Kilka słów o polonofobii i nie tylko

Jednym z istotnych zarzutów, jakie stawia p. Magdalena Środa pod adresem programu premiera Kaczyńskiego, a zatem pewnej jego wizji państwa, jest fałszywa jej zdaniem suwerenność obyczajów. Otóż, wedle p. Środy, suwerenność obyczajowa i kulturowa staje się w naszym wydaniu homofobią. Tymczasem, cały rozwój kultury europejskiej polega na przekraczaniu owej suwerenności...
Czyta się kilka minut

Jednym z istotnych zarzutów, jakie stawia p. Magdalena Środa pod adresem programu premiera Kaczyńskiego, a zatem pewnej jego wizji państwa, jest fałszywa – jej zdaniem – suwerenność obyczajów. Otóż, wedle p. Środy, suwerenność obyczajowa i kulturowa staje się w naszym wydaniu homofobią. Tymczasem, cały rozwój kultury europejskiej polega na przekraczaniu owej suwerenności w imię prawa człowieka. Co to znaczy? Na przykład może znaczyć, że jeśli przyzna się w pewnym momencie prawo do zawierania związków homoseksualnych, to miarą naszej europejskości bądź zaściankowości będzie to, czy godzimy się na poniżające dobro dziecka i narodu oraz godzące w racjonalność człowieka związki, czy też nie. Jeśli przyzna się w Europie prawo do eutanazji, to miarą naszej europejskości bądź zaściankowości będzie to, czy będziemy zabijać ludzi, czy nie…

W tle tego podziału między postępową europejskością a zacofaniem typowo polskim leży irracjonalna polonofobia – lęk, strach, idący aż w obrzydzenie przed tym, co polskie. Ten lęk wiąże się u dotkniętych nim z obawą także przed tym, co Polskę ukonstytuowało, co Polskę stanowi. Niedawno ukazał się w „Wyborczej” artykuł prof. W. Sadurskiego na temat projektu Konstytucji IV RP, autorstwa PiS. Autor wiele miejsca poświęca w nim swoim zastrzeżeniom klerykalizacji owego projektu, co dotyczy odwołania się w preambule do imienia Boga i wyrażenia dziękczynienia Bogu za dar niepodległości. Zdaniem Sadurskiego takie sformułowania wykluczają z „domu polskiego” niewierzących. Wszak wielu działaczy opozycji i bojowników o niepodległość Polski nie przyznawało się do wiary w Boga, lub przynajmniej nie czyniło tego publicznie.

Po przeczytaniu tych obaw nabrałem innych, swoich. Zakładając, że autor artykułu identyfikuje się w jakimś stopniu z tymi, którzy swej wiary publicznie nie manifestują, rozumiem, że nigdy dotąd i nigdy potem nie używał i nie będzie korzystał z amerykańskiej waluty, na której tak dobitnie stoi: „In God we trust”. Rozumiem też, że p. Środa ma chęć przekroczyć jakieś zaściankowe obyczaje, by podkreślić swą europejskość, ale… tak właściwie, kogo to interesuje?

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.

Polecane

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie, rezygnujesz w dowolnym momencie
  • Po miesiącu próbnym 19,90 miesięcznie
1.00 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 36/2006