Strach, przemoc i wiara. Populizm sprzyja radykalizacji i przemocy

Zamach terrorystyczny często zostawia po sobie dwie grupy ofiar – pierwszą są ci, którzy giną lub zostają ranni, oraz ich bliscy. Drugą jest społeczeństwo, które po takim wydarzeniu łatwo daje się oszukać, że odpowiedzialność za zbrodnię ponoszą miliony ludzi podobnych do sprawcy.
Czyta się kilka minut
Przeciwwagą dla mowy nienawiści i polaryzacji są inicjatywy budujące spójność społeczną i poczucie wspólnoty. Na zdjęciu: Manifestacja Przyjaźni z Ukrainą w Warszawie, 19 lipca 2026 r. | fot. Marysia Zawada/REPORTER/East News
Przeciwwagą dla mowy nienawiści i polaryzacji są inicjatywy budujące spójność społeczną i poczucie wspólnoty. Na zdjęciu: Manifestacja Przyjaźni z Ukrainą w Warszawie, 19 lipca 2026 r. | fot. Marysia Zawada/REPORTER/East News

Kilkanaście godzin po tym, jak 21-letni Abdul Ballout wjechał vanem w tłum uczestników berlińskiej Parady Równości, w polskim internecie krążyły dwa rodzaje wniosków. Dla jednych zamach był dowodem, że Zachód ginie od naiwności wobec islamu i migracji. Dla drugich ważne było pominięcie sprawcy, jakby samochód sam wjechał w tłum. Istotniejsze jest jednak pytanie, co realnie zmniejsza ryzyko powtórki. Ten akt terroryzmu i przemocy jest efektem procesu radykalizacji, a podobne procesy możemy obserwować już teraz w Polsce. Jaka narracja sprzyja radykalizacji i jakie procesy pomagają ją hamować? Odpowiedź nie należy do lubianych przez polityków żyjących z podsycania lęku.

Nie religia a radykalizacja

Problemem nie jest religia, tylko radykalizm – do uzasadniania przemocy równie dobrze jak Koran może być używana Biblia (i widzimy to chociażby u młodych żydowskich ultraortodoksów atakujących chrześcijan w Jerozolimie czy u moskiewskiego patriarchy Cyryla obiecującego niebo za udział w agresywnej wojnie). Nie tylko muzułmanin próbował zabić Jana Pawła II – taką próbę podjął też wyświęcony przez abp. Marcela Lefebvre’a ksiądz, który zradykalizował się jeszcze bardziej niż lefebryści. Udaremnionego przez policję bombowego zamachu na marsz równości w Lublinie w 2019 roku nie planowali muzułmańscy imigranci tylko polskie małżeństwo.

Chyba najbardziej poważany dziś model radykalizacji – teoria poszukiwania znaczenia Arie Kruglanskiego – opisuje trzy elementy działające niemal identycznie u dżihadysty i na przykład neonazisty: potrzebę (poczucie upokorzenia, wykluczenia), narrację (ideologia obiecująca odzyskanie znaczenia przez przemoc) i sieć (grupa nagradzająca radykalizację uznaniem, profitami, do których dziś należeć mogą nawet zasięgi w mediach społecznościowych). Religia czy nacjonalizm są tu narracją, a nie pierwotną przyczyną. Badania wskazują, że poczucie ostracyzmu zwiększa gotowość do przemocy, niezależnie od ideologii. Ballout, urodzony w Berlinie w rodzinie libańskich imigrantów, mimo wcześniejszego kontaktu z programem deradykalizacyjnym znalazł w internetowej scenie islamistycznej to, czego nie znalazł nigdzie indziej, co było dla niego atrakcyjne i ważniejsze niż wartości przekazywane mu nawet przez jego rodziców i ich imama. To oczywiście wskazuje na pewne luki w niemieckim systemie, ale nie podważa zasadności walki z radykalizacją.

Czego brak w sloganie

Europol w raporcie EU TE-SAT 2026 potwierdza, że dżihadyzm pozostaje najliczniejszą kategorią zamachów w UE (24 z 45 w 2025 r.), ale ostrzega, że granice ideologii się zacierają – coraz więcej sprawców, w tym nieletnich, miesza dżihadyzm, skrajnie prawicowy akceleracjonizm i czysty nihilizm czerpany głównie z mediów społecznościowych. Z danych niemieckiego Federalnego Urzędu Ochrony Konstytucji (BfV, Bundesamt für Verfassungsschutz) wynika też, że środowisko skrajnie prawicowe (58,7 tys. osób) jest dziś ponad dwukrotnie liczniejsze niż islamistyczne (28,6 tys.). Który z tych faktów trafia do polskiej debaty po Berlinie? Zwykle tylko pierwszy.

Retoryka i jej konsekwencje

Ekonomiści Karsten Müller i Carlo Schwarz przedstawili silne argumenty wskazujące na związek przyczynowy – że tam, gdzie awarie Facebooka ograniczały dostęp do antyuchodźczych treści prawicowych, spadała liczba przestępstw z nienawiści, a gdy dostęp wracał, przestępstwa też wzrastały. Podobny efekt wykazali dla tweetów Donalda Trumpa o islamie i falach ataków antymuzułmańskich. Ci sami badacze, wraz z Rafaelem Jiménezem Duránem, potwierdzili mechanizm od drugiej strony: po wejściu w życie niemieckiej ustawy NetzDG, nakładającej kary na platformy zbyt wolno usuwające mowę nienawiści, przestępstwa wobec uchodźców spadały najbardziej tam, gdzie wcześniej ekspozycja na prawicowe treści była największa – głównie dlatego, że moderacja utrudniała sprawcom koordynowanie działań, a nie dlatego, że zmieniły się same postawy wobec uchodźców.

To nie abstrakcja i po naszej stronie Odry – polska policja odnotowała w I połowie 2026 roku już 180 zgłoszeń przestępstw z nienawiści wobec Ukraińców. To wzrost o 30 proc. rok do roku. Związek Ukraińców w Polsce opisuje to zjawisko jako falowe, nasilające się dokładnie wtedy, gdy temat staje się przedmiotem politycznej rozgrywki. Podobny wzorzec widać w medialnych panikach wokół muzułmańskich miejsc modlitwy w Krakowie i Katowicach, gdzie informacje są podsycane i uzbrajane w manipulacje przez polityków w celu zbicia kapitału politycznego.

Mechanizm domyka się w sposób, którego nie chcą dostrzegać sztaby wyborcze (albo, co gorsza – którego nie chcą widzieć ani one, ani politycy): retoryka obwiniająca całą grupę zwiększa liczbę aktów przemocy wobec niej – to konkretne dane. Ale ta sama retoryka potęguje też poczucie wykluczenia młodych ludzi wewnątrz stygmatyzowanej grupy, czyli rozwija czynnik uznawany za jedną z najsilniejszych przyczyn radykalizacji. Polityk krzyczący, że muzułmanie to zagrożenie, nie tylko naraża ludzi na przemoc tu i teraz, ale zwiększa ryzyko powstawania warunków sprzyjających radykalizacji i kolejnym aktom przemocy.

Co naprawdę działa

Europejska sieć Radicalisation Awareness Network (RAN) od dwóch dekad wskazuje, że skuteczna jest praca z konkretną osobą i jej siecią społeczną. Niemiecki program EXIT, działający od 2000 roku, uznawany za jeden z najskuteczniejszych na świecie w wyprowadzaniu ludzi ze skrajnego radykalizmu, opiera się na teorii przywiązania – buduje nową tożsamość i nowe więzi społeczne w miejsce tych, które dana osoba traci, odchodząc z radykalnego środowiska. Analogiczny HAYAT od 2011 roku robi to dla radykalizujących się w stronę dżihadyzmu, pracując z całymi rodzinami. 

Wspólnym mianownikiem jest to, że żaden skuteczny program deradykalizacyjny nie celuje w całą religię czy narodowość, a w konkretną ideologię przemocy i konkretnych ludzi, którym daje alternatywę wobec niej – wspiera w odbudowaniu tożsamości dla pokojowego, dojrzałego życia w społeczeństwie. To dokładne przeciwieństwo tego, co proponują politycy żyjący z podsycania strachu przed „imigrantem” czy „islamistą” jako kategorią zbiorową.

Nie bluźnij!

Jan Paweł II, inaugurując w 1986 roku spotkania w Asyżu, uczynił dialog międzyreligijny narzędziem polityki pokojowej Stolicy Apostolskiej. Franciszek w encyklice Fratelli tutti wskazywał, że prawdziwa droga do pokoju to braterstwo, „a nie głupia i krótkowzroczna strategia siania strachu i nieufności wobec zagrożeń zewnętrznych”, i podkreślał, że żadnej religii nie można utożsamiać z przemocą, która zawsze jest jej wypaczeniem. Leon XIV w orędziu na Światowy Dzień Pokoju 2026 poszedł dalej, nazywając wprost to, co dzieje się również w europejskiej polityce: „słowa wiary są wciągane do walki politycznej, błogosławienia nacjonalizmu i religijnego usprawiedliwiania przemocy”. Papież określił to bluźnierstwem i wezwał wierzących do koniecznego, aktywnego zaprzeczania tym formom bluźnierstwa, również poprzez zaangażowanie w dialog ekumeniczny i międzyreligijny.

Przerwać spiralę przemocy

Zamach w Tiergarten był realnym aktem terroru w imię realnej ideologii, a radykalna islamistyczna scena pozostaje najbardziej śmiercionośną kategorią terroryzmu w Europie – to fakty. Ale nauka i kolejni papieże o radykalizacji mówią to samo: odpowiedzią na przemoc uzasadnianą ideologią nie jest zbiorowa stygmatyzacja tych, którzy przecież tę ideologię odrzucają równie stanowczo jak my – bo to właśnie stygmatyzacja i wykluczenie są paliwem, którym ta radykalna ideologia się żywi. Polityk, który głośniej krzyczy o zagrożeniu, niż inwestuje w konkretne, celowane narzędzia jego ograniczania, czyli właśnie w deradykalizację, pracę socjalną, zaufanie między instytucjami i policją a mniejszościami, w dialog międzykulturowy – nie zwalcza radykalizacji. On ją wręcz hoduje. I nakręcając to błędne koło, gdy potem wydarzy się kolejny zamach, będzie miał gotowy materiał na następną kampanię.

Terrorystyczny zamach często zostawia po sobie dwie grupy ofiar – pierwszą są ci, którzy giną lub zostają ranni, oraz ich bliscy. Drugą jest społeczeństwo, które po takim wydarzeniu łatwo daje się oszukać, że odpowiedzialność za zbrodnię ponoszą miliony ludzi podobnych do sprawcy. Terroryści może na to liczą – chcą, byśmy przestali odróżniać człowieka od ideologii, wspólnotę wiary od ekstremistów, religię od przemocy. Im bardziej damy się wciągnąć w tę logikę, tym większy będzie ich sukces, bo włączymy się w ich spiralę przemocy.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.

Co otrzymujesz w subskrypcji?

- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów

- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym

- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej

- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online

- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży

- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF

Najlepsza cena

Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.

- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł

↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 32/2026

W druku ukazał się pod tytułem: Więzi zamiast murów