Duszpasterz, wychowawca, patriota

Siódmego grudnia 1998 r. w wieku 86 lat odszedł do Pana ks. inf. Stanisław Piotrowski. W każdą kolejną rocznicę jego śmierci w katedrze włocławskiej odprawiana jest Msza św. o pokój duszy kapłana. W siódmą rocznicę Eucharystii przewodniczył ks. prał. Stanisław Waszczyński, a uczestniczyli w niej dawni uczniowie, uczennice i wychowankowie księdza infułata.



Dziękujmy Bogu za...
Czyta się kilka minut

Siódmego grudnia 1998 r. w wieku 86 lat odszedł do Pana ks. inf. Stanisław Piotrowski. W każdą kolejną rocznicę jego śmierci w katedrze włocławskiej odprawiana jest Msza św. o pokój duszy kapłana. W siódmą rocznicę Eucharystii przewodniczył ks. prał. Stanisław Waszczyński, a uczestniczyli w niej dawni uczniowie, uczennice i wychowankowie księdza infułata.

Dziękujmy Bogu za życie ks. Stanisława wypełnione pracą apostolską, bezkompromisowym oddaniem Bogu i człowiekowi, pełne patriotyzmu, naznaczone cierpieniem, prześladowaniami podczas okupacji hitlerowskiej i w czasach komunizmu – mówił ks. Stanisław Waszczyński o swym dawnym wykładowcy i ojcu duchownym w Wyższym Seminarium Duchownym we Włocławku. Ksiądz Piotrowski sam też studiował w tej uczelni w latach trzydziestych ubiegłego wieku. 17 grudnia 1938 r. przyjął święcenia kapłańskie w bazylice katedralnej. Diecezja włocławska zyskała kapłana, który przez wiele trudnych lat służył Bogu i ludziom w pokorze i miłości swoją przebogatą osobowością i apostolskim zaangażowaniem. Gdy wybuchła II wojna światowa, został kapelanem 14. Pułku Piechoty we Włocławku, uczestniczył w bitwie nad Bzurą. „Kładłem się na ziemi obok rannych i umierających żołnierzy i spowiadałem ich na leżąco, bo nie mogli się już podnieść”. Obok rozrywały się pociski. Ksiądz infułat opowiadał mi, jeszcze jako uczennicy, że po aresztowaniu w 1940 r. w Grudziądzu, gdy stał w szeregu przed plutonem egzekucyjnym, aby nie wpaść w czarną dziurę śmierci, powtarzał: „Ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, jak wielkie rzeczy przygotował Bóg tym, którzy Go miłują!”. Uniknął rozstrzelania, ale osadzony został w obozie koncentracyjnym Stutthof, skąd salwował się brawurową ucieczką do okupowanej Warszawy. Został naczelnym kapelanem harcerstwa polskiego w podziemiu. Podczas powstania warszawskiego służył jako kapelan w Szpitalu im. Dzieciątka Jezus.

Po wojnie powrócił do diecezji włocławskiej. W latach pięćdziesiątych pełnił ważne funkcje, m.in. był kanclerzem Kurii Biskupiej i wikariuszem generalnym. Przez dziesięć lat w Episkopacie Polski pełnił funkcję przewodniczącego i członka kilku komisji, m.in. do spraw mediów i duszpasterstwa. Był też redaktorem naczelnym „Ładu Bożego” w latach 1950-53, tj. do czasu likwidacji czasopism katolickich przez władze PRL.

Nie tylko działalność dziennikarska i wydawnicza, ale nowatorskie inicjatywy duszpasterskie ks. Piotrowskiego powodowały ciągłą jego inwigilację przez ubeckich „opiekunów”, wzywanie na przesłuchania do Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego. W listopadzie 1955 r. ks. Stanisław został aresztowany i osadzony w bydgoskim więzieniu, gdzie przebywał do maja 1956 r. Po październikowej odwilży komuniści, chcąc ograniczyć duszpasterskie oddziaływanie kapłana, powodowali jego przenoszenie z parafii do parafii, aż wreszcie musiał on opuścić Włocławek na zawsze i związał się na stałe z Kaliszem.

Bez przesady można ks. Piotrowskiego nazwać prekursorem w wielu dziedzinach pracy duszpasterskiej, zwłaszcza z młodzieżą (ruch oazowy, sacrosongi), z inteligencją (środowiska nauczycielskie, służby zdrowia, ludzi kultury), a także na rzecz rodziny i obrony życia poczętego.

Dla wielu, którym dane było go poznać bliżej, był niemal człowiekiem renesansu ze względu na wszechstronność poczynań, wykorzystywanych w działaniach duszpasterskich niepozbawionych niekonwencjonalnych form kontaktu z wiernymi. Fascynowała go idea Królestwa Chrystusa i apostolstwa świeckich, które nazywał świadomym apostolatem. Do niego zapalał swe otoczenie, zwłaszcza młodzież. Dla młodych z mojego pokolenia był autorytetem. Niczego nie narzucał; on umiał pociągać. Wystarczyło, że podsunął myśl, a ta stawała się natchnieniem.

Księga pamiątkowa ku czci ks. inf. Stanisława Piotrowskiego pt. „Służył w prostocie i miłości”, która ukazała się w 2003 r. dzięki staraniom jej redaktorów: ks. prof. Stanisława Olejnika, wieloletniego przyjaciela księdza infułata oraz ks. Jacka Ploty – kustosza bazyliki św. Józefa w Kaliszu, w pełni odzwierciedla cechy tego wspaniałego człowieka i gorliwego kapłana. Nakład publikacji rozszedł się błyskawicznie. Dlatego warto pomyśleć o wznowieniu. Tymczasem ks. prof. Stanisław Olejnik podjął trud wydania drukiem dwu pozycji spośród licznych, które wyszły spod pióra ks. Piotrowskiego, ale ukazywały się jedynie w formie powielaczowej. Będą to „Zerwane okowy”, dotyczące terroru hitlerowskiego w Polsce, oraz „Czerwone szlabany”, przedstawiające wydarzenia z okresu PRL-u. Niebawem wspomnienia te ujrzą światło dzienne, przyczyniając się do pogłębienia wiedzy o czasach pogardy, które ks. inf. Stanisław Piotrowski zwyciężał dobrem.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.

Polecane

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie, rezygnujesz w dowolnym momencie
  • Po miesiącu próbnym 19,90 miesięcznie
1.00 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 4/2006