Logo Przewdonik Katolicki

Bronię rodziców!

ks. Tadeusz Miłek
Fot.

Jest takie powiedzenie, że sukces ma wielu ojców, a porażka jest sierotą. Sprawdza się ono bardzo dokładnie w odniesieniu do wychowania. Gdy dziecko wyrasta na sławnego człowieka znajduje się wielu ojców tego sukcesu. Do porażki w wychowaniu nikt nie chce się przyznać. Pozostają rodzice. To ich obarcza się odpowiedzialnością za wszelkie zło w wychowaniu. Lista zarzutów...

Jest takie powiedzenie, że sukces ma wielu ojców, a porażka jest sierotą. Sprawdza się ono bardzo dokładnie w odniesieniu do wychowania.

Gdy dziecko wyrasta na sławnego człowieka – znajduje się wielu ojców tego sukcesu. Do porażki w wychowaniu nikt nie chce się przyznać. Pozostają rodzice. To ich obarcza się odpowiedzialnością za wszelkie zło w wychowaniu.

Lista zarzutów kierowana pod adresem rodziców jest bardzo długa i często absurdalna. Odnosi się wrażenie, że winą rodziców jest nawet to, że urodzili swoje dzieci.

Nie tylko rodzice
Trudno oprzeć się wrażeniu, że główny nurt dyskusji o kryzysie wychowania sprowadza się do wyliczania błędów wychowawczych i zaniedbań rodziców. Autorzy jakby się zmówili i uwzięli, by robić rodzicom rachunek sumienia, aby budzić w nich poczucie winy. Brakuje jakoś życzliwości dla rodziców, brakuje zrozumienia dla ich trudów wychowania.

Podobnie myśli chyba wielu z nas. Gdy słyszymy, że dziecko zeszło na drogę przestępstwa, pytamy zgorszeni: „Gdzie byli rodzice?”. I już nie pamiętamy, że wychowują nie tylko rodzice, że jest szkoła, są koledzy, że wychowuje ulica, że rodzina – choćby najlepsza – nie jest dziś w stanie w pełni zapanować nad tym wszystkim, co kształtuje nastolatka. Telewizja, Internet, pornograficzne reklamy na ulicach – to wszystko nie pozostaje bez wpływu na wychowanie młodego człowieka.

Nie chcę usprawiedliwiać rodziców, bo wiele zarzutów jest słusznych, ale chyba zbyt często odpowiedzialnością za wszelkie zło człowieka, zwłaszcza młodego, obarczamy tylko jego rodziców.

Co mogą rodzice?
Telewizja pokazała kiedyś wywiad z matką mordercy. Ta prosta kobieta, skrywająca twarz przed kamerą, była załamana i zrozpaczona. Chciała dobrze wychować swojego syna. Nie było z nim kłopotów, gdy był w domu. Tragedia zaczęła się, kiedy wyjechał do miasta i zaczął pić...

W świadomości wielu milionów telewidzów zostanie tą, która urodziła mordercę. Czy dziennikarz goniący za sensacją zdawał sobie sprawę z tragedii tej matki? Czy nie było to okrutne znęcanie się nad tą kobietą?

Bo trzeba chyba umieć odróżnić matkę, która w walce o dobre wychowanie syna ponosi klęskę, od matki, która nosiła korale zamordowanej przez syna kobiety. I trudno się dziwić, że tamta matka z reportażu nie wyrzekła się swojego syna, czego oczekiwał autor. W miłości trudno być obiektywnym, a matka ma prawo kochać swoje dziecko nawet wtedy, gdy zostało znienawidzone i odrzucone przez wszystkich.

Życie pełne jest niespodzianek – tych dobrych, ale i przerażających. Odnosi się to także do wychowania. Bohaterska matka nie zawsze rodzi bohatera. Biblijna Ewa, która urodziła Abla, była również matką zabójcy – Kaina.

Gdy zaczynają się trudności wychowawcze, na kogo rodzice mogą liczyć? Czyjej pomocy oczekiwać? Na jednym ze spotkań rodziców z wychowawcą pewna matka pytała: „Kto nam pomaga wychowywać nasze dzieci? Bo wiemy, kto nam przeszkadza: przeszkadza nam Internet, telewizja, koledzy...”.

Nie można nie dostrzegać tej potężnej konkurencji wobec rodziców, która świadomie i z premedytacją odgrywa rolę nowoczesnych „wychowawców” i jak wiele zła wyrządza. To jest wysokonakładowa kolorowa prasa młodzieżowa, z „odpowiednimi tekstami” i „poradami”, które wmawiają młodym ludziom, że najważniejsze jest ciało, popędy i emocje i że największą aspiracją są seksualne przygody. To są łatwo dostępne czasopisma pornograficzne, ogólnodostępny Internet, brutalne filmy i gry internetowe, dziesiątki satanistycznych zespołów muzycznych, setki różnych sekt. Ich wpływ na dzieci i młodzież jest ogromny, niejednokrotnie większy niż rodziców i szkoły. To właśnie oni lansują pewien styl zachowania się młodzieży i oni kreują u dziewcząt wyzywającą modę wymyślnych fryzur, tatuaży, kolczyków w różnych miejscach ciała czy pogańskich amuletów.

Niepotrzebne krokodyle łzy
Trzeba mieć niezwykły tupet, żeby wylewać teraz krokodyle łzy nad kryzysem wychowania, gdy jeszcze niedawno ci sami ludzie nawoływali do bezstresowego wychowywania w szkole i w domu, gdy odbierali rodzicom i nauczycielom prawo do konsekwentnego egzekwowania ogólnie przyjętych zasad. Co mają do powiedzenia ci, którzy razem z Owsiakiem nawoływali młodych: „róbta co chceta”? Ile zła wnosi telewizja spektaklami w rodzaju „Decyzja należy do ciebie”, w trakcie których grupa młodych, zazwyczaj zupełnie nieprzygotowanych, decyduje o tym, co jest dobre, a co złe moralnie.

Może zamiast obłudnego ubolewania twórcy liberalnej ideologii powinni uderzyć się w piersi razem z całą medialną ferajną. Ktoś w dyskusji o samobójstwie gimnazjalistki powiedział: „To między innymi wy macie na rękach krew tego dziecka, to skutki propagowania waszej ideologii doprowadziły do tej tragedii i doprowadzą jeszcze do wielu innych. To wy zamazywaliście przez całe lata różnicę między dobrem i złem, między uczniem i nauczycielem, wyśmiewaliście zdrowe zasady tradycyjnego zdroworozsądkowego wychowania”.

Po prostu obłuda
Jakże obłudne są stacje telewizyjne, które z kiepsko udawanym oburzeniem informują o okrucieństwach młodocianych bandytów, a chwilę później wyświetlają kolejny film przemocy. Ilu to „oświeconych Europejczyków” oburzało się na ministra oświaty, kiedy zapowiedział wprowadzenie filtrów antypornograficznych w sieciach szkolnych? Kto odpowie za bezkarne propagowanie zła w telewizji, w Internecie?

Narkotyki, wyłudzanie pieniędzy, molestowanie, przemoc – wszystko to są skutki propagowania liberalnej ideologii, bezstresowości w szkole i rodzinie.

Przypomnijmy niedawne pomysły prezentowane przez pewną lewicową minister, jak chociażby ten „o zakazie dawania klapsa w rodzinie”, jak hodowanie nowego pokolenia Pawki Morozowa, jeszcze niedawno stawianego przez komunistyczną propagandę za wzór, za to, że okazując czujność rewolucyjną zadenuncjował własnych rodziców.

Nie można też zapomnieć działań podejmowanych przez niektórych lewicowych działaczy oświaty, którzy wyprowadzili młodzież na ulicę po to, aby naigrawać się z ministra edukacji. Ministra można lubić lub nie, ale nie może nauczyciel buntować młodzieży przeciwko innemu nauczycielowi, dyrektorowi czy ministrowi.

Jak można propagować hasła: „Giertych do wora, wór do jeziora!”. Kto odpowie za to jawne nawoływanie do przestępstwa? Przecież jeżeli można tak postąpić z ministrem, bo niewygodny, to co stoi na przeszkodzie, aby wydłużyć listę niewygodnych? Przecież i nauczyciele stawiają wymagania, i rodzice nie zawsze na wszystko pozwalają...

Różna miara sukcesu wychowawczego
Słusznie wysoko cenimy matki i ojców dzieci grzecznych, pilnych i miłych. Wydaje się jednak, że chylić czoło należy nie tylko przed tymi rodzicami, których dzieci nie sprawiają kłopotów, ale może bardziej przed tymi, którzy mimo różnych trudności i niepowodzeń robią wszystko, aby jak najlepiej wychować swoje dziecko, a nawet jeżeli czasami tę walkę o godne człowieczeństwo swoich dzieci przegrywają, to nierzadko mogą być nawet bardziej godni szacunku, niż rodzice, których dzieci nie sprawiają trudności.

Życie jest pełne niewiadomych. Dziecko nie zawsze jest wiernym świadectwem wartości rodziców. I wydaje się, że warto bardziej pokornie podchodzić do tajemnic wychowania i ostrożniej wydawać sądy o „złych” rodzicach. A czasami pewnie trzeba stanąć w ich obronie.

Jak pomóc rodzicom?
Trzeba rodzicom przywrócić ich dzieci, tzn. pełne prawo do ich wychowania. Bo wychowaniem powinni zajmować się przede wszystkim rodzice, a nie szkoła, pseudoautorytety, politycy czy media! Rodzice mają nie tylko prawo, ale wręcz obowiązek określić, w jakich wartościach ma się wychowywać ich dziecko. Nie można przedkładać wiedzy psychologa szkolnego ponad zdolności oceny własnego dziecka przez rodziców.

Trzeba bronić rodziców przed różnymi „obrońcami” dzieci, którzy węszą wszędzie w rodzinie przemoc i łamanie praw dziecka. Przed tymi, którzy tworzą stereotyp, że ojciec to brutal i nawet za głośniejsze uwagi w stosunku do syna może znaleźć się w sądzie za znęcanie się psychiczne. Bardziej zdecydowani rodzice ciągani są nieraz przed trybunały rzeczników praw dziecka lub przed jeszcze gorsze, bezlitosne, trybunały liberalnych mediów i stawiani w jednym szeregu ze zbrodniarzami. W efekcie sprawa klapsa jest podniesiona do rangi zbrodni przeciw ludzkości.

Słusznie bije się na alarm wszędzie tam, gdzie z winy rodziców dobro dziecka jest narażone na niebezpieczeństwo. Ale trzeba bronić przed działaczami grup „antyprzemocowych”, aby problemu, który dotyczy w istocie niewielkiego marginesu rodziców, nie rozciągać na miliony zwykłych matek i ojców.

Warto przyjrzeć się chociażby Szwecji, gdzie państwo pozbawia rodziców prawa do wychowania swoich dzieci, a tamtejsi koledzy Pawki Morozowa mają możliwość szantażowania swoich rodziców i wysyłania ich za kratki w oparciu o przepisy antyprzemocowe. W rezultacie pod hasłem obrony dzieci przed przemocą umacnia się przemoc wobec dorosłych.

Szkoła i nauczyciele mają swojego obrońcę w osobie ministra. Dzieci mają rzecznika swoich praw. Kto stanie w obronie rodziców, którym tak często utrudnia się wychowanie? Może potrzebny jest rzecznik praw rodziców?

STOP PRZEMOCY

Od 2001 roku Katolicka Fundacja Pomocy Osobom Uzależnionym i Dzieciom KARAN realizuje program „Stop Przemocy”.W jego ramach zostały zorganizowane konferencje dla osób pracujących na co dzień z dziećmi i młodzieżą. Ich celem było szkolenie w zakresie metod niwelowania i zapobiegania agresji oraz kształtowania umiejętności prospołecznych.

Jednym z głównych zadań kampanii, realizowanej przez KARAN, jest też zmiana podejścia uczniów do szkoły. Prowadzone są m.in. Treningi Zastępowania Agresji (ART) oraz tworzona jest sieć klubów Fair Play, których celem jest nauczenie dzieci i młodzieży radzenia sobie z problemem agresji poprzez podnoszenie samooceny, poprawianie relacji z rówieśnikami, rodzicami i nauczycielami.

Więcej na stronie: www.karan.pl

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki