserwować to niezwykłe misterium; miejsc, które pozwoliłyby dojrzeć obrys średniowiecznego Poznania, połyskującego w miriadach promieni słońca, leniwie zachodzącego za garbem Góry Przemysława. A jednak. Sławomira Skrudlik i jej córki – Kasia i Ola, od wielu lat mogą obserwować takie osobliwe zjawisko, niezwykły obraz, który mają w zasięgu spojrzenia niczym sztych na ścianie albo przezrocze w fotoplastykonie sprzed stu lat. Gdy wychylą się z okna swego mieszkania w starej kamienicy przy ul. Św. Wojciech, ich oczom ukazuje się widok jak ze skansenu – fragment oryginalnej panoramy średniowiecznego grodu. Faluje on nienaturalnie, niczym szklisty miraż w oparach rozgrzanego letniego powietrza. Na planie pierwszym są częściowo autentyczne, XIV-wieczne oraz późniejsze relikty obwarowań miejskich. Ich czerwonoceglany profil nadaje tej części miasta swojski, średniowieczny czar. Dalej widać szczyt kościoła pw. Matki Bożej Wspomożycielki Wiernych i neogotyckie, ponadstuletnie zabudowania Straży Pożarnej przy ul. Masztalarskiej. Później już tylko niezliczone dachy Starówki – wiele z nich w czerwonych barwach dachówek. Ponad tą płaszczyzną dachów wystaje dyskretnie ratuszowa attyka zwieńczona palmetowym grzebieniem barwy écru. Nad nią znów ceglany trzon ratuszowej wieży i ów charakterystyczny hełm najważniejszej świeckiej budowli w mieście. Na jego szpicu dumnie wznosi się polski orzeł. Z oddali wydaje się mały. Czy wiemy jednak, że rozpiętość jego skrzydeł wynosi ponad dwa metry? Panie Skrudlik ze Św. Wojciecha mieszkają w pewnym sensie „za miastem” – jeszcze 200 lat temu na osi pobliskiej trasy Wolnica przebiegały mury miejskie kończącego się miasta. Świętym Wojciechem rządził zaś wójt, którym był… proboszcz pobliskiego prastarego kościoła pod tym wezwaniem. Widok, jaki mają ze swego okna, jest jednym z ostatnich, który pozwala podziwiać relikty układu urbanistycznego dawnego, piastowskiego Poznania.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki