Mają swoją rozpacz mieszkańcy tradycyjnie iskrzącego Bliskiego Wschodu, ale mamy i my...
Wstyd...
Rozpacz ogarnia, gdy giną niewinni ludzie; w ogóle – gdy przemoc staje się sposobem rozwiązywania problemów (i, szanując prawo do własnych sądów autorów, nie rozumiem tych, którzy twierdzą, że taką metodę załatwiania spraw w pewnych okolicznościach stosować wręcz wypada).
Mają swoją rozpacz mieszkańcy tradycyjnie iskrzącego Bliskiego Wschodu, ale mamy i my...
Wstyd cytować opinie, jakie pojawiły się na jednym z forów internetowych po naszym ubiegłotygodniowym tekście o tym, co to znaczy być dobrym chrześcijaninem za kierownicą. Wymowa wielu z nich była taka, że Polak = katolik = pijak (także „za kółkiem”), i to do tego stopnia, że na Pasterkę potrafi przyjechać autem „na bani”. Statystyki dotyczące problemów związanych z alkoholem są w Polsce alarmujące, co trzeba pokazywać nie tylko przy okazji sierpnia, mającego być miesiącem trzeźwości (patrz teksty „Jeden z najcięższych grzechów” oraz „Z piętnem dzieciństwa”).
Z pewnością warto iść przez życie w trzeźwości. Nie tylko w tym znaczeniu, by z głową podchodzić do tego, co oferuje świat (także – do alkoholu), ale też i w takim, by trzeźwo oceniać to, co nas otacza (polecam felietony ks. Krzysztofa Ołdakowskiego i Szymona Hołowni).
Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.
Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.









