Logo Przewdonik Katolicki

Ksiądz odpowiada

ks. Jan
Fot.

() Mam pytanie dotyczące żalu za grzechy. Oczywiście żałuję tego zła, które popełniłem. Najbardziej zaraz po fakcie. Wyrzucam sobie, że zrobiłem taką głupotę, taki błąd, że tak się dałem skusić. Żałuję, bo często konsekwencje moich grzechów są dla mnie bardzo bolesne i mam jak gdyby od razu pokutę. Ale potem dzieje się tak, że ostatecznie z większości moich grzechów,...

(…) Mam pytanie dotyczące żalu za grzechy. Oczywiście żałuję tego zła, które popełniłem. Najbardziej zaraz po fakcie. Wyrzucam sobie, że zrobiłem taką głupotę, taki błąd, że tak się dałem skusić. Żałuję, bo często konsekwencje moich grzechów są dla mnie bardzo bolesne i mam jak gdyby od razu pokutę. Ale potem dzieje się tak, że ostatecznie z większości moich grzechów, jakoś tam odpokutowanych, rodzi się jakieś dobro. Poznaję dobrych ludzi, uczę się czegoś o sobie, zdobywam doświadczenie. To pewnie głupio zabrzmi, ale po pewnym czasie więcej jest dobra z tych moich upadków niż zła. No i wtedy już ich tak bardzo nie żałuję. Właśnie dlatego mam wątpliwości. Żałuję za grzechy z miłości ku Bogu, ale cieszę się, że moje życie się tak potoczyło. Czy to normalne? Czy nie obrażam tym Pana Boga? Wiem, że trudno to zrozumieć, bo ja sam do końca w tej sprawie nie rozumiem siebie.
Stanisław

Mój Drogi! Musiałem kilka razy przeczytać Twój list, zanim zrozumiałem – przynajmniej wydaje mi się, że zrozumiałem – o co Ci chodzi. Jeżeli zrozumiałem Cię dobrze, to jestem pełen uznania dla Twej wiary i Twego zaufania wobec Boga. Trzeba naprawdę być człowiekiem wielkiego ducha, by w taki sposób podejmować współpracę z łaską Bożą. Lecz istotnie może się tak stać, może tak być. Jeśli żyjemy duchem wiary, to nawet nasze grzechy Pan Bóg potrafi obrócić na naszą korzyść.

Grzech w swej istocie jest wykroczeniem przeciw woli Bożej. Złamaniem przymierza, samowolą, zignorowaniem Bożych przykazań, odrzuceniem Bożej miłości, wyborem zła. Zwykle dokonujemy tego pod wpływem kuszenia, które przedstawia nam grzech w szacie dobra, kusi jakąś korzyścią. Dopiero po fakcie okazuje się, że było to kłamstwo. Korzyści, dobra żadnego, tylko strach, ból, wstyd, niesmak i świadomość, że zawiedliśmy Pana Boga lub naszych bliźnich. W tym momencie widać cały bezsens grzechu, który nic dobrego nigdy człowiekowi nie przynosi. Kiedy jednak przychodzi nasza refleksja, żal za grzechy, pojednanie się z Bogiem, postanowienie poprawy i chęć prawdziwego zadośćuczynienia, okazuje się, że grzech może być błogosławioną winą.

Przyjrzyjmy się świętemu Piotrowi. Przekonany najpierw o własnej sile, boleśnie upada. Grzeszy zdradą, bo wypiera się swego Mistrza. Potem jednak wraca do Jezusa i dzięki otrzymanemu przebaczeniu jeszcze silniej wierzy i mocniej kocha. Mam wrażenie, że i Ty w ten sposób doświadczasz tych dalekosiężnych skutków grzechu i żalu za niego.

Myślę, że mamy prawo być wdzięczni Panu Bogu. Oczywiście nie za grzech, lecz za to, że nie opuszcza nas w ciemnej dolinie zła, zawsze podaje rękę, pokazuje drogę wyjścia i ostatecznie wyprowadza z takiego kryzysu więcej dobra. Czyż to nie wspaniałe? To, co ma nas z Panem Bogiem pokłócić i od Niego oddzielić, jeszcze bardziej nas ku Niemu zbliża. Jeśli tego rodzaju są Twoje doświadczenia, to możesz być spokojny. Za grzechy żałuj, ale dziękuj Bogu, który potrafi wyprowadzić z nich dobro. Bo On pisze prosto na krzywych ludzkich liniach i z całego serca mamy prawo być Mu za to wdzięczni. Pozdrawiam i zapewniam o modlitwie.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki