Listy z misyjnego świata

Jestem na misjach od początku grudnia to już ponad cztery miesiące. Nadal przyzwyczajam się do nowego trybu życia, odkrywając jego piękno. Mieszkam w domu Zgromadzenia Sióstr Kanonsjanek, w oddzielnym budynku z moją wspólnotą: koleżanką z Polski i dwiema koleżankami z Malezji. To ciekawe doświadczenie, choć czasami trudne, ze względu na różnice kulturowe i różnice naszych...
Czyta się kilka minut

Jestem na misjach od początku grudnia – to już ponad cztery miesiące. Nadal przyzwyczajam się do nowego trybu życia, odkrywając jego piękno. Mieszkam w domu Zgromadzenia Sióstr Kanonsjanek, w oddzielnym budynku z moją wspólnotą: koleżanką z Polski i dwiema koleżankami z Malezji. To ciekawe doświadczenie, choć czasami trudne, ze względu na różnice kulturowe i różnice naszych charakterów. Najważniejsze jednak jest to, że przebywając ze sobą, rozwijamy się, poznajemy swoje mocne i słabe strony, ubogacamy się sobą. Uczymy się też wybaczać i akceptować siebie wzajemnie. Placówka misyjna, na której przebywam, ma charakter edukacyjny. Moim głównym zadaniem jest praca w szkole – uczę muzyki. Na duże uroczystości przygotowuję z młodzieżą musicale. Ostatnim naszym dziełem jest spektakl nawiązujący do życia św. Bakhity, patronki Afryki. Pracuję też w bibliotece – i czuję się w niej czasem jak ksiądz w konfesjonale: uczniowie dzielą się ze mną swoimi radościami i smutkami. Cieszę się, że mogę tak po prostu być dla nich, nawet, jeśli nie zawsze potrafię pomóc w ich problemach.

Największą radością mojej misji w Malawi jest to, że prowadzi mnie ona do głębszej więzi z Chrystusem. Cieszę się, że podjęłam decyzję o tej przygodzie z Bogiem, o ofiarowaniu swojego czasu innym, byciu dla nich. Czas tutaj spędzany przeżywam jako kontynuację tego, co zaczęło się w Polsce. Myślę, że moja misja rozpoczęła się już dawno temu, „urodziła się” w sercu, w pragnieniu odpowiedzi na miłość Bożą. Na miłość można bowiem najpełniej odpowiedzieć tylko miłością: próbuję więc kochać tak jak potrafię i dzielić się z ludźmi tym, co sama odkrywam.

Barbara Gontarczyk, Malawi

Lotnisko w Zurychu: czekamy na odprawę do Nairobi. W Targowej Górce już prawie od miesiąca kwitną kwiaty, tymczasem w Szwajcarii leży sporo śniegu. Przypatrywałam się obsłudze na lotnisku. Jest wśród nich wielu Hindusów. Są tu legalnie i chyba dobrze się czują. Zresztą, wszędzie można ich zobaczyć. To ludzie w większości bardzo elegancko ubrani, trochę w stylu angielskim: dużo czerni i szarości, trochę bieli…

Jesteśmy już bardzo blisko. Przejazd o zmroku przez Nairobi, w dodatku przy ruchu lewostronnym, jest sporym przeżyciem. Kilka razy spotykaliśmy policyjne kontrole, blokady, kolczatki… Kiedy w końcu dojechaliśmy, jako pierwsze przywitały nas trzy bardzo przyjazne psy (ciekawe, jak te nasze znoszą rozłąkę?). Wieczorem poszliśmy spać w dwóch oddzielnych pokoikach, po franciszkańsku skromnych, „wypsikanych” wcześniej środkiem przeciw insektom.

Pierwszy poranek – pobudka o szóstej, potem modlitwa, Msza św. w języku suahili, śniadanie, spacer – czujemy się jak w raju. Spotkaliśmy kilku seminarzystów z Polski. Byliśmy w mieście, zwiedziliśmy centrum, w tym wielką, nową i surową w swej formie katedrę pw. Świętej Rodziny. Przy bocznym ołtarzu umieszczona jest tablica upamiętniająca wizytę Jana Pawła II. Pierwszym naszym afrykańskim obiadem była chiapata i banany oraz sok ananasowy.

Otrzymaliśmy kilka e-maili z Polski, za które serdecznie dziękujemy. A tych, którzy chcą poznać lepiej to wszystko, co my oglądamy na co dzień, zapraszamy na franciszkańskie strony internetowe z dziełem ojca Arka na rzecz dzieci ulicy.

Basia i Olek Szanieccy, Tanzania

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 14/2007