Szafa gra, taśmy huczą

Powrót Samoobrony do rządu wprawił ludzi w podły nastrój. Alternatywą mogła być koalicja z PSL, ale Pawlak który już witał się z gąską chyba nazbyt wiele chciał ugrać. Kaczyńskiego nie przechytrzył, więc na otarcie łez pozostał mu blok z PO w wyborach samorządowych. Ciekawe, jak zakończy się ów eksperyment, bo nie jest tajemnicą, że spora część...
Czyta się kilka minut

Powrót Samoobrony do rządu wprawił ludzi w podły nastrój. Alternatywą mogła być koalicja z PSL, ale Pawlak – który „już witał się z gąską” – chyba nazbyt wiele chciał ugrać. Kaczyńskiego nie przechytrzył, więc na otarcie łez pozostał mu blok z PO w wyborach samorządowych. Ciekawe, jak zakończy się ów eksperyment, bo nie jest tajemnicą, że spora część elektoratu PO cierpi na głęboką alergię wobec ludowców, a i na wsi nie znoszą liberałów jak diabeł święconej wody. Może się jednak raz jeszcze okazać, że ważniejsze od różnic ideowych i programowych są grupy interesów, a te często formują się w poprzek podziałów politycznych. Jest to widoczne zwłaszcza w sytuacjach zagrożenia, a taką jest dla części polityków perspektywa rychłej lustracji, miejmy nadzieję że i dekomunizacji, oraz wszystko co jeszcze wypadnie z osławionej szafy dawnego pułkownika SB Lesiaka. Miał on w UOP, dokąd trafił dzięki rekomendacji Kuronia, pozycję wyjątkową, bo mógł więcej niż wielu tych, którzy formalnie byli jego przełożonymi. A i jego komórka posiadała wyjątkowe uprawnienia, o czym świadczy np. dokumentacja dotycząca nierejestrowanych agentów i wypłat pieniędzy. Widać to, jak w soczewce, na sprawie inwigilacji opozycji lat dziewięćdziesiątych.

Sprowadzanie jej do osobistych urazów pomiędzy braćmi Kaczyńskimi a Wałęsą i Wachowskim jest próbą zamienienia groźnego precedensu – rozbijania legalnie działających partii i „sterowania demokracją” – w groteskę. W ramach systematycznego „przywalania” PiS-owi mówi się, że szafa Lesiaka to temat zastępczy, aby nie zajmować się problemami gospodarki czy bankructwem ZUS-u (jakbyśmy o nim od dawna nie wiedzieli). Pamiętamy jednak, że dezintegracja prawicy powiodła się, bo różne ugrupowania nie weszły wówczas do Sejmu, a kolejnym ekipom rządzącym zabrakło dobrej woli, aby wskazać inspiratorów.

Zaś gospodarka ma się całkiem dobrze, skoro wśród najbogatszych krajów świata jesteśmy na 36 miejscu. Lepiej byłoby znaleźć się w pierwszej dziesiątce, ale i tak powinniśmy mniej narzekać. Nawet jałówki z Białorusi, które niedawno przepłynęły Bug, wybrały drogę na zachód, czyli do Polski. Azylu nie otrzymały i zostały odesłane do kołchozu. A nas uraczono „taśmami tajemnic” z rynsztokową rozmową dwu oligarchów, Michnika i Gudzowatego, o polskiej energetyce.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.

Co otrzymujesz w subskrypcji?

- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów

- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym

- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej

- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online

- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży

- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF

Najlepsza cena

Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.

- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł

↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 44/2006