Logo Przewdonik Katolicki

Młodzi pytają o rezygnację z postanowień

Magda Laskowska
Fot.

Dlaczego tak łatwo rezygnujemy z wierności swoim postanowieniom? -U wielu ludzi jest silna tendencja, aby nakładać na siebie za dużo zadań. Myślę, że jest to po części owoc ukrytej ludzkiej pychy: człowiek często przecenia swoje siły, nie widząc realnie tego trudu, który sobie nakłada i dlatego w pewnym momencie on go przerasta. Uważam, że ta nieroztropność w nakładaniu...

Dlaczego tak łatwo rezygnujemy z wierności swoim postanowieniom?

-U wielu ludzi jest silna tendencja, aby nakładać na siebie za dużo zadań. Myślę, że jest to po części owoc ukrytej ludzkiej pychy: człowiek często przecenia swoje siły, nie widząc realnie tego trudu, który sobie nakłada i dlatego w pewnym momencie on go przerasta.

Uważam, że ta nieroztropność w nakładaniu na siebie zbyt wielkich postanowień niesie z sobą pewne niebezpieczeństwo; człowiek zamiast uczyć się pewnej stałości, „uczy się” niewierności wobec samego siebie. Gdy kilka razy zrezygnuje z postanowienia, później coraz łatwiej przychodzi mu powiedzieć sobie: „to i tak bez sensu”, „nic się nie stało”. Po prostu przyzwyczaił się, że taka jest kolej rzeczy. Sądzę, że jest to właśnie owoc nieroztropności i ukrytej pychy.

My jednak nie możemy zapomnieć, że życie będzie domagać się od nas postawy wierności. Będzie jej wymagało życie małżeńskie, zakonne czy przyjaźń. Dlatego nasze postanowienia, nawet te drobne, kształtują nas bardzo głęboko i one nas uszlachetniają. Dużo to człowieka kosztuje, lecz daje także szansę na konkretną zmianę naszego życia (szczególnie teraz, w Wielkim Poście), bo tylko konkretne postanowienia potrafią zmieniać ludzkie życie.

 

W takim razie co zrobić, gdy decydujemy się zrezygnować z postanowienia?

-Trzeba mieć odwagę stanąć w prawdzie wobec samego siebie i umieć przyznać się do swoich ograniczeń. Powinniśmy zaczynać od małych postanowień (może tylko na kilka dni), bo dopiero wówczas poznamy tak naprawdę, ile możemy znieść.

Można to porównać do wyjścia w góry. Nikt od razu nie zdobędzie wielkiego szczytu, jeśli wpierw nie nabierze doświadczenia w chodzeniu po mniejszych górach. Zacznijmy od małych rzeczy i dopiero wówczas poznamy, jakie mamy możliwości. To nam też pozwoli zdobyć doświadczenie i poczuć radość ze zwycięstwa, które zachęci nas potem do podjęcia większego trudu. Warto pamiętać, że lepiej mniej sobie nałożyć i wytrwać do końca, niż przesadzić i w połowie zrezygnować. Jak to powiedział św. Augustyn „małe rzeczy są naprawdę małe, ale wierność małym rzeczom - to nasza wielkość”.

 


Z o. Jakubem Waszkowiakiem, franciszkaninem

rozmawiali Patryk A. Nachaczewski i Szymon Puchalski


Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki