Tradycyjnie już w pierwszą sobotę sierpnia na poznańskim Starym Rynku zbiorą się miłośnicy wyjątkowej tradycji, jaką nie może poszczycić się żadne inne polskie miasto. Przed uroczą fontanną z pomnikiem przedstawiającym kobietę w charakterystycznym stroju zbierają się miłośnicy i znawcy kultury bamberskiej. W tym roku minie 288 lat od zasiedlenia dawnych podpoznańskich wsi przybyszami z niemieckiego miasta Bamberg.
Pierwsze lata XVIII stulecia były dla Poznania jednym z najtrudniejszych okresów w dziejach. Wyniszczone wojną szwedzką miasto i wyludnione w wyniku szalejącej zarazy wsie podmiejskie tworzyły zapewne przygnębiający pejzaż.
Na pomoc Poznaniowi
Złoty wiek Poznania, kiedy miasto kwitło i rozwijało się prężnie we wszystkich dziedzinach, był już zamierzchłą przeszłością. Miastu groziła być może nawet zagłada. Ludność poznańska zmniejszyła się kilkakrotnie, a tej, która przeżyła ciężkie wydarzenia dziejowe i wypadki losowe, trudno było zapewnić wyżywienie. Opustoszałe wsie miejskie – Rataje, Jeżyce, Żegrze, Dębiec – przestały być spichlerzem miasta. Po prostu nie miał kto uprawiać tam pól i prowadzić gospodarki rolnej. Władze Poznania w początkach XVIII wieku zaczęły się zastanawiać, jak uratować staczające się w otchłań zniszczenia i zapomnienia miasto.
Tradycja mówi, że biskup poznański Krzysztof Szembek po wygaśnięciu zarazy wybrał się w pasterską podróż do biskupstwa Bamberg. Zobaczył tam zasobne, malownicze wsie, gdzie ludzie z radością i oddaniem uprawiali rolę. Jedynym problemem było tam przeludnienie. Po powrocie do Poznania biskup Szembek przekazał zapewne rajcom Grodu Przemysława swoje wrażenia z podróży. Władze Poznania szybko zwróciły się do włodarzy Bambergu z odezwą o sprowadzenie do poznańskich wsi osadników z odległej niemieckiej krainy. Mieli oni zasiedlić opustoszałe poznańskie wsie. Jedynym stawianym osadnikom warunkiem było wyznanie rzymskokatolickie, jakie powinni posiadać. Zresztą, pochodzący z sąsiadującej z Bawarią Frankonii chłopi najczęściej byli katolikami, gdyż w przeciwieństwie do północnych państw niemieckich tutaj reformacja nie zyskała wielu zwolenników. Pierwsi przybysze z Bambergu i okolic pojawili się we wsi Luboń w 1719 roku, a więc 288 lat temu. W następnej kolejności stare annały odnotowują obecność Bambrów we wsiach Dębiec, Bonin, Jeżyce, Winiary, Górczyn, w należącej do kapituły katedralnej wsi Wiórek i w podlegających poznańskim karmelitom Czapurach.
Poznali polszczyznę
Imigracja niemiecka do poznańskich wsi była stosunkowo liczna – przybyło tu niemal sto rodzin, złożonych z około 600 osób. Szybko zasiedlili oni wspomniane wsie i zaprowadzili w nich porządek, pracując ofiarnie, oszczędnie, szczególne znawstwo wykazując w pracy ogrodniczej. Początkowo Bambrzy dominowali liczebnie nad polską ludnością wsi. Choć byli katolikami, mieli w pierwszym pokoleniu duże trudności z adaptacją w nowym środowisku. Wynikało to przede wszystkim z całkowitej nieznajomości języka polskiego, która uniemożliwiała kontakty nie tylko z ludnością tubylczą, ale także z władzami miejskimi. Z pomocą przyszły w tej sytuacji: Kościół katolicki, szkoła i zawieranie małżeństw mieszanych. Trzeba podkreślić, że Bambrzy uczyli się języka polskiego dobrowolnie i nierzadko z wielkim zapałem. Decydowała o tym przede wszystkim ich żywa i gorliwa wiara. Aby w pełni służyć w uroczystościach kościelnych, Bambrzy, coraz liczniej obecni w historycznych poznańskich parafiach, bardzo pragnęli poznać język polski.
Pokochali Polskę
Bambrzy, już w drugim i trzecim pokoleniu znający biegle polszczyznę, a także wżenieni w polskie rodziny, chcieli budować przyszłość zasiedlonych przez siebie wiosek. Przyjmując z czasem polską tożsamość narodową, do której niezachwiane przywiązanie mieli w przyszłości wielokrotnie zademonstrować, zachowali jednak rodzimy bambersko-frankoński obyczaj i kulturę. Charakterystyczny kobiecy strój, widywany przez stulecia podczas procesji Bożego Ciała i innych ważnych dla miasta uroczystości, a wytworzony na miejscu, w Poznaniu, swoiste zabudowania wiejskie, które w reliktowej postaci przetrwały gdzieniegdzie do dziś w Poznaniu, zamiłowanie do uprawy roli, ogrodnictwa i układania kwiatów, uczciwość, religijność oraz lokalny patriotyzm to tylko niektóre wyznaczniki kultury bamberskiej, która stała się jednym z wymownych rysów osobowości poznaniaka. W 1996 roku powstało Towarzystwo Bambrów Poznańskich, które skupia potomków bamberskich osadników oraz miłośników tradycji bamberskiej. Towarzystwu szefuje profesor Maria Paradowska, etnolog, która lata swojej pracy naukowej w Pracowni Etnologii Instytutu Archeologii i Etnologii Polskiej Akademii Nauk poświęciła na badanie zawiłych i ciekawych dziejów bamberskich. Pani profesor potrafi godzinami z pasją i zacięciem opowiadać o dziejach poznańskich Bambrów. To jej w przeważającej mierze współczesny Poznań zawdzięcza świadomość bamberskiej tradycji i znaczenia Bambrów w dziejach miasta.
Prof. Paradowska podkreśla też, jak bardzo potomkowie niemieckich osadników związali się z polskością. Wielu Bambrów cierpiało już podczas antypolskiego kulturkampfu Bismarcka. Podczas II wojny światowej Bambrzy nękani byli przez hitlerowców i nawet zsyłani do obozów koncentracyjnych. Po wojnie komuniści zmuszali ich do zmiany nazwisk, gdyż władzy ludowej nie podobało się ich niemieckie brzmienie. Profesor Paradowska, opowiadając dużo i barwnie o Bambrach, przypomina wymowną opinię poznańskiego socjologa, profesora Ryszarda Cichockiego: „Interesujące jest spojrzenie socjologów na wysoki wskaźnik identyfikacji potomków osadników z Bambergu z Poznaniem, regionem i Polską. Nie potrafią odpowiedzieć, co jest przyczyną tego fenomenu. Równie niezrozumiały z punktu widzenia socjologicznego jest fakt, że u przybyszów, którzy osiedlili się w Poznaniu blisko 300 lat temu, ta identyfikacja jest niekiedy większa niż u rdzennych mieszkańców”.
Skorzystałem z opracowań prof. M . Paradowskiej

O stroju bamberskim mówi prof. Maria Paradowska:
– Ubiór kobiecy, zwany bamberskim, nie został przywieziony z Bambergu, lecz wytworzył się w podpoznańskich wsiach. Powstał w wyniku skrzyżowania wpływów ludowych ubiorów noszonych na terenach od Górnej Frankonii przez Saksonię i Dolne Łużyce do ziemi lubuskiej oraz mieszczańskiej mody biedermeieru, a przede wszystkim XIX-wiecznych ludowych strojów wielkopolskich. Nazwa „bamberski” wywiodła się od określania od połowy XIX w. wszystkich mieszkańców wsi poznańskich – Bambrami. Stąd też wszystkie kobiety ubierające ten strój nazywano niezależnie „bamberkami”. Ubiór Bamberek, początkowo skromny, z upływem lat wzbogacał się o nowe elementy. Wzrastała obfitość koronek, haftów, wstążek, spódnice szyto coraz obszerniejsze, a wspaniałe nakrycia głowy zwane kornetami stawały się coraz wyższe, szersze, bogato zdobione sztucznymi kwiatami. Podstawową częścią tego ubioru były suknie, składające się z kaftana i spódnicy, rozmaitych kolorów i odcieni, szyte z gatunkowo bardzo dobrych materiałów. Każda kobieta posiadała takich sukien przynajmniej czternaście, w tym ubiory robocze, ale także i cztery najważniejsze przeznaczone na uroczyste okazje. Były to komplety: karmazynowy, niebieski, zielony oraz biały lub kremowy w różnobarwne kwiatki. Najlepszy strój chowały Bamberki na wesele oraz na procesję Bożego Ciała. Stał się on trwałym tradycyjnym elementem kultury miejskiej Poznania. Po II wojnie światowej związał się wyłącznie z obrzędowością Kościoła katolickiego, z udziałem w procesjach w święto Bożego Ciała. Niestety i ten zwyczaj powoli zaczął zanikać. Tradycja jego ubierania przetrwała najdłużej, bo do 1994 r., tylko w jednej parafii, tj. w kościele Najświętszego Serca Jezusa i św. Floriana na Jeżycach. Później strój ten zniknął z krajobrazu miasta, co było niepowetowaną stratą dla naszej kultury. Ze schyłku XX wieku potwierdzony jest fakt kilku pochówków kobiet, które ongiś nosiły ten strój i pozostawiły życzenie, aby złożyć je tak ubrane do trumny.

4 sierpnia, w sobotę o godz. 12.15 na Starym Rynku przed pomnikiem Bamberki rozpocznie się doroczne Święto Bamberskie. Pomnik, wpisany w pejzaż Poznania, pochodzi z 1915 roku i został ufundowany przez rodzinę Goldenringów, właścicieli winiarni przy Rynku. Rzeźbę, przedstawiającą bamberską kobietę podczas pracy w codziennym stroju roboczym wykonał Jozef Wackerle, a modelką była długoletnia pracownica firmy Goldenringów – Jadwiga Gadymska. W Poznaniu, przy ul. Mostowej 7, znajduje się też Muzeum Bambrów Poznańskich, w którym zgromadzono stroje ludowe, a także wiele elementów wyposażenia dawnych domów bamberskich.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!











