Więcej niż miejsce modlitwy. Czego o parafii uczy wojna w Ukrainie?

Parafia oprócz misji, kultu i duszpasterstwa ma ogromny potencjał społeczny. Mocno doświadcza się tego w sytuacjach kryzysowych. Jak funkcjonują parafie w czasie wojny?
Czyta się kilka minut
Tradycyjne błogosławienie potraw podczas obchodów prawosławnej Wielkanocy w dolnej cerkwi Podwyższenia Krzyża Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego, Charków, 20 kwietnia 2025 r. | fot. George Ivanchenko/Associated Press/East News
Tradycyjne błogosławienie potraw podczas obchodów prawosławnej Wielkanocy w dolnej cerkwi Podwyższenia Krzyża Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego, Charków, 20 kwietnia 2025 r. | fot. George Ivanchenko/Associated Press/East News

Podczas wizyt w Ukrainie od rosyjskiej pełnoskalowej agresji mogłem obserwować przemyślane i ofiarne działanie ukraińskich parafii dla wspólnego dobra. W marcu echem obiło się spotkanie szefów MON i MSWiA z polskimi biskupami dotyczące właśnie współpracy z parafiami i kościelną infrastrukturą w kryzysowych sytuacjach. Warto również w tym kontekście zobaczyć, jak funkcjonują ukraińskie parafie – może to być ważną inspiracją dla nas także na czas pokoju.

Gdy 24 lutego 2022 roku pierwsze rosyjskie rakiety spadły na ukraińskie miasta, setki ludzi ratunek znalazły w schronach pod kościołami. W Kijowie wielu nie pobiegło do metra, tylko do krypt katedry greckokatolickiej. Zwierzchnik Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego (UGKC) arcybiskup większy Światosław Szewczuk mówił, że jego katedra działa całą dobę jako miejsce światła, ciepła, jedzenia i lekarstw. To dobrze opisuje, jak poszerzyły swoją działalność ukraińskie parafie – przyciągając nie tylko parafian. Od pierwszego dnia pełnoskalowej inwazji parafie poszerzyły działalność, zamieniając się w węzły pomocy humanitarnej, punkty wsparcia psychologicznego, miejsca przeżywania żałoby i ośrodki oporu wobec rosyjskiej dezinformacji. Wojna ukazała potencjał parafii i lokalnych struktur Kościoła, które dzięki zakorzenieniu w konkretnych wspólnotach stały się jedną z ważnych części społecznej infrastruktury Ukrainy.

Pomoc humanitarna

Katolickie struktury kościelne w Ukrainie – przede wszystkim Caritas UGKC i Caritas-Spes Kościoła rzymskokatolickiego – należą dziś do największych organizacji humanitarnych w kraju. Caritas Ukraina angażuje tysiące pracowników i wolontariuszy, prowadząc dystrybucję pomocy żywnościowej, wsparcie finansowe, pomoc prawną, psychologiczną i medyczną – często na bazie lokalnych parafii, zwłaszcza na terenach przyfrontowych, gdzie państwowa infrastruktura pomocowa jest słaba lub jej brakuje. Podobnie Caritas-Spes, która zmieniła funkcjonowanie Kościoła u samych podstaw – parafie stały się schronieniami, księża coraz częściej łączyli zwykłe obowiązki duszpasterskie z posługą wobec żołnierzy, uchodźców i osób dotkniętych wojną, a pomoc charytatywna jest codzienną koniecznością. Pod parasolem obu Kościołów katolickich przy parafialnych strukturach działa cała sieć organizacji – od Maltańskiej Służby Pomocy przez Wspólnotę Sant'Egidio czy Rycerzy Kolumba po dominikańską Fundację św. Marcina de Porres.

Osobnym, systemowym przykładem jest patriarsza fundacja UGKC Мудра справа (Mądra Sprawa), powołana kilka dni przed pełnoskalową inwazją. Uruchomiła na Kijowszczyźnie i Żytomierszczyźnie cztery Centra Leczenia Ran – w Hostomlu, Boryspolu, Petropawliwskiej Borszczahiwce i Rużynie – łączące pomoc rzeczową z rehabilitacją psychologiczną i duszpasterstwem. Dyrektor fundacji ks. Lubomyr Jaworski podkreśla, że organizacja świadomie przeszła od doraźnego reagowania kryzysowego do strategii, w której odbudowa kraju zaczyna się od odbudowy samych poranionych ludzi już teraz.

Duszpasterstwo w mundurze i przy łóżku szpitalnym

Wojna gwałtownie rozbudowała instytucję kapelaństwa. Departament Kapelaństwa Wojskowego UGKC opisuje siebie jako jeden z ośrodków jednoczących ukraińskie społeczeństwo wokół pomocy żołnierzowi – nie tylko duchowo, ale i materialnie: przez ten sam kanał trafiły na front kamizelki kuloodporne, karetki czy generatory prądu. Lokalni duszpasterze wspierają też jednocześnie rodziny żołnierzy. Równolegle rozwinęło się kapelaństwo szpitalne. Duszpasterska Służba Kapelanów Medycznych przy szpitalu obwodowym w Iwano-Frankiwsku opisuje swoją rolę jako duchowo-psychologiczne wsparcie nie tylko pacjentów i ich rodzin, ale i personelu medycznego – bo wypalenie i wtórna trauma dotykają też tych, którzy leczą.

Kwestię PTSD już wcześniej, w kontekście wojny rozpoczętej przez Rosję w 2014 roku, podjął Synod Biskupów UGKC, wydając specjalne przesłanie do duchowieństwa poświęcone leczeniu ran wojny, gdzie instruuje księży, jak towarzyszyć demobilizowanym żołnierzom: przez regularne, niewymuszone wizyty w ich rodzinach, włączanie weteranów w konkretne role we wspólnocie parafialnej – czytanie Ewangelii, udział w grupach biblijnych, projekty charytatywne – tak, by weteran poczuł się potrzebny, a nie odizolowany od otoczenia. Lokalne inicjatywy są bardzo różnorodne i w miarę możliwości wykorzystują wiele sprawdzonych modeli wsparcia, takich jak np. arteterapia. 

Śmierć na porządku dziennym

Rola parafii mocno widoczna jest przy pochówkach żołnierzy. Ojciec Roman Mykijewycz, proboszcz parafii archikatedralnej w Tysmienicy, wskazuje, że do pogrzebu żołnierza stara się zaprosić wszystkich księży z dekanatu i przedstawicieli władz i wojska – bo skala straty wymaga wsparcia całej wspólnoty, a nie tylko jednego księdza. Duszpasterze, coraz częściej przy pomocy wykwalifikowanych parafian, towarzyszą też osobom przeżywającym żałobę, szczególną uwagę poświęcając wdowom i rodzicom, którzy utracili jedyne dziecko. 

Dobry przykład systemowej odpowiedzi na tę potrzebę mogłem zaobserwować w greckokatolickiej parafii Trzech Świętych w podkijowskich Browarach, gdzie proboszcz o. Oleh Panczyniak zainicjował stałą wspólnotę kobiet, które straciły na wojnie mężów lub synów. Uczestniczki spotykają się, by wspólnie płakać, rozmawiać i dzielić się doświadczeniem, a parafia organizuje dla nich psychologiczne i duchowe wsparcie, pielgrzymki i daje możliwość zaangażowania w wolontariat. Ta sama parafia prowadzi comiesięczną modlitwę za poległych mieszkańców miasta, kontynuowaną nawet po tym, jak w listopadzie 2025 roku sama cerkiew ucierpiała w rosyjskim ostrzale. Parafie są miejscami uhonorowania poległych (np. poprzez specjalne tablice pamiątkowe) i pamięci o ich bliskich, wychodząc z przekonania, że nikt nie powinien przechodzić żałoby samotnie. Wspólnota religijna staje się naturalną „infrastrukturą” przepracowywania traumy.

Budowanie odporności społecznej

Rolę Kościoła w procesie budowania i wspierania odporności społecznej potwierdzają systematyczne badania Centrum Razumkowa. W 2022 roku 59 proc. Ukraińców wskazywało na kluczową rolę Kościoła w przezwyciężaniu skutków wojny, wskazując na zaangażowanie parafii. Po rozpoczęciu pełnoskalowej agresji odsetek osób określających się jako wierzące wzrósł do 74 proc., a Kościół – obok wojska i wolontariatu – pozostaje jedną z najbardziej zaufanych instytucji publicznych w kraju. W styczniu 2025 r. respondenci pytani o najważniejszy rodzaj posługi społecznej Kościoła najczęściej wskazywali pomoc psychologiczną – 67 proc. – oraz ochronę grup wrażliwych. Sporym problemem jest wciąż opór wobec pomocy psychologicznej i tu też Kościół ma ważny potencjał dla normalizowania jej. Ukraińcy wyraźnie widzą w Kościele istotny zasób psychospołeczny, nie tylko duchowy czy obrzędowy. W Ukrainie doświadczenie wojny mocno przypomina, że wiarygodność głoszenia Ewangelii jest nierozerwalnie związana z konkretną obecnością przy człowieku.

Parafia na froncie dezinformacji

Wojna toczy się także w przestrzeni informacyjnej. Kościół greckokatolicki wprost nazwał to zagrożenie po imieniu – Synod Biskupów UGKC w przesłaniu poświęconym wojnie i nowym ideologiom pisze o „moskiewskim raszyzmie”, który sprawnie wykorzystuje zwłaszcza media społecznościowe do tworzenia równoległej, zniekształconej rzeczywistości – i wezwał duchowieństwo oraz wiernych do świadomego rozpoznawania tych mechanizmów. Formacja religijna i katecheza stają się również przestrzenią uczenia krytycznego myślenia i rozpoznawania propagandy, zwłaszcza tam, gdzie rosyjska narracja wykorzystuje symbole i język religijny.

Parafia nie musi czekać na wojnę, katastrofę czy kryzys, by odkryć swój społeczny potencjał. Wspólnota, która zna swoich ludzi, potrafi ich słuchać i łączyć z potrzebną pomocą, staje się miejscem budowania odporności jeszcze zanim nadejdzie najtrudniejsza próba. Może to jest najważniejsza lekcja dla Kościoła w Polsce płynąca dziś z Ukrainy.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu lub zakup subskrypcję od razu na rok i oszczędź pieniądze.

Wypróbuj za darmo

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie
  • Możesz zrezygnować w dowolnym momencie
19.90 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 19.90 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 36/2026

W druku ukazał się pod tytułem: Parafie na wojnie