Logo Przewdonik Katolicki

Na przekór stereotypom

Adam Suwart
Fot.

Chciałam zaprzeczyć dość powszechnemu stereotypowi poznaniaka, który przychodzi po całym dniu pracy do domu, zasiada w kapciach przed telewizorem i czeka na obiad podany przez żonę. Chciałam stworzyć w Poznaniu miejsce, gdzie po pracy spotykaliby się różni ludzie, aby wymieniać między sobą wspólnotę wartości, dyskutować, podziwiać sztukę, albo po prostu robić zakupy. O...

„Chciałam zaprzeczyć dość powszechnemu stereotypowi poznaniaka, który przychodzi po całym dniu pracy do domu, zasiada w kapciach przed telewizorem i czeka na obiad podany przez żonę. Chciałam stworzyć w Poznaniu miejsce, gdzie po pracy spotykaliby się różni ludzie, aby wymieniać między sobą wspólnotę wartości, dyskutować, podziwiać sztukę, albo po prostu robić zakupy”.

O tym, czy udało się Grażynie Kulczyk zrealizować swoje zamierzenia, każdy może sam się przekonać, odwiedzając popularne już dziś Centrum Handlowe Stary Browar u zbiegu ulic Kościuszki i Półwiejskiej. Każdego dnia jego progi przekraczają tysiące poznaniaków i podobna liczba turystów, którzy zwiedzają tę okazałą budowlę niczym jeden z poznańskich zabytków.

Wiatraki i drewno z Puszczykowa
Ulica Półwiejska powiązana była z dawnym Poznaniem od wieków, choć dopiero stosunkowo niedawno, bo 200 lat temu, została włączona w granice administracyjne poszerzanego przez Prusaków miasta. Wcześniej istniała tu sielska osada podmiejska o wymownej nazwie „Półwieś”, której śladem jest właśnie dzisiejsza ulica – dawny szlak komunikacyjny prowadzący do Kościana. U zbiegu Półwsi z Wildą, której krajobraz jeszcze sto lat temu naznaczony był malowniczo przez wiatraki, znajdowały się rozlewiska odnogi Warty, zwanej Strugą Karmelitańską. Łąki tutejsze należały bowiem w przeszłości do zakonu karmelitów ściślejszej obserwancji, zwanych trzewiczkowymi. Karmelici zarządzali pobliskim „starożytnym i w łaski bogatym” kościołem sanktuaryjnym Bożego Ciała, fundowanym w tej podmokłej okolicy jeszcze przez Władysława Jagiełłę na miejscu legendarnego „Cudu Trzech Hostii”. Mało kto wie, że właśnie tutaj, przy Strudze Karmelitańskiej w okolicach dzisiejszego CH Stary Browar i wieżowców Andersia City, w przeszłości wyładowywano drzewo spławiane Wartą z puszczykowskich lasów.



Pałac na gruzowisku
Dziś trudno nam sobie wyobrazić ten pejzaż sprzed 100, 150 lat... Choć w gwarnym i niezwykle ruchliwym obecnie miejscu jeszcze nawet kilkanaście lat temu było zupełnie inaczej. W połowie lat 90. XX wieku przechodnia podążającego ulicą Półwiejską straszyło rumowisko na miejscu dawnych monumentalnych gmachów z czerwonej cegły mieszczących od 1876 r. słynny browar braci Huggerów. Po stu latach od jego wzniesienia zamienił się w zespół zdemolowanych i bezużytecznych obiektów, których ciekawa architektura została niemal zupełnie zatarta. Teren ten stał się dla większości poznaniaków niedostępny, niczym swoista terra incognita, przyciągająca oprócz ludzi dziwnego autoramentu, także fascynatów i miłośników miasta.

Pewnego dnia trafiła tutaj Grażyna Kulczyk, która dowiedziała się o możliwości zakupu tego miejsca i inwestycji na gruzach dawnego browaru. Już wkrótce dały się zauważyć efekty tej z pozoru przypadkowej wizyty. Niebawem co bardziej spostrzegawczy poznaniacy zauważyli, że teren ogrodzono, a wkrótce zaczęła się wielka budowa. W tym czasie część terenu udostępniono już teatrom, które w tej nieomal surrealistycznej przestrzeni rozbiórek i budów wystawiały swoje spektakle. Poznaniacy tymczasem z coraz większym zainteresowaniem podglądali przebieg inwestycji, o której coraz głośniej było także w mediach. Nie obyło się nawet bez wątków aferalnych, kiedy to władzom miasta zarzucano zbyt niską wycenę gruntów sprzedanych Grażynie Kulczyk. Inwestycja jednak krok po kroku posuwała się do przodu. – Na pierwszym etapie prac na terenie Starego Browaru przeżyłam chwilowe zwątpienie – wspomina Grażyna Kulczyk. – Co ważniejsze, w sprzedanych mi pomieszczeniach mieszkało kilkadziesiąt rodzin. Obowiązek zapewnienia im godnych warunków zamieszkania spoczął na mnie. Postanowiłam, że najlepszym rozwiązaniem będzie wybudowanie dla nich budynku mieszkalnego o wysokim standardzie. Tak też się stało.

Olśnieni architekturą
Troskę o standard budynków i dbałość o architektoniczny detal poznaniacy dostrzegli 5 listopada 2003 roku, kiedy to otwarto pierwszą część Centrum Handlowego Stary Browar. Przed mieszkańcami otworzyła swe podwoje niespotykana dotąd w Polsce przestrzeń. W monumentalnym atrium, z holem głównym, otoczonym dwoma kondygnacjami emporowych balkonów, znalazło miejsce kilkadziesiąt sklepów, restauracji, kawiarni. Ponad tym, w obudowanej szkłem i metalem rozległej antresoli ulokowała się kawiarnia internetowa. Całość zyskała zgodną z przeznaczeniem pierwotnych budynków stylistykę architektury industrialnej, tak modną we współczesnej Europie. Elementy żeliwne, metalowe, szklane, a nade wszystko czerwona cegła, którą budynek jest nie tylko oblicowany na zewnątrz, ale która tworzy charakter i konstrukcję wewnętrzną obiektu – nadały Staremu Browarowi niepowtarzalne, od razu rozpoznawalne piętno. Wrażenie to zostało spotęgowane przez liczne elementy design, wyposażenia publicznych wnętrz – nierzadko w bardzo wyrafinowane dzieła sztuki. Niepowtarzalna jest też konfiguracja poszczególnych budynków CH Stary Browar. Wynika ona z ulokowania całego kompleksu na krawędzi dawnej terasy zalewowej rzeki Warty.

Na parterze, w holu atrium, stanęła rzeźba Igora Mitoraja „Światło Księżyca”; obok kilku innych obiektów stała się ona zapowiedzią innego niż komercyjno-konsumpcyjny wymiar tego miejsca. W 2004 roku oddano bowiem do użytku Dziedziniec Sztuki, a w tym roku otwarto kolejną, jeszcze większą część Browaru – pasaż, ciągnący się wzdłuż parku z jednej, i wzdłuż ul. Kościuszki z drugiej strony, aż do ul. Ratajczaka.



Zachwyceni sztuką
W środku tego rozbudowanego, pełnego zakamarków i zaułków, osi widokowych, perspektyw i rzadkich widoków systemu architektonicznego znalazła się, rozlokowana w dwóch miejscach, Galeria Sztuki z kolekcji Grażyny Kulczyk. Wystawiono w niej wiele bardzo cennych dzieł malarskich, fotograficznych i rzeźbiarskich z prywatnej kolekcji najbogatszej Polki, w aranżacji według autorskiego klucza i projektu. I choć ekspozycja ta ma charakter tymczasowy, to już dziś autorka tego jednego z największych przedsięwzięć miastotwórczych ostatnich lat zapowiedziała coś jeszcze bardziej zdumiewającego – budowę podziemnej przestrzeni, ulokowanej pod parkiem Dąbrowskiego! W skład kompleksu nazwanego dziś roboczo przestrzeniami sztuki wejdą, obok istniejących już Galerii i Dziedzińca Sztuki, planowane podziemne przestrzenie oraz Park Sztuki. Ów park – dawny cmentarz ewangelicki, zlikwidowany przez władze miejskie po II wojnie światowej – jest miejscem o wyjątkowym klimacie. W przyszłości ma być tu urządzony wzorcowy ogród z plenerową ekspozycją rzeźb. Zapewne nadal będą tu realizowane różne przedsięwzięcia teatralne i operowe, tak jak to się już dotychczas zdarzało z inicjatywy Grażyny Kulczyk.

Przeciw pokusie konsumpcjonizmu
Czy Grażynie Kulczyk udało się zrealizować swoje zamierzenia sprzed 10 lat? Spacerując dziś niespiesznie po Starym Browarze, widzimy oryginalny wykwit twórczej myśli inwestora i architekta, daleki od tak powszechnego dziś w architekturze kiczu, szarości czy pospolitości. Widzimy miejsce spotkań z pisarzami, poetami, wielki salon obcowania z kulturą i sztuką, niespotykany w takim wymiarze w większości polskich miast. Nie brak też obrazów groteskowych, czy zatrważających, jak amok ludzi nerwowo oddających się konsumpcyjnej pseudoprzyjemności zakupów. Symbolem takich zachowań z powodzeniem może być napierający tłum, który w dniu otwarcia zniszczył wyciąg schodów ruchomych prowadzących do sklepów z wyjątkowymi promocjami. Jednak nie sposób nie zauważyć, że miejsce to ma duszę. Chce się tu przystanąć, obejrzeć spektakl teatralny, wystawę fotografii czy wysłuchać koncertu. Chce się przyjść tu ze znajomymi, z dumą pokazać to miejsce oczarowanym turystom z rzekomo lepszej zachodniej Europy. Warto więc coraz szerzej otwierać podwoje tego obiektu, także dla przeciętnych, skromnych poznaniaków, którzy będą tu mogli przyprowadzić swe dzieci na warsztaty plastyczne, udać się do kina, czy poznać dzieła sztuki europejskiej, albo po prostu w przyjemnej, dalekiej od snobizmu atmosferze spotkać się ze znajomymi. A przedsięwzięć kulturalnych, w tym miejscu z pozoru tylko kojarzącym się z zakupami, nie brakuje. Od człowieka bowiem zależy, co wybierze w życiu.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki